Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - oshitoshitImgonnadieoshitImgonnadie....

oshitoshitImgonnadieoshitImgonnadie....

07 April 2005

Mam wariacką passę. Najpierw ludzie byli dla mnie cały czas mili (piątek), potem Mroziu tryskał pomysłami (weekend), w poniedziałek fantasycznie mi się pracowało, wtorek był niesamowicie optymistyczny, środa składała się z samych nieoczekiwanych przemiłych zmian planów, a dziś wszystko mi się udawało i spotkałam mnóstwo sympatycznych ludzi, których nie widziałam od lat. Po prostu wpaść w ekstazę i turlać się z szaleńczym chichotem - nic innego nie pozostaje, bo takie rzeczy się nie zdarzają. Zamiast tego boję się potwornie. - Każda akcja wywołuje reakcję. - Raz na wozie raz pod wozem. - Równowaga w przyrodzie musi być zachowana. - Ying nie może istnieć bez Yang. To tylko próbka tego, co tłucze mi się po głowie. Czeka mnie wybitnie ciężki tydzień...
Komentarze - Usagi bloguje

Usagi bloguje

06 April 2005

Właściwie nie wiem, po co ludzie prowadzą blogi. Potrafię jeszcze zrozumieć twórców tych pseudoliterackich, felietonistycznych, kolekcjonerskich. Jednak nie każdy tak potrafi pisać, ma tyle do powiedzenia, umie ubrać w słowa to, co zaobserwował. A taki szary człowiek? Zwykły człowiek, taki jak ja, jak tysiące blogowiczów? Po co nam te ekshibicjonistyczne przelewanie swoich myśli i uczuć na klawiaturę? Skąd bierze się potrzeba stworzenia chociaż cząstkowej kopii swej duszy w Internecie? Czy rzeczywiście tak ważne jest te kilka komentarzy pod notką, kilka zdań: "rozumiem", "dasz radę", "nie zgadzam się"? A przecież nawet ja, mimo że traktuję ten blog po prostu jak jawny pamiętnik internetowy, którego nie zapomnę zabrać ze sobą, nawet ja zaglądam kilka razy dziennie - czy ktoś się wpisał? co wpisał? ktoś nowy? o, a skąd? Nie ma u mnie Księgi gości, bo w założeniu blog miał być tylko dla mnie. Wyrzuciłam zmienianie skórek i nadmiar grafiki, bo miał być jak wirtualny zeszyt. Ale nie jest. Ktoś tu zagląda, czasem zostawia parę zdań przemyśleń, czasem wychodzi bez słowa. A ja nie umiem się zdobyć na ohasłowanie, mimo że na pozór wściekam się, że nie mogę napisać niektórych rzeczy. Tak naprawdę mogę przecież, to tylko kwestia tego, jak bardzo jestem odważna i na jak wielką szczerość potrafię się zdobyć. Czy uważam, że moje uczucia, przeczytane przez innych ludzi, będą nadal moje, czy też rozmyją się, jak w kroplach deszczu. Czy ktoś będzie miał mi za złe to, co do niego czuję i co o nim myślę, czy też uzna moje prawo do tych uczuć, a przede wszystkim, czy mnie to obchodzi. Chyba jednak nie jestem tak odważna, jak bym chciała i chyba jednak niektórych notek nie umiem zostawić jawnych. Więc przemycam treści, łudząc się, że te kilka osób ich nie zrozumie. Tak jak tę dzisiejszą: "Znów wiosna, a ja znów zakochana. Nadal i ponownie, wciąż tak samo beznadziejnie." Ja dobrze wiem, po co zwyczajni ludzie zakładają blogi. Z potrzeby akceptacji, smutku i samotności.
Komentarze - Pożegnanie

Pożegnanie

04 April 2005

Gwiazda zgasła w sobotę, nie ma już Jana Pawła II. Owszem, czuję żal, odszedł jeden z wybitnych umysłów naszych czasów. Ale nie umiem, i tu przepraszam, nie umiem nie dostrzegać błękitu nieba. Nie słyszeć śpiewu ptaków. Nie myśleć: wiosna. Nie umiem pogrążyć się w żałobie, nie cieszyć ze zmęczenia mięśni, nie uśmiechać. Nie umiem nie zauważyć, jak nieobecna myślami jest od kilku tygodni Ania i nie umiem nie myśleć, że ładnie jej z tym zamyśleniem. Ja żyję. Żyję pełnią życia, pomimo że ktoś inny już nie może. I nie będę rozpaczała, ale pójdę dalej. Bogatsza o tę chwilę żalu i zadumy, o te pare postanowień więcej, które przyniosła. Pójdę z uśmiechem, pasją, radością. Tak, żeby, gdy na mnie przyjdzie czas, nie bać się. Nie żałować. Żeby to nicość zatrzęsła się z lęku przede mną, a nie na odwrót. Łzy jeszcze nigdy nic nie zmieniły.
Komentarze - ...

...

02 April 2005

Pojechaliśmy z Mroziem do Poznania. W samochodzie cały czas grało radio. Doniesienia z Watykanu, czuwanie harcerzy, modlitwy. Wspaniałe gesty oddania, miłości, wsparcia. Nie wszystkie - dziennikarze znów zrobili sobie szopkę. Pani O., która już kilka razy mi podpadała, przeszła samą siebie. Po raz kolejny zrobiono widowisko z czyjegoś cierpienia. Jestem ateistką. Ciężko mi słuchać, jak gaśnie Gwiazda.
Komentarze - Prima contra Aprilis

Prima contra Aprilis

01 April 2005

Jakiś dziwny ten dzień - zupełne zaprzeczenie dwóch ostatnich. Komputery działały, ludzie się do mnie uśmiechali, na stepie było bosko, brzuch to jeden wielki zakwas. W ramach użalania się nad sobą, postanowiłam usunąć cellulitis. Obejrzałam się w lustrze i z żalem odkryłam, że akcja z góry skazana jest na niepowodzenie z braku przedmiotu usuwania. Do głowy przyszły mi rozstępy, ale okazały się pomysłem równie chybionym. Lustracja wyższych partii zmarszczek nie wykazała. Kupiłam więc żel/peeling pod prysznic CelluBlok, krem na rozstępy i maseczkę na zmarszczki. Dementuję plotki: nie, nie jestem normalna. Tak naprawdę to chyba mój jedyny problem. Kremu na mózg nie wynaleziono. Siedzę więc sobie rozkosznie zmęczona, cała różowa po zdzieraniu nieszczęsnego naskórka, cała lepka od kremu, z roześmianą mordą wysmarowaną żółtą mazią i jestem naprawdę, rzeczywiście i bez żadnego zamylania - pieruńsko szczęśliwa. Kobiety są proste, nie?

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 140 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.