Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Siwieję

Siwieję

16 July 2005

Oddałam się z Mroziem szaleństwu zakupowemu. Egipt opanował moją głowę niemal zupełnie. Niemal, ponieważ kilka rzeczy zdołało się przebić przez mgiełkę podróżniczego amoku. Po pierwsze obejrzałam "Wojnę Światów". Brak mi słów, bo ciągle mi zęby dzwoniły z nerwów. Ja się nie mogę tak stresować! I tak siwieję, nadmiar emocji mnie zabija. A Tom Cruise rozmaśla. Ten gość pięknieje z wiekiem - też bym tak chciała. Czy wspominałam, że siwieję? Po drugie kupiłam sobie czapkę z daszkiem. Na Oma, ja mam czapkę z daszkiem! To moja pierwsza. I pomarańczowe okulary przeciwsłoneczne. O jaaa.... Nie, na serio, ja się naprawdę dziko z tego cieszę. Po trzecie widziałam (ex)Pressa. Fank ju, fank ju, lord. Ha ha ha. Ale małpa. Jak ja się mogłam w tym czymś kochać? Ludzie są ślepi, gdy młodzi. A potem siwieją, lol. A tak poza tym... zazdroszczę siostrze. Siwieję, wspominałam? I... nic więcej. Wakacje są, a jutro będzie Ania. I znowu lama, czyli ja, ale kto by się przejmował...
Komentarze - Lalala, lalala

Lalala, lalala

15 July 2005

Do dupy z taką ciszą. Słabo odpoczęłam. Ta młodzież jest jakaś INNA. Wnioski z wyjazdu? 1. Słowacja to chory kraj. 2. Godzina osłowego 'CMOK, daleko jeszcze?' wykończy nawet najwytrwalszych. 3. Kto z kim przystaje, takim się staje. 4. Powinnam się obracać w gronie równolatków. 5. To nudne. 6. Powinnam wreszcie dorosnąć. 7. Nie chce mi się. 8. Piętnastoletni chłopcy mają fantastyczne ciała. Ciekawe, gdzie je potem zostawiają? W domu, nareszcie. W lodówce malinowy Redd's - nareszcie. Kurka, ale się cieszę, że wróciłam! P.S. Gdzie Usagi nie może, tam Mitsu pośle, hehehe...
Komentarze - Sayonara

Sayonara

30 June 2005

Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.
Komentarze - Bohaterstwo

Bohaterstwo

27 June 2005

Pojechałam z babcią na radioterapię. Klinika radiologii zupełnie nie przypomina tych ciężkich, kamiennych budynków, tak typowych dla szczecińskich szpitali. Poczekalnie przywodzą na myśl poczekalnie dworcowe lub pocztowe, duże, szklane powierzchnie wstawione w ściany oraz słupy podtrzymujące szklane dachy nadają miejscu modernistyczny wygląd. Tu i ówdzie, pomiędzy wewnętrznymi korytarzami znaleźć można niewielkie zielone ogródki z patetycznymi fontannami w kształcie delfinów. Babcia pośród zielonych krzeseł, jasnych pomieszczeń i pacjentów obsługianych taśmowo, zupełnie zagubiona, wyglądała na znacznie mniejszą i delikatniejszą. I właśnie w tej poczekalni spotkałam ją. Pośród szarych, zaaferowanych, użalających się nad sobą ludzi, rzucała się w oczy spokojem. Niewysoka, zadbana kobieta w wieku średnim, ubrana elegancko i kolorowo. Siedziała koło oszklonych drzwi i przeglądała czasopisma dla kobiet po mastektomii. Od czasu do czasu spoglądała na nas i z lekkim uśmiechem rzucała ironiczne komentarze do co bardziej zażartych dyskusji. Siadłyśmy obok, nawiązała się rozmowa - taka klasyczna, jak we wszystkich poczekalniach lekarskich. Była miła, nie mówiła o sobie zbyt dużo, dopiero kiedy wychodziła na naświetlanie, powiedziała: "I czym tu się przejmować? On był taki mały, a ja jestem znacznie większa. Nie ma możliwości, żebym nie dała rady go pokonać." Uśmiechnęła się, pożegnała i poszła. To ostatnie zdanie uderzyło we mnie, niepotrzebnie szokując. Wszystkie elementy złożyły się w jedną całość. Ja żyje na tym świecie, ale tak, jakbym nie żyła. Tylu spraw nie jestem świadoma, od tylu rzeczy jestem odseparowana. Moja babcia przez pięć tygodni musi chodzić na radiologię. Moja babcia miała raka. A ja nadal obchodzę problem, jakby nie istniał. Bo zupełnie nie wiem, co zrobić i co powiedzieć, a ona też zachowuje się, jakby nic się nie stało. Tak, jak ta kobieta w szpitalu. Moja siostra podsumowała: "Ludzie w różny sposób probują dać sobie radę z tym, co się z nimi dzieje. Jedni marudzą i biadolą, inni są bohaterami." Dziwnie jest mieszkać na codzień pod dachem bohaterki, to zobowiązuje, prawda?
Komentarze - Irytacja

Irytacja

26 June 2005

Czasem mam ochotę pieprznąć tym wszystkim i pójść sobie w cholerę. Tak naprawdę nieważne gdzie, byle dalej. Miesiąc z dala od tej chałupy, na Teutatesa, co za szczęście!

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 131 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.