Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

04 November 2008

Znów nadszedł listopad, a wraz z nim rozpoczęło się życie na wyspie. Co rano, gdy się budzę i co wieczór, gdy szykuję się do snu, za oknami tylko szary całun mgły. Szczecin znika w białych oparach koło siedemnastej, by wyłonić się z nich tuż po dziesiątej dnia następnego. Z mgieł niekiedy prześwitują szczyty drzew po drugiej stronie drogi, a niekiedy jedynie złote brzozowe liście tuż obok okna. Wytłumione dźwięki nie sięgają poręczy mojego balkonu.

Jest tak bardzo melancholijnie i pięknie, tak dogłębnie jesiennie, że niemal zbyt idealnie. To taka wręcz książkowa, filmowa jesień, jakby czerpała inspirację z romantycznych poematów. Jest nierzeczywiście.

Kocham taką jesień, kocham wieczory z mgłami za oknem, złote, wilgotne liście pod stopami. Jabłka, cynamon, czerwone wino i złote pomarańcze. Powoli, melancholijnie, moja dusza wypełnia się sennym oczekiwaniem.

Jesienna jestem.

Komentarze - ...

...

26 October 2008

To już rok. Rok, jak żyjemy bez Ciebie. To nie prawda, że rozpacz nie pozwala żyć. Jest normalnie.

Tylko na krańcach świadomości, w każdym śmiechu, w każdej rozmowie czai się ciemność. Rozpacza i płacze się na początku. Potem zamyka się całe morze straty na samym dnie serca i chodzi obok na palcach, żeby nie przebudzić.

I boli każdy krok po Niedziałkowskiego. I skrzypienie bramy wraca bólem. A potem każdy stopień wydaje się cięższy, nie do pokonania. Szczęk zamków. Ona stoi w przedpokoju lub drzemie w fotelu. Jej drobna, krucha sylwetka w ogromnej, samotnej przestrzeni. I kocham ją i drżę o nią jeszcze mocniej, za nas oboje: za Ciebie, którego już nie ma i za mnie, która nie zawsze wiem, jak być.

Nie zdążyłam, Dziadku. Tyle rzeczy jeszcze chciałam Ci powiedzieć. Tyle zdobyć, żeby zobaczyć tę dumę w Twoich oczach. Nikt inny nie potrafił tak stać za mną i tak mnie bezwarunkowo kochać jak Ty. Teraz już za późno.

Nie umiem opowiadać, co czuję. Słowa brzmią głucho. Po prostu tęsknię.

Komentarze - Isn't it beautiful?

Isn't it beautiful?

20 October 2008

Futari te wo tori aruketa nara
ikitai yo
Kimi no machi ie ude no naka

If we could walk, hand in hand,
I'd want to go
to your town, your home, into your arms.

Przyspieszyłam. I od razu objętość bioder poszła w dół.

Mój rytm życia zmienił się: strony, uczelnia, strony, uczelnia, dom, rodzina i od nowa: strony, uczelnia...

Przez ten rok odzwyczaiłam się od wykładów. A teraz ponownie próbuję wżyć się w harmider innych ludzi.

Mój osobisty dzień jest prosty. Wstaję, piję herbatę, włączam komputer. Uruchamiam server, Photoshopa i rozpoczynam pracę. W ciszy. Jedyne dźwięki to odgłosy zza okna, te wszystkie drobne hałasy zamieszkałego budynku: winda, szczęk drabinki na parterze. W to wplata się swojski szum komputera i pospieszne puch puch łapek Katarzyny, gdy biega za szmacianą piłką. Pracuję w skupieniu, często bez śniadania, z krótkimi przerwami na kolejną herbatę. Od 9:00 do 16:00. Codzienny rytm przerywany niekiedy niemym zachwytem, gdy z zamyślenia wyrwą mnie promienie słońca i złoto brzozowych liści.

Dni z uczelnią są inne. Pospieszne, zaganiane, głośne i męczące. Przytłaczają mnie ludzie: na przystankach, w autobusie lub tramwaju, wpatrzeni we mnie, gdy mówię o witrynach. Hałaśliwi, roześmiani, przemijający wokół. I ten chaos, zamieszanie, ciągła gotowość, żeby odpowiedzieć, wytłumaczyć... Nie twierdzę, że tego nie lubię. Inne nie znaczy gorsze. Jedynie zmęczona jestem po takim dniu podwójnie, bo jeszcze nie przywykłam.

A potem stoję na przystanku ze słuchawkami w uszach i głowę wypełniają mi dźwięki Suteki da ne. A złote, pachnące ciepłem jesieni liście lipowe tańczą wokół mnie i wirują, wirują, wirują...

Czyż to nie cudowne?

Sono kao
sotto furete
asa ni tokeru,
Yumemiru

My dream of your face,
that I softly touch,
melts in the morning.
I dream.

Komentarze - ...

...

07 October 2008

Kupiłam alokazję. Piękna roślina uwiodła mnie w momencie, gdy zobaczyłam ją na parterze w oknie u sąsiadów. Podobno jest trudna w uprawie, a ja nie mam cierpliwości do kwiatków.

Kupiłam ją, bo w tej małej budce na rynku zmarniałaby na pewno. Już wyglądała nieciekawie. Roślina z rejonów równikowych wciśnięta w niewielki pawilon zimnej kwiaciarni z liśćmi narażonymi na bezpośrednie słońce. Ma kilka czarnych plamek, naderwane listki.

Każdy, naprawdę każdy potrzebuje kogoś, kto w niego wierzy. I każdemu należy się szansa.

Dziś uśmiecham się do alokazji. Więc? Spróbujemy się poznać?

Komentarze - ...

...

22 September 2008

A jednak jest lepiej. Chce mi się. Po prostu.

Mam ochotę ugotować lub upiec coś smacznego, zmienić sposób żywienia, kupić coś do domu. Namalować obraz, przeczytać powieść, napisać wiersz. Stworzyć coś z niczego... i zachwycić się, ciepło zachwycić jesienią.

Mam ochotę żyć.

Jakoś to wszystko leci. Układa się, dopasowuje i tworzy spójny obraz jedności. Sobą jestem i pierwszy raz tak bardzo wpasowana w świat. Pogodzona, zadowolona, w pełni akceptująca i zaakceptowana. Widocznie trzeba machnąć ręką na innych, żeby zaistnieć.

mach - mach

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 79 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.