Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Don't ya worry

Don't ya worry

23 February 2006

Ha, pewnie myślicie, że znów będę marudziła. Nic z tego. Pogoda za oknem prześliczna, aż się przyjemnie patrzy. Pomachałam wczoraj w domu sztangą z dużym i choć wytrzymałam jedynie 5 minut z tym obciążeniem, jestem z siebie dumna. Co 10 kg to nie 6. Poza tym zlikwidowałam w ten sposób resztki zakwasów. A potem przetańczyłam dwie zaplanowane na ruch piosenki. Roznosi mnie. Ale głupio mi powiedzieć Mroziowi, że chcę iść na jakąś imprezę, bo tydzień temu mu tłumaczyłam, jak ja imprez nienawidzę. Co zresztą jest prawdą - nie cierpię tłoku, smrodu papierochów i piwa oraz wrzasków małolat. Poszłabym sobie na dance w Activie. Albo poszaleć w parku. Generalnie poszłabym sobie do Active'a... No, no i co teraz? Wiedziałam! Kilka regularnych dni ćwiczeń i mania zakoczyła. Turn It Up, Usa, Turn It Up!
Komentarze - Just goodbye

Just goodbye

22 February 2006

Przychodzimy i odchodzimy. Tworzymy przyjaźnie na całe życie, by zaraz potem je zerwać. Szukamy miłości po grób, by odrzucić ją dla chwili przyjemności. Jesteśmy tacy niestali, tacy niezdecydowani i zagubieni w otaczającym nas świecie. Miłość to decyzja i staranie. Przyjaźń to decyzja i staranie. A co, kiedy intencje jednej strony to za mało? Nigdy nie byłam dobra w zatrzymywaniu ludzi. Przychodzili i odchodzili, a mnie tylko czasem było żal jakiejś przelotnej obietnicy. Czasem nawet nie tego. Teraz patrzę, jak umiera kolejny związek. Ile razy można wyciągnąć rękę i nie poczuć w niej uścisku drugiej dłoni? Czasem mi z tego powodu przykro, a czasem jest mi to po prostu obojętne. Pora pójść w swoją stronę.
Komentarze - My Number One

My Number One

21 February 2006

You’re my lover undercover You’re my sacred passion and I have no other Kiedyś, w podstawówce jeszcze, do mojej klasy przyszedł psycholog na pogadankę. Zrobił nam wtedy test. Jedno z pytań brzmiało: kto jest Twoim idolem, a ja napisałam, że nikt. Miałam potem z tego powodu pewne nieprzyjemności, psycholog mi nie wierzył, nauczyciele byli urażeni, rodzice zdziwieni, ale dla mnie nie do pomyślenia było, że ktokolwiek, postać literacka lub historyczna, artysta lub polityk, ktokolwiek mógłby być moim idolem. Już wtedy uważałam, że ludzie nie są godni, by być wyroczniami w moim życiu. Sama sobie sterem, żaglem i okrętem... Sama. You are the one You’re my number one The only treasure I’ll ever have A jednak mnie uwiodła. Ona i to, co kocha. Nagle na moim pustym niebie ideałów, pojawiło się światło i nie chce zgasnąć. Uparcie trwa, świeci, przyciąga wzrok i denerwuje jasnością. Dla kogoś, kto tak jak ja zawsze odczuwał wszystko przez zimną mgłę cynizmu i z pozycji obserwatora, ta jej pasja jest jak magnes. No i co z tego, że uciekłam? Co jest warta ucieczka, jeśli się nie powiodła? Drażni mnie to. Drażni, bo jest zaprzeczeniem całego mojego dotychczasowego światopoglądu. Klockiem układanki, który nie pasuje do reszty, przez co cały obrazek wygląda nieprawidłowo. Ale nie potrafię z tego zrezygnować. Po dzisiejszym stepie po prostu to wiem. You’re addiction my conviction You’re my passion, my relief, my crucifixion.
Komentarze - Wiadomość dnia

Wiadomość dnia

20 February 2006

Rączkami jak widać ruszam nawet. Od rana nimi klepię w klawiaturkę. Po wczorajszym machaniu sztangą w tempie na raz przez pół godziny, mój biceps mierzył dziś rano 30 cm. Tylko 2 cm mniej, niż w najlepszym okresie. Pump it up, babe, pump it up :)
Komentarze - Poszły dzieci na cardio i dostały wpierd...

Poszły dzieci na cardio i dostały wpierd...

19 February 2006

Poszliśmy na cardio pumpa. Ja poległam na machaniu sztangą. Mroziu poległ na chodzeniu po stepie. Mroziowi się nie dziwię. Pierwsze spotkanie z tymi krokami, pierwsze spotkanie ze stepem i to na drugiej wysokości, a do tego wszystkiego ręce i to wariackie tempo - dziwię się, że nie rozwalił tego stepa w cholerę, a jedynie spokojnie wyszedł. Dla mnie za to cardio było straszne, bo uświadomiło mi, jak nisko spadłam. A jednocześnie - jak bardzo poprawiła się moja kondycja po wyleczeniu anemii. Kiedyś siłowo to był pryszcz, za to nie wyrabiałam kondycyjnie. Teraz odwrotnie - tempo nie robi na mnie wrażenia, za to mój triceps wyje z rozpaczy. Generalnie - obu nam rączki opadły... i to dosłownie... Jutro nimi nie poruszam. Biedna, biedna Kicia... Auuu...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 106 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.