Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Colour of my life

Colour of my life

28 June 2004

Znów dałam czadu. Ja to kocham. Po tym żelazie zaczynam fruwać. Łatwiej mi oddychać, nie męczę się tak szybko. Na całym HI/LO Advance zatrzymywałam się dziś może z dwa razy. Wczoraj też. Właściwie piję też znacznie mniej, mniej się też pocę. Jeszcze tylko technika. Łykam tabletki zaledwie od kilku dni. Albo to autosugestia, albo zmiany są aż tak wyraźne. Od trzech dni zasuwam jak mały motorek i jest coraz lepiej. Jutro dzień przerwy, a w środę znowu. Na resztkach wyżebranych od innych dziewczyn. Już się nie mogę doczekać mojej dwudziestki czwórki. Moje życie nabrało zupełnie innego koloru...
Komentarze - Step Story

Step Story

27 June 2004

Było fantastycznie. Po pierwsze, nie na sali, ale w holu Kupca. Po drugie, początek był boski. Dawno się tak nie śmiałam jednocześnie biegając w kółko. Po trzecie, ponad trzy godziny i mogłabym więcej. Po czwarte, dużo jeszcze się muszę nauczyć. Bardzo dużo. Daję sobie jeszcze rok. A potem się zobaczy. Po piąte, szykuje się kolejna impreza. Tym raze Active Pump. Z tego nie muszę się już uczyć, tyle wiem. Wystarczy podciągnąć ciężary. Ale na to pomóc może tylko czas. I tak, podczas wczorajszej imprezy, doszłam do wniosku, że jestem lama. Nawet nie struś, po prostu pieprzona lama. Dłuuuga droga przede mną.
Komentarze - Burza

Burza

26 June 2004

Chwilowa cisza. Przed burzą. Po prostu poddałam się biegowi czasu. Więc nic nie robię. To znaczy robię to, co muszę. Piszę strony, ćwiczę, przefarbowałam się na kasztan, czytam Pratcheta, łykam żelazo w tabletkach. Nie próbuję walczyć o nic. Po prostu trwam i jest mi tak dobrze. Czekam. Dziś nadejdzie. Eksplozja rytmu i ruchu. Cztery godziny na stepie. Step Story.... Buahaha.
Komentarze - ...nie ma, że nie umiem...

...nie ma, że nie umiem...

22 June 2004

Dzisiejszy trening wykończył mnie zupełnie. Pump pozostawił po sobie poczucie dobrze wykonanej pracy i lekki ból pleców. Nie forsowałam się, bo ostatnio słabiej mi szło i wolałam podciągnąć technikę, a nie obciążenie. Opłaciło się, łopatki ledwo zipały po tym wysiłku. A potem... potem był step... wariackie tempo, wyraźny rytm... szalejąca Anka. Znów się dałam porwać, oszołomić, uwieść... Jej krzykom, Jej gestom, muzyce. I nie było nic, oprócz walki ze zmęczeniem, zmuszaniem się do dalszego wysiłku, mimo że oddech coraz szybszy, że serce wali... Nie dla Niej, już nie. Dla siebie. Tylko. Przekroczyłam granicę, gdy potrzebuję zachęty, nadzoru. Sama uważam na kroki, na sylwetkę, na ruch. Coraz bardziej świadoma tego, co robię. Jak robię. Czego chcę. I w pewnym momencie doszłam do granicy. A ona pękła i zmieniła się w pył. Pozostała radość, euforia i uczucie, że mogę tak po wieczność. Jeszcze, i jeszcze, i jeszcze. A Ona jakby wyczuła. Przyspieszył rytm i walił coraz głośniej i szybciej, wariacko. W muzyce zaklęte my. I wirujące, skaczące coraz prędzej, coraz bardziej szaleńczo. I ta radość, ekstaza i śmiech. I znowu, i znowu. Pot na czole, na włosach, nie ważne, mambo push mambo... Nic nie istnieje, tylko my. Dwadzieścia dziewczyn opętanych ruchem i muzyką. Tego właśnie pragnę, tego chcę, to jest sensem wszystkiego. Poza tym są tylko cienie. Zaczynam Ją rozumieć.
Komentarze - Rust

Rust

22 June 2004

Zmęczona dziś jestem. Projekty laborek dla Rusta tylko mnie zdenerwowały i zabrały czas, który mogłam poświęcić na pisanie salsy. A swoją drogą, ten człowiek jest dobijający. Czy bycie niemiłym sprawia mu przyjemność? Zachowuje się jak kobieta w stanie permanentnej menopauzy. Facet chyba jest rozczarowany sobą i życiem. Taki niemiły, zadufany w sobie typ, który lubi poniżać innych. Szkoda mi go. Nie lubię go, ale mu współczuję. Bo musi mieć potworne kompleksy.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 179 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.