Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Prawa domowe

Prawa domowe

09 September 2005

Babcia wyjechała na kilka dni, i znów weszłam w jej rolę. Koty od razu przeniosły zainteresowanie na moją osobę, bo w końcu to ja dbam o miskę. Dziadek niezwykle bohatersko przeszedł na dietę, oddając mi kuchnię do dyspozycji. A ja w to wsiąkłam bez najmniejszych oporów. Kuchnia, nadal tak samo rozklekotana i zagracona, jak pod nieobecność babci, wygląda teraz lepiej. Przede wszystkim czyściej i puściej. To taki mechanizm spustowy - babcia znika z horyzontu, a ja łapię za worek na śmieci. Kiedy babcia jest, bez najmniejszych problemów ignoruję bałagan, który tworzy, uznając jej starszeństwo. Pełen matriarchat. W domu było podobnie - rodzice wyjeżdżali, ja łapałam za ścierkę. Pierwszy dzień upływał mi na dzikim sprzątaniu, jakbym w ten sposób brała mieszkanie w posiadanie. I zaczynałam myśleć, jak nie ja: o jedzeniu, praniu, rachunkach. Ja to nazywam przenoszeniem domowej osobowości. Ale może to po prostu instynkt stadny i mój sposób zaznaczania terenu. Staję na czele stada i automatycznie wcielam się w jedną z nich, matkę lub babcię. Ścierka pomaga mi zatrzeć ślady ich panowania. Babcia wyjeżdża a ja sprzatam, mama wyjeżdża - ja sprzątam, Mroziu mi znika i cały pokój lśni. A może to tylko mój sposób na tęsknotę i rozstanie?
Komentarze - Murasaki

Murasaki

08 September 2005

Czytając o Miyake rozpalam ognie w duszy. Głębokie są otchłanie mej ignorancji Lektura "Opowieści Murasaki" Lisy Dalby zostawiła mi po sobie uczucie głębokiego rozczarowania i niesmaku. Obyczaje Japończyków w okresie tworzenia przez Murasaki były obrazem niezwykłej egzaltacji popartej jedynie szczątkową inteligencją i wiedzą. Świadectwem zezwierzęcenia ludzi obracających się wciąż w swoim gronie w okowach etykiety. Możliwe, że autorka książki chciała ukazać coś więcej, stworzyć poetycki obraz życia tej kobiety, jednakże mnie wydała się ona pustą i naiwną w swej głupocie istotą. Dopiero po tej książce dotarło do mnie, jak szczęśliwe jesteśmy my - kobiety XXI wieku. Ogrom wiedzy wtłaczanej nam od małego oraz wolność osobista czyni nas silnymi. Tym bardziej zachwycający jest świat, w którym jeszcze tyle rzeczy jest dla mnie tajemnicą. I chyba jednak wolę Starożytne Chiny niż Japonię. Nie lubię naśladowców. Zwłaszcza kiepskich.
Komentarze - Ponieważ kot

Ponieważ kot

06 September 2005

Od godziny już jestem na nogach, tymczasem Pyśka nadal śpi. Nos wtuliła w wyciągnięte tylne łapy i chrapie w najlepsze. Gdyby ją teraz dotknąć, z pomrukiem odwróciłaby się na plecy, prezentując całą rozkoszną kotowatość w postaci zaspanego brzuszka. Nie mam serca, żeby ją obudzić, jedynie co chwila zerkam w jej kierunku. Tak sztywno wyciągnięte tylne łapki przywodzą mi na myśl kopytka. Różowe i mięciutkie co prawda, ale kopytka właśnie. Jak w jednym stworzeniu może być tyle sprzeczności? Jak tak śpi, zapominam, że mnie budziła cholera nad ranem, a jedynie mam ochotę się w nią wtulić i ponownie pójść spać. No dobrze, te dwie rzeczy akurat się łączą. O, ucho się rusza, to Maciek rozrabia w przedpokoju. Chwila uważnej oceny sytuacji... i Pyśka wraca w objęcia Morfeusza. Teraz śpi intensywniej, bo na siłę. Zaciska powieki, udając że nic się nie dzieje. Skąd ja to znam? Moje poranki wypełnione są Pyśką, wieczory są nierozerwalnie z nią złączone. Pełne rytuałów, o których wiemy w większości tylko my, a których Mroziu nadal się uczy. Ona żyje dlatego że ja, ja dzięki niej nauczyłam się odpowiedzialności. I patrząc jak śpi, na naszej poduszce w naszym pokoju, strasznie boję się, że bez niej nie umiałabym żyć. Ponieważ jest jedyną osobą, o której myślę i pamiętam cały czas. Bo moje życie toczy się tak, ponieważ Pyśka.
Komentarze - Mitsu

Mitsu

04 September 2005

Moja siostra opisuje moje uczucia. Opisuje je jako swoje, bo i przynależą teraz do niej bardziej niż kiedykolwiek należały do mnie. Chociaż nie, pisząc tak, zaprzeczam prawdzie. Bo wtedy, gdy to ja je opisywałam, były tak nierozerwalnie połączone ze mną, że aż niemożliwością było się ich wypierać. A teraz ona to czuje. W pewien sposób jest tak, jakbym je jej podarowała, jakbym pokazała i rozpostarła je przed nią wskazując palcem: Patrz! A ona zrozumiała, poczuła to samo, a potem poszła krok do przodu, gdy ja dałam krok w tył. I teraz jest tak, że ona uczy się tego, co ja po prostu wiem, a za jakiś czas będzie umiała więcej, gdy ja już część zapomnę. I czytając jej myśli, dociera do mnie, jak bardzo jesteśmy do siebie podobne, choć przecież wzbraniamy się obie przed przyznaniem do tego. To dziwne, że zachowując się zupełnie inaczej, idziemy przecież tą samą ścieżką, w tych samych miejscach zatrzymujemy się na odpoczynek. A teraz, kochając to samo, stajemy na przeciw siebie - ona i ja. I chyba jeszcze nigdy nie rozumiałam jej aż tak.
Komentarze - Just a dream

Just a dream

04 September 2005

Weekend się znów rozmywa, nieuchwytnie umyka w dal. Składam plan ćwiczeń na wrzesień, z góry zakładając, że większości nie wyrobię. Fitness jest cudowną odskocznią od domowych problemów, ale niezwykle ciężko nadal go kultywować w tak dużym zakresie, gdy kłopotów brak. A ja mam sielankę ostatnio i mężczyznę, przy którym najchętniej byłabym cały czas. Na uczelni każdy za wszelką cenę stara się korzystać z uciekającego lata i wakacji. Ostatnie wyjazdy, te wrześniowe, są nieco desperackie. Z niefrasobliwymi uśmiechami odwlekamy moment składania opracowań, okłamujemy się, że do końca września mnóstwo czasu jeszcze. Znów składam sobie obietnice, których nie dotrzymam - w tym tygodniu skończę to opracowanie, skończę Jogę, wprowadzę poprawki do strony Agi, ruszę Studio. Czemu ludzie tak lubią się oszukiwać? W nocy śnią mi się koszmary z Mroziem w roli głównej. Budzę się śmiertelnie obrażona i piorę zdenerwowanego chłopaka poduszką: wstawaj draniu i się tłumacz! Życie ze mną chyba bywa trudne.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 131 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.