Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - AFES v.2

AFES v.2

18 January 2006

Żeby nie było, że ja tylko marudzę ostatnio. W przerwach ciężko pracuję! -> zobacz
Komentarze - Orryyyaaaa!

Orryyyaaaa!

16 January 2006

Wow. Dzisiejsze Hi/Lo to był majstersztyk, było po prostu boskie. Fruwałam tam sobie ze wszystkimi i lamiłam nieprzeciętnie, ale dla takiego czegoś warto żyć. To za takie zajęcia właśnie Boska Kobieta jest Boską Kobietą. Za takie Hi/Lo i taki pump jak w piątek. Za te emocje, za tę radość, ten śmiech i za to, że wracam zmęczona, ale mogłabym góry przenosić i usta mi się nie zamykają od opowiadania, co było. Pomiędzy plątaniną kroków nie było miejsca na pracę, stres i tą wszechogarniającą złość. Ruch jako terapia, jako zapomnienie i wyzwolenie. A pomiędzy tym wszystkim roześmiane oczy Boskiej Kobiety. I może nigdy już nie osiągnę stanu tego zauroczenia, co dawniej - nawet największy ogień z czasem przygasa. I może nie mogę nawet marzyć o byciu dla niej kimś więcej, niż lepiej znaną klientką klubu, bo nie można ludziom narzucić na siłę przyjaźni. Nie ważne. Ważne, że dziś śmiałyśmy się do siebie w pędzie kroków i obie przez chwilę byłyśmy w tym samym świecie. Może nawet przez moment czułyśmy tę samą radość. W rytmie kroków - Ty Bo nie istnieje nic, proszę, uwierz mi, nie ma nic... ni smutku, ni gniewu czy łzy gdy w żyłach, gdy w sercu i w głowie, gdy w całej mojej osobie króluje rytm... Obiecam Ci, że gwiazd tysiące może do stóp Ci lec, i zachodzące słońce, żarem wypełni Ci krew... wystarczy chcieć A jeśli kiedyś zapomnisz lub zgubisz sens pamiętaj to, że nie ma nic zaufaj mi... bo nie ma nic kiedy jest rytm i kiedy w rytmie istniejesz Ty...
Komentarze - Let's feel lonely

Let's feel lonely

16 January 2006

Chciałam tu coś napisać dziko radosnego, pełnego werwy i uśmiechów tak wielkich, że aż proszących się o emoty. Chciałam napisać o ostatnim pumpie, który jeszcze czuję w naramiennych i o tym, że musiałam spaść na samo dno, żeby znów mieć motywację do wspinania na szczyt. I o tym, że kocham kolor pomarańczowy. Nic z tego. Znów będzie marudzenie. Przez ostatni tydzień zapierdalam jak mały motorek nad AFES-em. Wizja doktoratu powoduje u mnie dreszcze strachu. Nienawidzę miejsca, w którym mieszkam i coraz bardziej ludzi, z którymi dzielę tę przestrzeń. Nienawidzę ich starości, nawyków, fanaberii, bezmyślności i pierdolenia ciągle o tym samym. Wstydzę się tego, że mnie tak wkurzają. I jest mi głupio z tego powodu. Przeraża mnie mój wiek, to, że czuję się stara, nieatrakcyjna, zmęczona. To, że mam coraz mniej znajomych i w sumie coraz mniejszą potrzebę kontaktów. To, że najchętniej rzuciłaby to wszystko i zwiała gdzieś w świat (obecnie obstawiam południową część Afryki) i to, że mam za mało odwagi, żeby się na to zdobyć. Przykro mi, że Mroziu traktuje mnie coraz bardziej jak kumpla, a coraz mniej jak swoją kobietę. I że przez ostatni miesiąc egzystujemy nie razem ale obok siebie. I jeszcze że przez ten cholerny doktorat nie mogę zaszyć się w górach albo Activie i udawać, że problemu nie ma. Fatalnie zaczęłam ten rok.
Komentarze - Węzeł gordyjski

Węzeł gordyjski

12 January 2006

Chyba pora popełnić coś więcej niż te lakoniczne kawałki. Sęk w tym, że ciężko ubrać w słowa to, co się u mnie dzieje. Noszę w sobie kłąb uczuć tak różnych, że sama nie wiem, za którą nitkę pociągnąć i co się na jej końcu pojawi. No to spróbujmy... Najpierw ta krótka, czerwona - gniew, rozczarowanie, niechęć, uraza i chłód. Ktoś mnie bardzo ostatnio rozczarował, do kogoś innego straciłam resztki szacunku. Ponosimy odpowiedzialność, to ważne, by o tym pamiętać. Czarna teraz, o ta się długo wije. Nienawiść spleciona w aksamitną nić. Złość. Wstyd i zaprzeczenie, bo czarna nitka tak mocno opleciona brązową, że tworzą niemal jedność. Mam poczucie winy za niezrozumienie i brak cierpliwości. Ale i szary sznurek tu jest - zmęczenie tym wszystkim, bezsiła. Obróćmy kłębek - jest i zieleń. Kiedyś blada i cienka, teraz coraz mocniejsza. Sympatia, wsparcie i duma. Coraz bardziej lubię być z nią i koło niej. Fioletowy sznurek ciągnie w drugą stronę. Tu jest zaufanie, wsparcie, świadomość bytu i obietnica deski serów w Teinie, na którą już się cieszę. Troska i same pozytywne uczucia. Zapach ajerkoniaku i mokrych drzew na szlaku. Jasny, beżowy sznurek nie daje o sobie zapomnieć - bezpieczeństwo, pewność, miłość, śmiech lecący w chmury. Potrzeba bycia blisko, świadomość jedności. Kolejny obrót kłębka - granatowa nitka wpada mi w rękę. Nic dziwnego, że na końcu zasupłana z białą. Tu jest więź nierozerwalna, tu jestem ja i on i moje 28 lat za nami. I jego spowiedź i moje zrozumienie. Pomarańczowy sznureczek pachnący pomarańczami. Tu jest zaplątanie, przywiązanie, oczarowanie. Wije się, wije nitka, wije się, wije, już 3 rok. A w tym wszystkim biel - składana z wszystkich odcieni, z niepewności, samorealizacji, wariactwa, szczęścia, wiecznej tęsknoty. Z dali i chmur, z zapachu sosen. Ze strachu o pomruk kota i z ciepła tego pomruku. Z umiejscowienia i odmiejscowienia, z nadziei i bezsiły. Ja, wciąż biała, bo nadal nie określona. Biała, bo znając granat, pozostanę nieokreślona jeszcze długo, jeśli nie do końca. Węzeł uczuć. A nad nim purpura oczekiwania. Czekam na złoty ostrza blask.
Komentarze - dziewczęce ciała

dziewczęce ciała

11 January 2006

Powiem tak - to trzeba przeczytać!

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 118 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.