Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Jesienne porządki...

Jesienne porządki...

08 September 2003

No i zaczęłam jesienne sprzątanie, widocznie było mi pisane.

Jeśli dobrze pójdzie, od dziś zaczynam współpracę z Klonem. Na 18:00 ruszam tyłek i idę na aerobic z Sąsiadką. Wszystko, żeby nie myśleć. Myślenie boli...

Ostatni miesiąc był ciężki: emocjonalnie, psychicznie... Pora przestać się bawić i wziąć w garść. Życie nie daje wyborów.

Czemu zawsze jednej stronie zależy bardziej Czemu tylko jedna strona zawsze mocniej walczy? Byłam i tą stroną walczącą i tą bierną. Próbowałam walczyć i ranić za razem. Już nie chcę ranić. Przepraszam...

Znów słońce. Pora iść na ten spacer, przestać siedzieć po nocach. Tu i teraz... Bo czegoż więcej chcieć?

Moja prywatna jesień.

Komentarze - Niedziela

Niedziela

07 September 2003

Po prostu siedzę... Nic mi się nie chce robić.

Zafarbowałam włosy. Kolor jak zwykle nie wyszedł taki, jak powinien. Przyzwyczaiłam się już, zresztą sama nie pamiętam własnego, naturalnego koloru. Tyle ich już było...

Siedzę otoczona zapachem farby do włosów, miodowej maseczki nawilżającej, lakieru do paznokci. Zrobiłam sobie dzień tylko dla siebie, bo i tak nic mi się robić nie chce. Wczorajsza impreza u znajomych była bardzo sympatyczna. Nikt się nie spodziewał, że będzie tak miło. Może dlatego tak wyszło, że nie widzieliśmy się w tym gronie od początku wakacji. Jasiek i Alka zaręczyli się, kto by pomyślał... Wszyscy strasznie się cieszyli, rozczulali... Tylko ja nie wiedziałam, co powiedzieć.

Owszem, cieszę się, że są szczęśliwi. Tylko ja pojmuję zaręczyny jako bardzo osobistą sprawę, takie okrzyki: "Nareszcie!", "Wow, jestem z Was dumny!", wydają mi się nie na miejscu.

Potem jeszcze Jasiek z Borem rozmawiali o tym, jak fajnie by było mieć dzieci, jak bardzo by chcieli... Czułam się wtedy głupio. Po prostu głupio, tak jak czuć się może człowiek, który nie słyszy, a wszyscy podsuwają mu recenzje koncertów. Może oni są bardziej dojrzali niż ja? A może po prostu bardziej przyziemni?

Rodzina to zobowiązanie. Rodzina to kłopoty. Oczywiście, fajnie jest mieć kogoś przy sobie. Ale stały związek, związek ze zobowiązaniami mnie przeraża. A dziecko to najpoważniejsze zobowiązanie. Poza tym nie lubię dzieci. Wciąż słyszę, że dorosnę do tego, ale lata mijają, a ja nie dorastam. To nie znaczy, że jestem dla dzieciaków zła, ja je po prostu traktuję jak mojego kota. Cierpliwie, opiekuńczo, ze spokojem wynikającym ze świadomości, iż nic na ich istnienie nie da się poradzić. Ale wolałabym unikać spotkań z nimi, a sama świadomie to się raczej na nie dobrowolnie nie zgodzę, brrr...

Komentarze - Please...

Please...

07 September 2003

Proszę, niech mi ktoś pomoże... Proszę...

Komentarze - Siedzę i myślę...

Siedzę i myślę...

06 September 2003

Siedzę i myślę. Właściwie o niczym szczególnym, właściwie o wszystkim. O sobie przede wszystkim.

Jak sobie przypomnę, jaka byłam mając 17 lat, potem pierwszy rok studiów, stwierdzam, że przeszłam strasznie długą drogę. Ale tak naprawdę nie ruszyłam się o krok. Nadal jestem tamtą zastraszoną, rozmarzoną, samotną dziewczyną. Moje życie przesycone poezją, książkami, nierzeczywistymi postaciami. Obudowałam to murem, otuliłam w płaszcz cynizmu, obwiązałam wyluzowaniem. Ale to wszystko jest - uczuciowa aż do bólu, delikatna aż do przesady, takie tygodnie jak ten ostatni powodują, że ta część mnie wyrywa się z ukrycia. Bardzo łatwo mnie zranić dzisiaj...

Nie opuszczaj mnie...

Wczoraj jeszcze wciąż trwała złość. Dziś tylko przygnębienie. Znów stoję na rozdrożu, znów nie chcę pójść w żadną stronę. Żaden kierunek nie jest bowiem tym właściwym. Żaden nie przyniesie mi tego, o czym marzę.

Już nie będzie słów...

O czym marzę? Chyba o tym, o czym każdy.

O miłości, takiej wielkiej, niespokojnej, burzliwej, namiętnej. Miłości, która zniewala, zbija z nóg, przez którą traci się oddech, drżą ręce, serce wyrywa się z piersi. O miłości, która nie istnieje...

O pasji, umiejętności tworzenia czegoś niesamowitego, co u innych będzie wzbudzało emocje.

O spokoju, poczuciu bezpieczeństwa. Domu, w którym będzie ten ktoś tylko dla mnie.

O górach, wiecznej tułaczce po szlakach. Zieleń traw, zapach sosen, krople deszczu na trawie... Poczucie absolutnej wolności...

Już nie będzie łez...

Zakochana... Wariackie uczucie fascynacji, słońce za oknem wzmaga upojenie. Zakochana... chce się krzyczeć, wirować, śmiać w błękitne niebo. Kocham jesienie! Są jak moje serce. Słońce przeplata się z deszczem, pogodne ranki z szarymi wieczorami, liście na drzewach we wszystkich odcieniach złota i zieleni przyciągają wzrok jak klejnoty. Zakochana!

Dobrze jest jak jest.

Komentarze - In my room...

In my room...

05 September 2003

W moim pokoju jest ciemno... Na zachodzie jeszcze lekko różowi się niebo. Dopiero mieszkając w tym pokoju, zauważam je naprawdę. Pewnie dlatego, że oprócz bloków, nie ma tu nic innego. Szare domy i niebo... moje prywatne wniebowstąpienie.

Dziś znów oglądałam "Her and her cat...". To film o mnie, króciutka historia o samotności, życiu, uczuciach... Klimatyczna zajawka. Mogłabym ją oglądać tysiące razy...

W moim pokoju leci X Japan "Rose of Pain". Wysokie, chłodne ściany odbijają dźwięki. Świat dzwoni... Głos Yoshikiego, gitara elektryczna, moje prywatne zmartwychwstanie...

W moim pokoju pracuje komputer... Siedzę przy jasnym monitorze... Obok kawa... Z monitora świecą zielone oczy Kamui... Uczucia spływają w dół, na klawisze... On tam gdzieś jest...

W moim pokoju... jak zawsze... samotna...

W moim pokoju...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 221 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.