Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Pradawni Bogowie dali znak...

Pradawni Bogowie dali znak...

27 June 2012

Pradawni Bogowie dali znak i kazali jechać na wakacje. Po długich dysputach przy winie ustaliliśmy, że nie chce nam się w tym roku zwiedzać i podróżować. Za dużo tego wszystkiego było ostatnio: zmartwień, kłopotów, nerwów. Tm razem chcieliśmy po prostu wypocząć - nasz wybór padł więc na Turcję.

Wróciliśmy dziś po południu. Plan, polegający na nic-nie-robieniu-i-byczeniu zrealizowaliśmy w 100%. Nie robiliśmy absolutnie nic, nie zwiedzaliśmy, nie szukaliśmy pamiątek, nie myśleliśmy. Przez tydzień nasze życie sprowadzało się do leżenia na leżakach pod parasolami, pływania w basenie, jedzenia i sączenia drinków. Ambitny plan, by zwiedzić Side przegrał z równie ambitnym planem, by dla odmiany poopalać drugi bok. 

I sama zastanawiam się, czy to nie będzie zaskakujące, jeśli napiszę, że to był chyba mój najlepszy urlop. Chiny, Egipt, Istambuł... wspomnienia blakną pod dominującym uczuciem, że nie ma nic piękniejszego niż wielki, vipowski basen, wygodny leżak i kelner przynoszący kieliszek wody z lodem i cytryną.

Odpoczęłam tam.

Komentarze - Mam trochę luzu...

Mam trochę luzu...

09 June 2012

Jak następnym razem będę miała ochotę napisać, że mam, cytuję "trochę luzu", to się ugryzę w język. Dwudziestego wyjeżdżam, tymczasem do zrobienia mam:

  • przeróbki na BIO-SPA
  • przeróbki na mebled.pl
  • przeróbki dla Gryfitów
  • grafikę z pocięciem do strony kancelarii adwokackiej (na cito)
  • nową stronę dla restauracji (po powrocie)
  • 6-8 syllabusów na uczelnię (na cito)
  • nowe specjalności na uczelnię (na cito)
  • obrony prac inżynierskich

To tyle w pracy, a do tego:

  • niespodzianka dla Taty na Dzień Taty (tak, strona, a jakże)
  • wybór czegoś do opalania dla Mrozia (jara się chłop strasznie)
  • powinnam skrócić zasłonki (po powrocie)

A jeszcze niedawno miałam "trochę luzu". BTW lipiec wcale nie zapowiada się na luźniejszy (siostrzyczko, pamiętam).

Komentarze - ...

...

31 May 2012

Znów zabiegana. Terminarz aż huczy i nie wiem, czy cieszyć się, czy wpadać w panikę. Tym razem to chyba lepiej, nie mam czasu na czarne myśli, na lęk przed przyszłością, na wyimaginowane rozterki. Gnam przed siebie i jakoś jest, dni mijają, brak czasu oszczędził mi nawet zgryzu z brakiem pieniędzy. Koniec miesiąca i znów pensja na koncie, jakoś przeżyłam te dwa tygodnie bez mamony.

Po ostatnich tygodniach przestałam kłamać, że będzie dobrze. Będzie jak jest - często kompletnie do dupy, ale też czasem całkiem na odwrót. Life happens. Nie mam celu, nie mam drogi, ani pomysłu, dokąd zmierzam. Po prostu jestem. Jakiś cel kiedyś się pojawi, nie ma pośpiechu.

Na razie w ogólnym zabieganiu niczym skarby kolekcjonuję te krótkie momenty, gdy mam czas dla Avy. Obie cieszymy się tymi chwilami. Z kotami bywa prosto, ale nie z nią. Ona też ma swoje sprawy, swoje zainteresowania i przyzwyczajenia. Wspólne momenty to konsensus pomiędzy nią a mną. To bardzo partnerski związek.

Właściwie, tylko czasem, zastanawiam się, czy nie jest tak, że na płaszczyźnie duchowej została mi już tylko ona. H. opuszcza mnie po kawałeczku, uwikłana we własne koszmary, a Mroziu po prostu jest. Nie mówię, to ważne, ale niekiedy nie wystarcza. Czasem potrzeba kogoś bliżej, kto wejdzie w niedobre sny z butami i powie: Obudź się! Kto położy się obok i mruknie porozumiewawczo, że rozumie i jest git.

A reszta zależy już tylko ode mnie. Na razie nie decyduję. Życie przeważnie samo się jakoś układa i na to też przyjdzie czas.

Komentarze - ...

...

28 May 2012

Nie ma...

bardzo złe dwa tygodnie.

Komentarze - ...

...

21 May 2012

Czarne chmury nad nami,
unoszę ramię i dłonią chwytam wiatr.
Nie ma litości.
Kosmyk włosów trzepocze
jak w klatkę schwytany ptak.

Gdzie skrzydła, kiedy ich trzeba,
powietrza szalony pęd?
Czemu daleko do nieba,
a w koło deszcz?

Samotność w noc otulona -
w ciemnych mgieł płaszcz -
drgające tuli ramiona.
Nie przejmuj się,
nie pytaj i nie myśl,
że to co widzisz to płacz.

Serce niczym karabin,
zimno wylicza krwi takt.
Unoszę zmęczoną głowę,
rozwieram palce dłoni,
marzenia uwalniam
na wiatr, na wiatr
jak ptak.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 54 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.