Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Dzika Wiśnia

Dzika Wiśnia

29 April 2006

Właściwie urządzanie mieszkania jest raczej kwestią przypadku niż rozważnego planowania. W naszym przypadku ze zdrowym rozsądkiem i ścisłym trzymaniem się wcześniejszych ustaleń jest bardzo krucho. Mogłabym nawet powiedzieć, że przeważnie kończy się na czymś skrajnie różnym od wcześniejszego. Na przykład takie panele. Miały być jasne, bez wyrazu, tak, żeby z niczym nie kolidowały. Miały być w dodatku identyczne w każdym z pokoi, żeby było jednolicie. Miały pasować do wszystkiego, żeby nie zakłócały ani jednej z rozważanych kompozycji. Poszliśmy do sklepu, pogapiliśmy się na wcześniejsze wybory, wzięliśmy kilka klepek na przymierzenie. Teraz mamy podłogę, która sama w sobie jest kompozycją. I wszystko trzeba dobierać do niej. Ale jest piękna. Po prostu. So? What next?
Komentarze - Tribal dance

Tribal dance

28 April 2006

Zaczęło się wczoraj podczas oglądania J.A.G Wojskowe biuro śledcze. Wstałam nagle i stwierdziłam, że idę na Active Stretch. Spóźniłam się z tą decyzją o 15 minut, ale została podjęta. Jakoś mi się lżej zrobiło na sercu. W sumie nie ważne, co to były za zajęcia. Ważny był ten głód, tak dobrze mi znany z wakacji. Idziesz ulicą i nagle stwierdzasz, że to ten czas, że musisz to zrobić jak najszybciej. Wracasz do domu, pakujesz plecak i pierwszym pociągiem wyruszasz w góry. A jeśli nie... Jeśli nie, stajesz się jak zwierzę w klatce - za każdym rogiem, w każdym przymknięciu powiek zapach świerków, błysk słońca w strumieniu. Męka, męka bez końca, aż po krzyk. I właśnie ten głód, a jednak inny, poderwał mnie wczoraj od telewizora. Obudził mnie dziś i wygnał z domu w kierunku Active'a. Wspomnienie potu, zmęczenia, gorączki mięśni. Jest w tym coś z perwersyjnej rozkoszy, magicznego rytuału, ciemnego pogaństwa. Muzyka i rozczarowanie niemocą, rytm i upojenie siłą. Nienawidzę tego - tej własnej słabości, nieudolności, niekonsekwencji. Ale każdy ruch jest wygraną i za to kocham to równie mocno. Upodliłam się dziś od samego rana. Wszystko mnie boli. Miau....
Komentarze - Siła spokoju

Siła spokoju

24 April 2006

Klienci pojawiają mi się i znikają, jak sen jaki złoty, zanim się połapię, o co właściwie chodziło. Kawa ciągnie się jak legumina, trzeci miesiąc już chyba. Bo niby chce, ale nie, a może jednak, ale nie teraz. Pojawiła się do tego jakaś inna kobieta, co chciała, ale chyba nie do końca. Whatever. Na polu mieszkaniowym, to my chcemy, ale nie chcemy, wiemy, ale nie wiemy. Bo to wcale nie łatwo. Bynajmniej. To ciężka sprawa jest, zwłaszcza że ekip remontowych nam się nagle namnożyło. O wyborze kuchni nie wspominam, wybór kuchni mnie przerasta. Ja chcę kredens drewniany, tyle wiem. Tylko do niczego mi nie pasuje, kosztuje straszne pieniądze jak na kilka desek zbitych pod kątem prostym i nie wiem, gdzie miałby stać. Ale i tak go chcę. Taki kaprys mam, wolno mi. Ja wogóle wizję mam. Nie stać mnie na nią, ale mam. I w tej wizji ten kredens jest bardzo istotnym elementem. I globus. I rzeźba Nike. I jeszcze mnóstwo innych pierdół równie niedorzecznych jak ten kredens. Ale kto powiedział, że mieszkanie musi być dorzeczne?
Komentarze - Fachowcy, fachmeni i lenie

Fachowcy, fachmeni i lenie

21 April 2006

Fachmeni to jest dopiero cudo psychologiczne. Z racji nadzorowania poprawek w moim nowym gnieździe, mam okazję zgłębić ich system pracy. Malowali mi dziś rurki balkonowe - ładnie, fakt. Tyle, że zapomnieli moich kratek, bo wzięli tylko jasne. Trzeci raz będę specjalnie dla nich przychodziła. "Ale to tak szybciutko będzie teraz." No fajnie, ale to z dojazdem przynajmniej godzina w plecy. Na szczęście zabawę z fachmenami i rurkami w ciapki osładzają mi inne wydarzenia. Dziś na przykład była to pani od kuchni. Zjawiła mi się przed czasem, przeszła przez kuchnię jak tornado, obmierzyła chyba nawet mnie i zapowiedziała, że na jutro zrobi projekt i wycenę. Moje nieśmiałe propozycje wysłuchała z uwagą, po czym od razu wyłuszczyła mi, co w moim rozumowaniu jest błędne. Tym razem fachowiec przy pracy. Takich lubię. A tak poza tym to mam ochotę się polenić. Wizja stron dziś jest wybitnie odpychająca. Miauuu...
Komentarze - Wiatr wieje

Wiatr wieje

19 April 2006

Czasem przeszłość powraca uderzeniem światła w potylicę. Rozbłysk i nagła myśl: to już było! A przecież nie do końca. Inny on i inna ja. Zamiana ról. I wcale nie wstydzę się siebie z tamtych dni. Wyrzuty sumienia to wymysł ludzi należących do stada. Wilki nie miewają skrupułów. Historia zatacza koło. Które to już z kolei? Od niego się zaczęło, nim odlicza się każdy pełny cykl. Coś się kończy i coś się zaczyna, a on zawsze stoi w punkcie zmiany. Tym razem nie chcę, nie zgadzam się... choć gdzieś w środku coś szepcze. Jak zawsze... Zawsze jest ta pokusa, ten wieczny głód nowego. Wąż Uroboros pożera własny ogon. A jeśli on jest także końcem? Za którym obrotem się nie rozminiemy? Spokój to decyzja. Szczęście to decyzja. Miłość to decyzja. Ot tak, po prostu. Kto teraz wydzwania zmiany? Ja.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 106 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.