Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

31 July 2006

Myślę nad miłością.

Pomarańczowe światło lamp godzi w nocne niebo. Nareszcie cisza, ziemia tchnie sennością. Blade światło monitora i szum wiatraczków. Wkrótce je trzeba będzie wymienić, bo bzykają na spółkę ze świerszczami.

Nie, nie nad tą miłością wzlotów i upadków, splecionych ciał kochanków. Nad miłością do bliskich. Może rzeczywiście coś w tym jest, że miłość rodzi się z przyzwyczajenia. Rośnie, buduje się na bazie nawyków. Nawet brzydota potrafi wydawać się piękna, gdy już jest znana. Więc może można kochać tak po prostu przez zasiedzienie.

Otwieram dłoń. Ślady paznokci od wewnątrz, na linii serca. A może nie można tak naprawdę? Może to tylko maska ignorowanych przywar, przymkniętych oczu na to, co boli? Czy kiedyś będzie mi wstyd za tę złość, za gorycz, za te wszystkie myśli mroczne? A może odetchnę z ulgą, stwierdzając, że wreszcie? Kiedy przekracza się granicę pomiędzy miłością a obojetnością? Jak długi trzeba dać krok, by sięgnąć na drugą stronę?

Co i kogo zobaczę, jeśli się obejrzę?

Komentarze - Ideały

Ideały

30 July 2006

Po miesiącu upałów - burza. Krople tłukące o parasol w Bramie. Chłodna mgiełka na włoskach przedramienia. Lubię letni deszcz. Trawy pachną tak odurzająco. Melancholijnie.

Na nowym miejscu czuć je szczególnie mocno. Każde wyjście na balkon jest wizytą w Siemianowie. Lato, winne grona, pachnący ogród i deszcz na liściach.

Nie ma już Siemianowa. Nie ma ogrodu ze smolinosami i wielkimi liśćmi czarnej porzeczki. Czy jeszcze kiedyś poczuję na ustach smak papierówek? Zamiast się odciąć, zamykam wspomnienia w sobie, w tym mieszkaniu, w namiastce zapachu łąk na balkonie.

Masochizm czy sentymentalizm? Strach przed przemijaniem?

Marzy mi się bycie felietonistką. Jak Kofta. Albo może biografia w stylu Jandy. Mam słabość do Krystyn, choć nie wynika z tego nic pożytecznego. Nie przeczytałam dotąd książki żadnej z nich. Tyle, że czuję do nich sentyment, tak dla zasady. Jakichś idoli trzeba mieć. W dobie Wiśniewskiego i Dody, naprawdę dobrze wybrałam. Kontrowersyjnie i nietypowo. Nie ma to jak podziw dla samej siebie.

Komentarze - Rozbrat

Rozbrat

09 July 2006

Mroziu nad morzem, a ja sobie w domku siedzę. Przyznaję, cel osiągnięty w nieco burzliwy sposób, ale zupełnie nie żałuję. Musiałam już od niego odpocząć. Poza tym nie cierpię siedzieć nad morzem. Trzy godzinki raz w miesiącu to tak w sam raz, żeby się jeszcze mocniej w tym utwierdzić. Morze jest ZŁE. Poza tym mam inne rzeczy na głowie.

Komentarze - Tymczasowa notka

Tymczasowa notka

08 July 2006

Pogodzić się z tymczasowością. Zdarzeń, przedmiotów, ludzi. Tymczasowy Mroziu polerujący tymczasową podłogę w tymczasowym mieszkaniu. Tymczasowe plamy po tymczasowej twardej wodzie na tymczasowym srebrnym zlewozmywaku. Śmierć tymczasowego drzewa kończąca jego tymczasowość. Biało-czarny kot w tymczasowym przedpokoju patrzący na tymczasowe drzwi. Czekający.

Tęsknimy w samotności, w tęsknocie wieczne,

samotny kształt jaskółki jak nóż tnący powietrze.

Komentarze - ...

...

07 July 2006

Uff, gorąco. Próbuję w tym upale dziabać doktorat i ciężko to idzie. Tłumaczenie Mobashera na polski nieco przerasta dziś moje możliwości.

For the most part these limitations are related to the scalability and efficiency of the underlying algorithms which requires real-time computation in both the neighborhood formation and the recommendation phases.

Komu by się to chciało czytać w taką pogodę? Już nie wspomnę, że to pierwszy dzień po dwumiesięcznej przerwie i do doktoratu pałam wręcz obrzydzeniem. Gdyby nie to, że wszyscy cisną: pisz! to bym chyba zrezygnowała i zaczęła rozkręcać firmę. Ech, 23 dni na skończenie. I tak nie wierzę, że się uda.

---- update -----

Odwiedziłam dziadków - głupi pomysł. Dziadek w stroju Adama próbował pociąć kapę na onuce. Potem z uporem rozwalał cewnik. Babcia wykończona. Pyśka coraz chudsza i wyblakła.

To straszne, ale najbardziej się przejęłam kotem. Chciałabym już mieć ją przy sobie, bez niej to mieszkanie nie jest moje. Okropnie tęsknię. Jeszcze pięć tygodni, albo raczej aż pięć.

Po każdej wizycie coraz bardziej jestem za uznaniem eutanazji.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 100 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.