Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - O niej, w zamyśleniu....

O niej, w zamyśleniu....

12 June 2004

Myślę o niej. Myślę o tych pogodnych oczach, których koloru nadal nie mogę określić. Chyba brązowe, chyba. Kolejna niewiadoma, jak to, co robi, co lubi, czym się zajmuje. Jest zagadką, słodkim obiektem pożądania i ciekawości. O jej pasji. Tak wielkiej, że jej cienie rozpalają ogień w innych osobach, zachęcają, biorą w posiadanie. I nagle to, co ona kocha, kocham i ja. Wbrew sobie, bez możliwości ucieczki. Śnię o niej. O jej dłoni wsuwającej się w moje włosy, o jej ustach na moich wargach, jej języku zachłannie splatającym się z moim. Oddechu - szybkim, nierównym, gorącym... Pragnę jej. Nie ciała. W każdym razie nie do końca. Pragnę JEJ. Jej obecności, uśmiechu, głosu. Zarysu jej postaci. Tego, jak mówi, jak się porusza, jak patrzy na świat. Jej całej. Chcę z nią być. Po prostu trwać u jej boku. Być przy niej, dla niej, dla siebie. Poznawać, obserwować, wspierać. Podziwiać. Na każdych warunkach... A gdy słońca blask wzejdzie być co dnia cieniem twoich rąk cieniem twego psa... Czy tak wygląda miłość?
Komentarze - No more words... just silence...

No more words... just silence...

12 June 2004

Zamknęłam bloga. A właściwie ukryłam. Jakoś ostatnio nie mam nastroju do pisania, nie odczuwam potrzeby przelewania myśli na klawiaturę. Zamykam się na ludzi od paru dni. Coraz mniejszą odczuwam potrzebę rozmów, spotkań, dotyku. Coraz bardziej koncentruję mój świat wokół siebie i tego, co robię. Larki zrobił to pierwszy, teraz ja. Czy tak musi być? Czy każdy się w końcu wypali? A może po prostu jest to dążenie do samowystarczalności, budowanie pancerza przeciwko światu? Odgradzam się coraz bardziej. Coraz bardziej cicha, prywatna, istniejąca tylko dla siebie.
Komentarze - Dół oooooo...........

Dół oooooo...........

07 June 2004

Doła mam. Nie wiem, czemu. Nie wiem, skąd. Jest i nic mi nie chcę się. ooooooooooooooo Dziś był pump, no był i co? Tak mi się ćwiczyć nie chciałoooo... A potem był step i mój humor dostał w łeb... ooooooooooooooo aaaaaaa, eeeeeeeeeee, aaaaaaa (to była zwrotka) A już na poważnie - humor mi się skopał w trakcie pumpa właściwie bez przyczyny, a potem poszło lawinowo. Skończyło się na tym, że zamiast ćwiczyć, czytałam sobie na kanapie czasopismo, a mój step stał osierocony na środku sali. Aż Boska Kobieta się przejęła. Nie ważne zresztą. Ryczeć mi się chce. I nawet jeśli wiem czemu, to i tak nikomu nie powiem. Taka głupia będę. A co!
Komentarze - Zakręcona

Zakręcona

04 June 2004

Jest mi źle. Jestem przygnębiona, osamotniona, zmęczona. Świat robi mi na przekór, a ja nie mam siły się mu postawić. Nie dziś. Wizyta u rodziców Mrozia wkurzyła mnie, znowu. Pomimo że ich rozumiem, to jednak nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego. Znów było o dzieciach, jakie są słodkie, że nie powinnam zwlekać, że po co tabletki itd... Znów było o byciu dorosłą i dojrzałą. Każdy po mnie oczekuje, że ja się ustatkuję, pomyślę o przyszłości, rodzinie i pracy. Że zacznę być odpowiedzialna, wybiorę tego jednego jedynego i go zaciągnę do ołtarza, urodzę dzieciary i zostanę przykładną żoną. W dupie. Nic z tego. Nie dam się uwiązać, zamknąć, zaszufladkować. Nie dam się wbić w szare ramki świata. Nie, kiedy wreszcie zaczęłam się dobrze bawić. Ja jeszcze coś wykręcę. I świat usunie mi się z drogi. Tylko nie dziś... Dziś nie chcę robić nic.
Komentarze - Zakuw

Zakuw

04 June 2004

Nie mogę. Ta matma mnie przerasta. Wszystkiego mi się odechciewa, jak widzę te wzory. Męczona koszmarami o wzorach Lagrange'a i gradientach funkcji wielu zmiennych, zerwałam się dziś na tyle wcześnie, żeby do lekarza pójść. Pokłuli mi rękę, umówiłam się na USG tarczycy i wróciłam. Ortopeda jest nie do załatwienia w tym miesiącu, najwcześniej na lipiec. To jakaś paranoja. Patrzę w projekty i mi słabo. Nie chce mi się. Tak po prostu. Nie czuję Weny, żeby w Szopie pogrzebać. Do niedzieli matma mi psuje nastrój. Wrrr........ Dobrze, że jeszcze nie mam tego VIP-a, bo bym zwiała na aerobic. To mój sposób na stres i przymus - uciekam w inne zajęcia. Dziś na przykład wyszorowałam łazienkę. Sprzątnęłam papiery. Byłam u lekarzy. Same potrzebne rzeczy, tyle że w nieodpowiednim czasie. Wszystko, żeby nie kuć. Matmy. Blee...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 187 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.