Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Uczę się

Uczę się

06 January 2012

Próbuję zrozumieć coś, co do tej pory było dla mnie kompletnie niezrozumiałe. Przegryzam się przez kilka książek na raz i z przerażeniem stwierdzam, że nie rozumiem nawet pojedynczych zdań. Na końcu akapitu nie pamiętam już co było na początku, ale nie mogę się zmusić do przeczytania tego ponownie. To jest po prostu bezsensownie zagmatwane i nudne.

Idę więc sfrustrowana do Mrozia i zasypuję go pytaniami: "po co mi to? naprawdę muszę to robić? do czego mam to zastosować? o co w tym chodzi? przecież to nie ma sensu?", a on spokojnie zaczyna mi wyjaśniać, jak wygląda teoria w odniesieniu do praktyki, nakierowuje mnie na właściwe tory. Zaczynam ogarniać temat i dociera do mnie, że większość tych książek kryje w sobie wiele mądrości nieumiejętnie przekazanej.

Najgorzej, gdy za podręczniki biorą się ludzie, którzy nie potrafią postawić się w sytuacji osoby, która będzie je czytała. To jest jak z Mroziem - jak zapytam go wprost: "wytłumacz mi programowanie obiektowe", to odpowiedź będzie tak skomplikowana, pospieszna i zagmatwana, że prędzej się zatłukę klawiaturą niż ją zrozumiem. On też się w końcu zdenerwuje, że jestem tępa, bo przecież to jest proste. Jeśli jednak zadam mu po kolei właściwe pytania, Mroziu przemienia się w świetnego nauczyciela. Specjalistom piszącym podręczniki nikt nie zadał odpowiednich pytań, a oni też nie wpadli na to, żeby je sobie zadać.

Z biegiem czasu pracując jako wykładowca zaczynam rozumieć, jak ważny jest prosty, klarowny przekaz i że w nauczaniu nie chodzi o to, żeby pokazać, jaką się ma ogromną i skomplikowaną wiedzę, ale o to, żeby ją jak najprzystępniej przekazać. Nie sztuka zarzucić ucznia obcą terminologią twierdząc, że kiedyś to zrozumie. Sztuką jest przekazać to tak, żeby zrozumiał tu i teraz.

Komentarze - Nowy Rok i objawienia, postanowienia i przemyślenia

Nowy Rok i objawienia, postanowienia i przemyślenia

02 January 2012

Nowy Rok i objawienia, postanowienia i przemyślenia

Ostatnich kilka dni było dla mnie objawieniem.

Właściwie zanosiło się na to już od jakiegoś czasu, w końcu snucie się i medytowanie z kaczkami w parku nie mogło iść na marne. Wigilia z mamą chorą na grypę w szpitalu, prezenty od rodziny Mrozia, przechorowany Sylwester - to wszystko musiało do czegoś doprowadzić.

Tuż przed Sylwestrem odkryłam, że chcę sukienkę. Czarną, koronkową, klasyczną. Taką do restauracji, na bal, do opery i na pogrzeb. Spodobała mi się, bo można ją wrzucić w kąt szafy lub walizki, po jakimś czasie wyjąć i nadal będzie bez zarzutu. Samym pomysłem byłam tak zaszokowana, że trzy dni się na nią czaiłam, aż wreszcie kupiłam 25% taniej i w dodatku ostatnią. Widocznie była mi pisana.

W Sylwestra natomiast ze zdziwieniem stwierdziłam, że nie lubię już chipsów. Ani coca-coli. Ciasta mnie męczą, czekolada mi nie smakuje. Zjadłabym ogórkową... Nudzą mnie gry komputerowe, filmy ze szpiegami, żołnierzami, policjantami, dziećmi, nastolatkami, nieudolnymi tatusiami, zwierzętami (niepotrzebne skreślić) oraz denerwują wszystkie filmy polskie (prostacki humor i turpistyczna prezentacja).

Poczytałabym Prusa lub Żeromskiego. Chyba wrócę do biblioteki.

To tyle z objawień, czas na postanowienia? Właściwie to łączą mi się z przemyśleniami.

  • Zamierzam uporządkować i zaplanować swoje dni, gdyż niepotrzebnie trwonię czas. Rozdrabniam się na bezsensowne rzeczy, zamiast zająć czymś konstruktywnym. Poza tym rutyna sprawia, że zapominam o niewygodzie - przykład? choćby zwisanie z piłki na Grey's Anatomy.
  • Chcę znaleźć czas na długie spacery - chce mi się czy nie, muszę go mieć. Zacznę od jednego dnia w tygodniu, w miarę czasu będę go znajdowała coraz więcej.
  • Nauczę się wreszcie tego, o czym ciągle mówię, że się nauczę i się nie uczę. To nie jest trudne, a ja mam wreszcie czas.
  • Uzbieram na gepardy i Namibię z projektu Harnas. Koszt jak za wycieczkę po Chinach, to nic strasznego, a przeżycie... nieporównywalne z niczym innym.

Bo życie jest nieobliczalne i bardzo krótkie. Uwikłani w dni powszednie zapominamy o tym, co ważne - o własnych marzeniach i szczęściu. Ostatnich kilka miesięcy sprawiło, że zrozumiałam: nie wiem, co będzie za miesiąc, rok, dziesięć lat i tym bardziej nie wolno mi odkładać marzeń na później. To dobry moment, to dobry czas.

Jakie jest Twoje wielkie marzenie? I have always wanted to see free cheetah running...

Komentarze - Końcówka roku

Końcówka roku

29 December 2011

Ja nie wiem, jakoś dziwnie ten rok kończę. Najpierw mama z grypą w szpitalu, teraz Mroziu gorączkuje. A już miałam kupować sylwestrową kieckę. Trochę podłamana jestem, bo zastanawiam się, kiedy mnie też trafi.

I już mi się odechciało szykować cokolwiek...

Komentarze - Moja Wigilia

Moja Wigilia

24 December 2011

Mini choinka ubrana w kocioodporne ozdoby.

Dostałam figurkę geparda. Spina się do kolejnego skoku...

Szaruga jesienna za oknem. Barszcz z kartonika. W nerwowym pośpiechu.

Mama w szpitalu.

Mama w szpitalu.

Mo-ja Ma-ma w szpi-ta-lu.

W SZPITALU.

Moja Mama.


Moja.

Mama.

W szpitalu.


już nie mogę

Komentarze - Przedświątecznie

Przedświątecznie

20 December 2011

O jakich Świętach marzę? Białych od śniegu, mroźnych, rozmigotanych. O takich Świętach, jak można obejrzeć tylko w reklamach - z dużą rodziną, ciepłym kominkiem i ogromną, strojną choinką. Chyba każdy z nas chowa gdzieś w sobie taki model Wigilii, dlatego reklamy tak do nas przemawiają.

Jakie będą moje Święta w tym roku? Szare, bure, deszczowe. Zamiast choinki malutki stroik na parapecie i mężczyzna przed komputerem. Dzień jak co dzień. Nie umiem tworzyć nastroju i wymuszać rodzinnego ciepła. U mnie wszystko jest takie jakieś zaledwie letnie.

Podziwiam ludzi, którzy dekorują swoje domy, pieką setki pierników i ciast, gotują, smażą, a potem oddają się świętowaniu. Tak sobie myślę, że gdybym miała znaleźć powód, dla którego mogłabym zdecydować się na dzieci, byłoby to odnowienie magii Świąt. Dla dzieci to pewnie warto, dla nas nie bardzo jest sens.  

Choinki to mi trochę żal. I pewnie mogłabym ją przeforsować, gdybym miała w sobie nieco więcej determinacji. Ava w końcu by się znudziła, a ja miałabym swoje bombki i światełka. Jednak wizja tego, co bym musiała najpierw przeżyć z moją szalenie pomysłową kotką skutecznie mnie odstrasza.

"Mroziu, będziemy mieć żywą choinkę?". A Mroziu na to "Niemożliwe". Opowieść o kotce, która zabiła Święta.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 55 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.