Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

25 June 2009

Miesiąc upłynął pod znakiem remontów i zupełnego wyczerpania. Im więcej starałam się zrobić, tym robiłam mniej. Jedynie spanie w dzień stało się integralną częścią tygodnia. Nie dane jest mi jednak się zamęczyć.

We wtorek wyjeżdżam na obóz Wędruśków. Ojciec nie odpuścił, choć jadę w sumie jako figurant. Nie potrzebują mnie tam, a i ja nie odczuwam potrzeby. Ale może tak właśnie jest lepiej... Może trzeba się czasem wyrwać z kontekstu.

Zabiorę książkę, dokumentację Flash, jquery, wgram pół dysku muzyki do telefonu i jakoś przetrwam.

A po powrocie zrobię tu wreszcie coś innego - spróbuję chociaż pójść do przodu, nawet jeśli niewiele to pomoże.



Na zdjęciu Ava. Piękna, wesoła, zwariowana Ava, która pilnuje mnie, gdy biorę prysznic i zrzuca mi myszy na głowę. Tak podobna do Kasi, a jednak tak inna. Trzyma mnie przy życiu, gdy bywa ciężko. Trudno się załamywać z zieloną myszą wplątaną we włosy, jakieś to takie mało wzniosłe się robi. 

Komentarze - Still loving....

Still loving....

07 May 2009

Nie umiem zamknąć tego miejsca. Nie umiem usunąć go z sieci i zastąpić czymś nowym. Wstydzę się tu zaglądać i stawać twarzą w twarz z własną rozpaczą. Łatwo jest złamać człowieka.

Noszę się z zamiarem stworzenia czegoś zupełnie nowego, od podstaw, wspartego innymi założeniami. Jednakże każde wejście w to miejsce odwleka decyzję. One tu są - oddychają na tych stronach, ocierają się o moje stopy, gdy przeglądam notki. I umierają. Ale jadnak są. I jest tu też mój ból.

Usunięcie tego bloga to przyznanie, że ich już nie ma. Że nie wrócą, że to koniec. A ja nie chcę im na to pozwolić, chcę, żeby przy mnie zostały.

Nie chcę być szczęśliwa, nie chcę zapomnieć. Rzucam się w wir pracy i pracuję pracuję, pracuję, aż do wyczerpania. Kładę się spać, by od rana zacząć od nowa. Byle nie myśleć, byle nie czuć, byle szybciej płynęły dni. Na szczęście życie ludzkie jest krótkie.

Jestem im to winna. Za to, że je kochałam. Za to, że nie umiałam ochronić. Za to, że moje serce bije nadal, zamiast zatrzymać się w chwili, gdy Kasia umierała na moich rękach.

Mam mnóstwo pracy i klientów, doceniają mnie na uczelni, układa mi się z mężczyzną i mam pięknego kota. Piekę wspaniałe ciasta. Jestem cieniem tego człowieka, którym kiedyś byłam. To miejsce jest tak samo martwe jak ja.



Dziś mijają dwa lata, Pysiu, za trzy dni pół roku bez Kasi - Wasze odejście rozerwało mi serce.

Komentarze - ...

...

05 December 2008

Wróć do mnie... Błagam cię, wróć. 

Going under................................

Komentarze - ...

...

13 November 2008

Odeszła. I tylko cisza.

Nie wiem, jak żyć. I już nie chcę więcej.

Moje małe Kocie Dziecko nie żyje. Mój mały Lodowy Pingwin...
Komentarze - ...

...

04 November 2008

Znów nadszedł listopad, a wraz z nim rozpoczęło się życie na wyspie. Co rano, gdy się budzę i co wieczór, gdy szykuję się do snu, za oknami tylko szary całun mgły. Szczecin znika w białych oparach koło siedemnastej, by wyłonić się z nich tuż po dziesiątej dnia następnego. Z mgieł niekiedy prześwitują szczyty drzew po drugiej stronie drogi, a niekiedy jedynie złote brzozowe liście tuż obok okna. Wytłumione dźwięki nie sięgają poręczy mojego balkonu.

Jest tak bardzo melancholijnie i pięknie, tak dogłębnie jesiennie, że niemal zbyt idealnie. To taka wręcz książkowa, filmowa jesień, jakby czerpała inspirację z romantycznych poematów. Jest nierzeczywiście.

Kocham taką jesień, kocham wieczory z mgłami za oknem, złote, wilgotne liście pod stopami. Jabłka, cynamon, czerwone wino i złote pomarańcze. Powoli, melancholijnie, moja dusza wypełnia się sennym oczekiwaniem.

Jesienna jestem.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 85 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.