Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Mów do mnie... szeptem

Mów do mnie... szeptem

23 September 2004

For the sake of your dreams I will guard you throught the night Your sadness is the only thing in this world That can soak into my heart. Jest mi źle. Jestem rozgoryczona, sfrustrowana, zdołowana. Mam po prostu dość! To, co było zawsze przyjemnością, stało się ostatnio ciężką charówką. Strony mnie przytłaczają, fitness mnie przytłacza... Anka na mnie krzyczy, a ja mam dość krzyczenia! Bo ja daję z siebie naprawdę wszystko! Po prostu już nie mam wiele... Na mnie już nie trzeba krzyczeć, sama się pilnuję. Wstydzę się, jak mi nie wychodzi albo nie daję rady, czasem po prostu toczę walkę z samą sobą... To, co było kiedyś relaksem, teraz stało się prywatną wojną. I co gorsza, przegrywam... Przegrywam z samą sobą... Najgorsze jest zmęczenie... Fizyczne i psychiczne... Żeby robić strony, grafikę do stron, muszę mieć umysł wypoczęty i kreatywny. A jedyne o czym marzę, to spanie. I potem wychodzą stronki, które ujdą i mogą się podobać, ale nie są na moim poziomie... Czuję się tak, jakbym stała w miejscu! We wszystkim. Jakbym wogóle się nie rozwijała, nie posuwała do przodu! Robię to, co umiem i nic ponadto! Nieszczęśliwa jestem... i nie mam nikogo, do kogo mogłabym się przytulić... A gdy zasypiam... śnią mi się uczucia... śnią mi się rozmowy... drobne objawy czułości i zrozumienia... i budzę się jeszcze bardziej znużona... Według Pratcheta, granice między alternatywnymi światami niekiedy się przecierają i można dojrzeć alternatywną siebie... Jeśli Ta ze snów, to Ja, która dokonała innych wyborów, to cholernie Jej zazdroszczę... Śnię... lecz nikt nie stoi na straży moich snów...
Komentarze - My dreams...

My dreams...

22 September 2004

I moją pogodną, niebieską jesień diabli wzięli. I już nie ma słoneczka na liściach, jest tylko szaro, buro i ponuro... W pokoju zimno, jednak ten niebieski to nie był dobry kolor na wystrój. Nawet wizualnie chłodno... Marzę o takim ciepłym, głębokim fotelu, na którym mogłabym zwinąć się w kłębek... Otulić kocem i popijając herbatę, zapaść się w świat jakiejś ciekawej książki... W trakcie podjadać ciastka z talerzyka na stoliku obok... Enya albo Enigma w głośnikach, ciepłe światło stojącej lampy rozjaśniające ciemny pokój... I ja ten fotel kupię! I tę lampę też... Może jeszcze nie teraz, ale spełnię marzenie mojej babci i mamy, bo w przeciwieństwie do nich, ja mam siłę, żeby stawiać na swoim. A do mebli szykujemy się z Mroziem w grudniu... Dziwne to... Kupujemy meble... ja i Mroziu... Kolejna nitka więzi oplątana wokół mojego palca... Kolejna nić, którą niełatwo zerwać... I co z tego, że nie jestem pewna, czy tego chcę... co z tego, że chcę czegoś innego? Niektóre marzenia łatwo jest spełnić, jak ten fotel i lampę, inne nie mają szans na realizację i trzeba je porzucić po drodze... Taka jest cena bycia dorosłym... cena bycia człowiekiem.. i ja o tym wiem... tylko to tak strasznie boli...
Komentarze - Sometimes I feel a bit confused...

Sometimes I feel a bit confused...

21 September 2004

Wczoraj wreszcie udało mi się wziąć duże krążki na naramienne. Bez sensu zwlekałam, niewielka różnica. Jeśli mnie biceps przestanie boleć do jutra, dorzucę sobie na niego po małym. Dumna z siebie jestem... Mam zaproszenie na imprezę u Chibby w niedzielę. Czuję się tak, jakby cały mój świat skoncentrował się w tym jednym niewielkim punkcie kuli ziemskiej... Wszystko się kręci wokół Activa. Znajomi, zajęcia, tryb dnia, jedzenie, ubrania... Nawet fryzura... Gorzej, że zaczynam odczuwać głód wiedzy na temat anatomii, kontuzji, diety... Chciałabym siąść z kimś i po prostu porozmawiać, jak planować sobie treningi, czy wogóle planować, ile ćwiczyć, jak ćwiczyć... Tylko nie mam nikogo, kto by mógł mi to powiedzieć. W końcu zrobię ten kurs intruktorski tylko po to, żeby się dowiedzieć więcej. Praca w domu powoduje zamknięcie pomiędzy domem a klubem. Albo klepię kod, albo ćwiczę, a gdzie miejsce na coś wiecej? Najgorsze, że ja nawet nie mam czasu na to "coś" ani pojęcia, co to mogłoby być. Potrzebuję uczelni, muszę pogadać z kimś, kto nie ćwiczy, wyrwać się jakoś, zanim zupełnie zatonę w fitnessie...
Komentarze - RED GOEZ FAZTER!

RED GOEZ FAZTER!

20 September 2004

Już nie pamiętam, że miałam urlop... Zdjęcia wraz z wspomnieniami zakurzyły się sekundami minionego czasu... Zapracowana jestem. Zawalona robotą. Zamęczona fitnessem. Pat się martwi, że wzięła 12 wejść na miesiąc i ich nie wychodzi, ja ćwiczę około 20 godzin tygodniowo i martwię się, że to za mało. Organizm jednak czuje... Chodzę półprzytomna, ciągle mi się spać chce... Budzę się już zmęczona. Ścięgna w rekach bolą jak diabli... Za dużo i za szybko... Zanim się zdąrzą przyzwyczaić do jednych obciążeń, ja dorzucam kolejne... Boję się... że skrzywdzę samą siebie... A Anka upewnia mnie tylko w tym szaleństwie... Gdyby stwierdziła, że przesadzam... ale Ona jeszcze pyta, kiedy będę i czemu już wychodzę! A ja zakręcona, zafascynowana, zaczynam się zastanawiać, czy nie zostać jeszcze jednej godzinki... It's madness... W pracy też szaleństwo: Active się rozbuchał ze stronami, Aga ma co i rusz to nowe pomysły. Wciąż się uczę czegoś nowego, Szop idzie mi jak burza, strony są coraz bardziej adaptacyjne. Ojciec załatwił mi stronkę swojej szkoły. Mroziu dopomina się o swoją. Blog stoi w remoncie, bo nie mam kiedy go poprawić. Miałam wczepić Mitsu nową wersję galerii, ale też brak czasu. Tyle że Wędruśki skończyłam. A jeszcze mi się szykuje strona katedry... Dobrze, że chociaż na uczelni nie mam większych obłożeń dydaktycznych... Kiedy ja się dałam tak wmanewrować w to wszystko?
Komentarze - Fitnessowa jesień...

Fitnessowa jesień...

17 September 2004

Świat jest pełen barw... Zauważyłam to któregoś właśnie jesiennego dnia... Pełen odcieni szarości, rozświetlony promieniami słońca nabiera niespotykanej intensywności... Jesień jest złota i ruda... Zima biało-czarna, wiosna zielona, a lato piaskowe... Ale to właśnie jesień, rdzawą jesień kocham najbardziej... Wracając dziś z fitnessu, cieszyłam się niebieskością nieba, złotem plam słonecznych... Świat jest naprawdę piękny... Wczoraj na siłowni udało mi się wciągnąć Ankę w dłuższą pogawędkę... Coś mi to uświadomiło, a siłę tego odkrycia pogłębiło jeszcze dzisiejsze niebo... Fitness jest sztuczny. Jest sportem cywilizacyjnym. Sztuczne światło, sztuczna muzyka, sale gimnastyczne i sufity zamiast nieba... Naturalna opalenizna zamieniona na solarium. Specjalne buty, specjalne stroje, specjalne napoje... Nie umiałabym tak... nie umiałabym jak Anka. Step nie zastąpi wspinaczki po górach... Żadna sztanga nie może się równać z ciężarem plecaka... Rowerki w pomieszczeniu to po prostu jeszcze jeden sposób na mięśnie... Ludzie wymyślili fitness, by mieć jeszcze jednego McDonalda. Szybkie jedzenie, szybkie życie, szybki sport. Dla Anki fitness jest sposobem na życie. Nigdy jej nie dorównam, tak jak nie mogę dorównać Larkowi w designach czy Mroziowi w programowaniu. Bo oni temu poświecają całe życie. A ja nie potrafię poświęcić się dla jednej idei. Nie potrafię sobie dobrowolnie, na własne życzenie, wręcz własnoręcznie ograniczać świata. Wręcz przeciwnie - ja bym chciała, żeby ten świat był jak najszerszy... Lubię pisać strony. Lubię męczyć mięśnie. Lubię być koło Anki... ... i kocham rdzawe jesienie, gdy niebo nabiera najpiękniejszych odcieni błękitu...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 172 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.