Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Dezorganizacja

Dezorganizacja

09 November 2004

Chyba nie umiem się zorganizować. Ciągle coś klepię, a pracy nie ubywa. Jakby jej nawet przybywało :| Do poniedziałku postanowiłam wreszcie uporządkować wszystkie sprawy, bo znaki na niebie, ziemi, telefonie i w necie wskazują na to, że będzie tylko gorzej. 1. Wędruśki postanowiły się wyprowadzić na swoje i zwolnić mi serverek. Rozrosły się ostatnio strasznie i usamodzielniły. Czas wypuścić je spod swoich skrzydeł. 2. Active'ne imprezy wreszcie skończone. Oh, thank you, Om! 3. Strona Gimnazjum 4 powoli nabiera kształtu i jak dobrze pójdzie to do czwartku go nabierze na tyle, żeby się wynieść. 4. Rozrywka Active'a czeka na lepsze czasy i usycha już gdzieś pod biurkiem. 5. Moje własna strona uczelniana zapomniała już chyba, jak się działa. 6. O portfolio nie wspomnę, bo mi wstyd. 7. Mroziu mnie zabije w końcu, bo wciąż czeka. 8. O napisaniu czegoś dla własnej przyjemności nie może być mowy. Jak człowiek potrafi się jednak skrzywdzić...
Komentarze - Zamknięta w tagach...

Zamknięta w tagach...

08 November 2004

Życie programisty, webmastera czy grafika to ciężka sprawa. Ile by się nie siedziało i klepało czy układało, zawsze można jeszcze coś dodać, zmienić, ulepszyć, poprawić. Zaczynam dochodzić do wniosku, że nie ma stron skończonych, są jedynie strony doprowadzone do pewnego stanu minimalnej satysfakcji. Ich tworzenie polega na osiagnięciu tego punku optimum i jak najszybsze zajęcie się czymś innym, zanim nie stwierdzi się, że można przecież było to czy tamto zrobić lepiej, funkcjonalniej, ciekawiej. Jak ja bym już chciała skończyć tę stronę Active'a! Ten tydzień zapowiada się bardzo ciężko. Znów będę chodziła niewyspana i przymulona. Praca w domu, jakkolwiek ładnie brzmi, jest potwornie męcząca, choćby dlatego, że nie da się jej wykonywać w normalnym, normowanym czasie pracy. Jak tak się przyjrzeć z boku, to mi wychodzi, że pracuję na okrągło: jak nie w grafice, to w kodzie, a jak nie w kodzie, to planuję, analizuję, kombinuję, co dalej. Jedyny moment, gdy jestem od tego zupełnie oderwana, to godziny w Activie, i to też nie zawsze. Bo czasem nie udaje mi się wyłączyć, a czasem, jak już zaczyna być dobrze, to wpadam na Agę lub Anka coś wymyśla i w efekcie znów zapadam się w świat www. Zmęczona jestem dzisiaj. ------------------23:55------------------------------------------ Wiecie co mnie wkurza? Że muszę się uczyć tego, co innym przychodzi bez trudu. Każdy ruch ręką, przegięcie ciała... Czy ja nie mogę mieć w sobie choć trochę naturalnej gracji? Jak widzę te wszystkie wirujące wokół mnie dziewczyny, to mnie po prostu szlag trafia.
Komentarze - RSS

RSS

07 November 2004

Larki, specjalnie dla Ciebie: http://www.usagi.pl/secret/diary/rss/rss.xml
Komentarze - ... o niczym ...

... o niczym ...

07 November 2004

Pobawiłam się nieco. Jakoś tak mnie naszło naraz na kilka styli i w efekcie bloguś wylądował w jesiennym kolorze. Nawet Conee zmieniła barwy ;) Piątkowe STEP MAGIC'i sprawiły, że ledwo chodzę. Plecy nawalają jak kapela rockowa i nic mi się nie chce. A miało być tak pięknie! I było... Ale za wszystko się płaci. Mroziu skacowany snuje się po domu, a ja jeszcze odczuwam skutki dwudniowej głodówki. Chyba nie bardzo się szanuję ostatnio, ale po prostu nie mam czasu ani ochoty. Wczoraj mieliśmy z Mr Kacem iść do knajpy coś zjeść, ale tak mnie wkurzył, że wróciłam do domu i znów bilans kaloryczny ograniczył mi się do jednego kotleta. Dziś zaczynam dopiero śniadanie - dwie parówki. Wiem, wiem, że już 14. Ale co z tego? Na śniadanie nigdy nie jest za późno, może nawet umyję zęby?
Komentarze - I am a slave...

I am a slave...

05 November 2004

Czasem, tak jak dziś, gdy wszystko mnie boli, zastanawiam się, czy ja na pewno jestem normalna? Czy tam pod tą masochistyczna kopułą rzeczywiście wszystko jest w porządku? Myśli te nie pozostają jednak na długo. Biorę karnet i zapisuję się na następne wariackie zajęcia, jakby nie było innej możliwości. Bo tak naprawdę chyba nie ma. Tydzień uporządkowany co do godziny. Fitness jako obowiązkowa część życia. Jak mycie zebów, ubieranie, jedzenie. W sumie nie zastanawiam się już, czy to lubię, czy mnie to cieszy, czy mam na to ochotę. O określonej porze biorę po prostu plecak i wychodzę do Active'a. Czasem mi się nie chce, ale wystarczy, że zejdę do szatni, muzyka z sali D przebije się przez ściany, i znów daję się omotać, porwać, wbić w tryby. Hobby, które nie jest hobby. Pasja, która nie jest pasją. Niekiedy mnie to przeraża. Gorączki zaczeły się, gdy przestałam ćwiczyć i skończyły, gdy znów zaczęłam. Spadek formy psychicznej rejestruję już po dwóch dniach bezruchu. Czy ja już jestem niewolnikiem? Czy nadal wolnym człowiekiem? A jeśli jestem wolna, to czemu wszystko podporządkowałam tym kilku godzinom na sali, czemu nie umiem przestać? I czemu, mimo że dziś ledwo się ruszam ze zmęczenia, mimo że plecy bolą jak diabli, to jedyne co miałam w głowie zasypiając w knajpie nad kolacją, to myśl, że jeszcze się na wtorkowego pumpa nie zapisałam, a później może nie być miejsc? Mroziu nawet nie oponował, po prostu podwiózł mnie do "Kupca". Znów się styram we wtorek. I cały świat wypełniony muzyką, światłem i ruchem. Każdy oddech, każda chwila, każda kropla krwi. Fitness has happened to me.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 161 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.