Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - V.I.P.

V.I.P.

27 July 2004

Mam VIP-a. Normalnie zwariowałam :) MAM VIP-a. W prezencie, od Agnieszki z Activa. Bo strona "przerosła jej oczekiwania". Rany... mam VIP-a. Idę się zapruć. VIP-a... VIP-a mam :)
Komentarze - I never knew

I never knew

27 July 2004

Uwielbiam Ją. Skłamałabym, gdybym chciała w jakikolwiek inny sposób nazwać to, co do Niej czuję. Uwielbiam i ubóstwiam za razem. Gdyby mi powiedziała, że ogień nie parzy, poszłabym za Nią w ogień... Dziś miała imieniny. I dała czadu. Najpierw na pumpie, potem na stepie. A do mnie wróciło to uczucie absolutnej radości, niesamowitego szczęścia, które dają mi ćwiczenia. Wróciła świadomość, dlaczego to robię. A Ona tryskała dziś energią. I ta energia udzielała się innym, udzielała się mnie. Patrząc, jak robi pompki na triceps stojąc na czubkach palców u nóg, stwerdziłam, że Ją uwielbiam. I nawet nie chcę zmieniać tego stanu. Nie chcę tracić tego uczucia. Nie chcę rezygnować z tego, co Ona mi daje. Pasji, szczęścia, fascynacji. Uczuć, które wreszcie czuję w pełni, a nie tylko jako przelotne cienie. Dla tego uczucia jestem w stanie przekroczyć granice możliwości mojego organizmu. Już je nagięłam do ostateczności. Ale wiem, że warto. Bo tak naprawdę one nie istnieją, a ja nie pozwolę się ograniczyć. I never knew Right beside me There was an angel I never, never knew (that my heart could fly)
Komentarze - Niedziela

Niedziela

25 July 2004

Niedziela. Ciężki dzień. Nie lubię weekendów. Wczoraj wybraliśmy się z K. i T. nad morze, ale w końcu wylądowaliśmy w Stępnicy. Akurat jakaś impreza letnia była - tragedia. Ale słoneczko było, dało się nawet z lekka zbrązowić. Solarium jutro dokończy robotę. Drugi raz w życiu jestem tak opalona. Najfajniejsze, że niewiele robię w tym kierunku. Raz w tygodniu po 10 minut, bo boję się, że będę pomarańczowa, jak niektóre solar-panienki. Już się nie mogę doczekać, kiedy powrócę na swoje śmiecie. Odległość mnie osłabia i nie chce mi się latać do Activa ;) I moje treningi biorą w łeb. Co innego mieszkać 10 minut od, a co innego tłuc się autobusem. Wniosek prosty - nie mogę się wyprowadzić ;) Spotkałam dziś Yaśka. Kurcze, on jednak jest przystojna bestia. Gdyby jeszcze nie zgrywał takiego głupka... Wogóle przystojnych kumpli na tych studiach wyłapałam. Bo T. też osłabia niejedną kobietę :) I mając takich fajnych chłopaków pod bokiem, ja się wdałam w Mrozia... I jeszcze się cieszę... Życie jest dziwne, nie?
Komentarze - Mój świat

Mój świat

23 July 2004

Skończyłam Salsę i odżegnuję się od tej strony. Wstyd mi. Takie ohydztwo. Dałam się sprzedać. Wstyd! Za to Active to prawdziwa przyjemność. Lubię takie strony: czyste, jasne, czytelne. Przy pracy nad czymś takim wspaniale się odpoczywa. W sumie to kocham tę robotę. Nawet jak mi się czasami nie chce. Linijki kodu tworzące kawałek sieci. Coraz lepsza w tym jestem i coraz szybsza. To już rok i 3 miesiące. Jak ten czas leci... Poznałam tylu ludzi, tak bardzo zmieniłam swoje nastawienie do życia. Tyle się nauczyłam. Poznałam Larka i straciłam Larka. To czasem boli. Bo dużo mi dał i swego czasu był kimś bardzo bliskim. Już nie jest - to był jego wybór i tylko czasem żal... Ale rozumiem. W końcu ja też zostawiłam za sobą wiele osób... Wciąż do przodu. Nie palę mostów, bo nie mam na to czasu. Zostawiam za sobą niedokończone, zawieszone w przestrzeni. Coraz nowe wyzwania, coraz nowe horyzonty. Mój świat to seria slajdów mijanych w biegu. Zamknięty w kroplach potu i linijkach kodu... - mój świat...
Komentarze - I am nothing but the dust...

I am nothing but the dust...

22 July 2004

Właśnie wróciłam z fitnessu. Jestem beznadziejna. Ale... mam wytłumaczenie! I tylko wkurza mnie, że mam ich aż tyle. Bo mogłabym powiedzieć, że: - żelazo skończyło mi się 3 dni temu, więc od 3 dni nie mam "wspomagacza" dotleniającego; - właśnie mnie krew zalewa, a wtedy człowiek jest słabszy; - zmienia się ciśnienie i boli mnie głowa; - mało sypiam, bo całymi nocami pracuję; - dziwnie jadam, bo starzy mi zostawili pustą lodówkę; - miałam tydzień przerwy; - Mroziu mnie zniechęca; - wkurwiła mnie taka jedna mała, co mi właziła w drogę. I wszystko to prawda. Ale ja nie czuję się usprawiedliwiona - może przed Anką tak - ale nie przed samą sobą. Jest mi wstyd, że nie mogę się przemóc, że nie wytrzymuję z większym obciążeniem. Wstyd, że nie przyswajam tego głupiego żelaza. Jeszcze mnie przestraszyła aptekarka. Spytałam o jakieś tabletki z żelazem, ale bez recepty i tylko takie profilaktyczne, jak np. pastylki z magnezem albo wapnem. A ona mi dała Falvit i powiedziała, że w tym jest najwięcej żelaza i że on też jest podawany przy anemiach. I fajnie. Podobno ma największą dawkę żelaza na rynku (z tych bezreceptowych). Problem w tym, że ja wsuwam Falvit po 2 - 4 tabletki dziennie już od pół roku. I mam anemię pomimo to. Przestraszyłam się na myśl, jak bardzo musiała być zaawanasowana, zanim zaczęłam go łykać. I pomimo to... pomimo to nie czuję się usprawiedliwiona! Ten cholerny organizm znów mnie zawiódł! Ale ja się zemszczę... Nigdy więcej wymówek, tłumaczeń. Zaćwiczę go na śmierć. Żelazo czy nie, będzie robił to, co ja każę. Od jutra zaczynam trening specjalny.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 172 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.