Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...my time...

...my time...

14 October 2003

Już mi lepiej. Odespałam wczoraj, potem wykończyłam się na aerobicu. Dziś BASIC STEP. Wróciłam wypluta kompletnie.

O to chodzi - przez zmęczenie do niemyślenia. Tępa praca nad portalem. Dopóki nie myślę, jakoś to idzie. Czasem się nienawidzę, czasem nienawidzę tego, co kocham...

Ami pisze, że jej życie jest nudne, bo codziennie robi to samo. Wszystko poukładane, każdy dzień. U mnie w życiu bajzel niesamowity. Wstaję i chodzę spać o wariackich porach, posiłki jadam jak mi się przypomni, pracuję, jak mam Wenę.

Mroziu próbuje mi poukładać dzień, ale jakoś to nie wychodzi... Ja w ogóle ostatnio niepoukładana jestem, zapominam o czym rozmawiałam zaledwie pół godziny wcześniej, mylę terminy, gdzieś gubię czas. Niby roznosi mnie energia i humor mam wręcz wariacki, ale jak tylko pojawi się jakiś problem to ja niemal w histerii jestem. No dobrze, nie "niemal".

Ta Warszawa wykończyła mnie zupełnie... Powinnam pisać logowanie... ech... Jestem mistrzem w marnowaniu czasu...

Komentarze - Kolorowe liście lecą z drzew...

Kolorowe liście lecą z drzew...

10 October 2003

Znów pada kapu-kap. Dźwięk opon na mokrej jezdni zlewa się z szumem komputera w pokoju nr. 227 na Wydziale Informatyki Politechniki Szczecińskiej. Siódmy rok w tym budynku, drugi w tym pokoju. Świat, który już zaczynam poznawać. Czy lubić?

Kiedy patrzę na moją mamę, na mojego chłopaka, na znajomych... Codziennie wychodzą do pracy, siedzą w niej 8 godzin, czasem więcej. Muszą brać urlopy, robić to, co im się każe. Potem wracają do domu, zmęczeni, zestresowani nadchodzącym dniem. Życie przytłaczające, stępiające umysł, takie... ogłupiające...

A po drugiej stronie? Mój ojciec, dziadek, ja. Wakacje i przerwy świąteczne, zmienne godziny i ilość godzin niezbyt męcząca. Praca z ludźmi, gdzie samemu jest się sobie panem... Środowisko naukowe, pełny luz...

Odpowiedź: warto. Więc i wybór prosty...

Pytanie: czy warto więc siedzieć i udzielać się naukowo, pisać doktorat, który niewiele ma wspólnego z moimi zainteresowaniami, prowadzić zajęcia z bandą znudzonych studentów?

W tym semestrze tylko 8 godzin tygodniowo. 4 grupy po 2 godziny każda. Praca w czwartek i piątek, do 14:00. Żyć nie umierać...

Kolorowe liście lecą z drzew...

Komentarze - O szyby deszcz dzwoni

O szyby deszcz dzwoni

08 October 2003

Pada. Jesień przeszła chyba już na dobre w markotny nastrój. Tak jak ja.

Patrzę za okno i serce ogarnia szarość. Rozgrzewam dłonie zieloną herbatą z posmakiem mięty. Szmaragdowy płyn nadaje szarości posmak melancholii...

Tyle już takich jesieni. Deszczowych, pochmurnych, zimnych. Każda inna, a jednak taka sama. Zawsze mi smutno na jesień. Zawsze mi smutno.

Winamp: Cagnet - Hear me cry.

Ja też płaczę, w środku, głęboko. Pamiętam jesień po powrocie z rajdu z Szalejem. Wtedy to była pora roku, która przychodzi z odjazdem pociągu. Znałam ją już wtedy całkiem dobrze, tylko w tamtym roku... w tamtym roku wiedziałam, czułam, że wraz z pierwszymi spadającymi liśćmi coś się kończy... Skończył się szlak mój i Szaleja. Tylko ja przemierzam puste ścieżki...

Studia... Jesień pierwszych pocałunków, szarość i brąz oczu, które teraz śmieją się do mnie znad kufla piwa. Zimne wieczory i ciepłe oddechy...

Jesień niczym brązowy koc otulająca mnie śmiechem przyjaciół... Jesień pubów i... odnajdywania się na nowo, przy nich, przy ludziach, którym zaczęłam ufać...

Coś się kończy... coś się zaczyna... Kilka lat i... jesień straconych złudzeń. I miłości, która jest jak jesienny liść. Nie podobna do letniej euforii zieleni, ale mieniąca się wszystkimi kolorami tęczy. Przede wszystkim ciepła, pewna, jak nadejście zimy...

Coś się zaczyna... Smutno mi... jesień za oknami... kocham smutne jesienie, gdy lipy łysieją... Kocham moją miłość jesienną... Wieczną miłość... endless rain...

Komentarze - Po prostu wpis

Po prostu wpis

06 October 2003

Nie bardzo wiem, co pisać. Jakoś tak mnie ostatnio otoczyło sporo spraw i w rezultacie nie mogę się skoncentrować na żadnej rzeczy. Wreszcie grzeją i w mieszkaniu robi się cieplutko. Kot zrobił więc przeprowadzkę i teraz śpi pod kaloryferem. Przynajmniej jeden powód do chandry minął.

A tak poza tym to siedzę i piszę. Właściwie to klepię kod. I dziś też mnie to czeka. Brrr....

Komentarze - Duże dziewczynki nie płaczą

Duże dziewczynki nie płaczą

03 October 2003

Życie jest do dupy... Jest do dupy, bo:

  • jak wczoraj poszłam na aerobic, to odwołali zajęcia. Jak dziś miałam iść, to kumpela nie może, a mi łeb pęka. I jutro pewnie też nie pójdę...
  • czuję się jak zombie, ale mam umówione spotkanie z koleżankami i muszę na nie iść. Nawet piwa się nie napiję, bo siedzę na Ibuprofenie.
  • w piątki mam na 8:30 na uczelnię, a ja nie umiem wstawać rano.
  • w moim pokoju jest zimniej niż na dworze, ale ile można siedzieć na dworze? Paradoksalne - jak zaczną grzać to będzie za gorąco.
  • mój facet chce seksu, a ja chcę się kochać - konflikt interesów. Tym bardziej, że on nie rozumie różnicy.
  • mam kupę roboty na poniedziałek i zupełnie mi się nie chce tego wszystkiego robić. Trudno żeby się chciało, jak jestem zestresowana.
  • jak teraz pójdę spać, to będę miała poczucie winy, że: nie poszłam na aerobic, nie spotkałam się z kumpelami, nie zaspokoiłam faceta, śpię zamiast pracować. 
A najgorsze jest to, że duże dziewczynki nie płaczą, a ja tak cholernie mam ochotę się zwinąć w kłębek i rozryczeć. I nawet się nie mogę do faceta przytulić, bo on znów będzie napalony i znów się skończy moim poczuciem winy...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 215 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.