Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - uch...

uch...

03 December 2003

Kolano nadal boli. Zaczyna mnie to wkurzać.

Powinnam przygotować tematykę dla prof. B. ale to dopiero na sobotę. Jeszcze zdążę. Tylko te Wędruśki mnie martwią, bo chyba się nie wyrobię.

Czemu ja mam tak leniwe życie i nigdy mi na nic czasu nie starcza?! Tylko nie mówcie, że przez fitness.

Chodzi za mną projekt tej strony z wierszami... Kolejna rzecz, za którą miałam się wziąć. Ych...

A tu jeszcze nadchodzą Święta... Znów czeka mnie sprzątanie i powstrzymywanie babci od forsowania się ponad miarę. Rodzina znów przyjdzie i będzie oczekiwała porządku, miłej atmosfery i jedzenia. Tylko nikt nie pomyśli, żeby zjawić się wcześniej i pomóc przy tym wszystkim. A dziadkowie znów będą się starać ponad swoje siły i znów potem noc będzie przerywana ich krokami i piskiem ciśnieniomierza...

Ile razy sobie już obiecywałam, że na Święta wyjadę, że rzucę to wszystko i spędzę miło czas nie myśląc o Wigilii i stosach naczyń do pozmywania. I zawsze zostaję. Bo nie umiem ich zostawić z tym sam na sam. Nie cierpię Świąt. Zaczynam się wściekać już od Mikołajek.

Cholera - prezenty... Jeszcze nic nie mam. Grrrr....

Komentarze - ... zmęczenie ...

... zmęczenie ...

03 December 2003

Zmęczona jestem. Potwornie. Dopiero się obudziłam, ale mogłabym jeszcze pospać. Dopadła mnie własna głupota, a myślałam, że dam radę doczekać do świąt...

HI/LO Advance wczoraj był jak objawienie. Po dziesięciu minutach piruetów byłam zielona i nie wiedziałam, w którym kierunku są drzwi. Po piętnastu oświeciło mnie: dopóki się myśli o stawianiu nóg i muzyce, nie rzyga się przy kręceniu. Dotrwałam do końca. I wyłożyłam się na najprostszej rzeczy pod słońcem.

Anka nas pocieszyła: w sobotę będzie lekarz na sali. Istnieje szansa, że mnie nie wyniosą. Cool.

Wróciłam o 22:30, jak zwykle cała mokra. Mroziu wpadł na genialny pomysł i wybraliśmy się do parku na spacer. Ja z mokrą głową. On - z grypą. Czwórka nas była.

Łaziliśmy wkoło Jasnych Błoni i rozmawialiśmy o religii, wierze, Iraku. O fanatykach: wiary, pieniędzy, potęgi. Wróciliśmy koło północy.

Kolano znów boli. Nasmarowałam jakimś świństwem na stawy. Ma wytrzymać, aż będę miała czas iść do chirurga. Od paru lat nie mam na to czasu.

Sportowiec przed zawodami odpoczywa, by zregenerować siły. Nie należy się uczyć tuż przed egzaminem. Przed dużym wysiłkiem należy wypocząć. Ja to wszystko wiem - tylko nie stosuję. Dzisiaj Step Advance.

Komentarze - grudniowe wieczory

grudniowe wieczory

02 December 2003

Cały dzień przed komputerem. Kolejny dzień, gdy świat zawęził mi się do czterech ścian i monitora. Jedyny kontakt z ludźmi - przez gg. I tylko stukot klawiszy wplata się w głos Enigmy... Sennie mi dzisiaj. Chyba pora się obudzić.

The Rasmus: Time to burn. Kawa.

Gwiazdy niczym kwiaty kwitną i umierają – każdy z nas jest gościem nieboskłonu.

Wróżba z chińskiego ciasteczka... Hmmm...

Czy to takie ważne, żeby płynąć pod prąd? Żeby robić karierę, spalać się w gonitwie na szczyt? Czy rzeczywiście nie można być szczęśliwym, nie walcząc?

Akceptuję życie, takim jakim jest. Niewiele po nim oczekuję. Bo potrafię być szczęśliwa ot tak, z błahych powodów. Chwytając ostatnie promienie słońca. Pijąc miętową czekoladę. Gapiąc się na poranne mgły. Słuchając pomruku kota.

Jest tyle rzeczy, które uszczęśliwiają tym, że po prostu są. Nie trzeba za nimi gonić. Trzeba je tylko umieć zauważyć.

Patrzę na ludzi walczących o swoją przyszłość. Studiują, podkładają sobie nawzajem świnie, szukają coraz to lepszej pracy. Bo trzeba mieć samochód, kino domowe i meble z IKEI.

A tak naprawdę po co? Ja nawet nie mam telewizora. Wydatek zbędny, bo nie oglądam telewizji. Samochód? Nie lubię samochodów. Meble - mój kot załatwi każdą tapicerkę i wykładzinę, a mnie się dobrze śpi także na podłodze.

Mroziu kiedyś powiedział, że szczęście to radość z małych rzeczy. Sztukę cieszenia się z takich małych rzeczy opanowałam do perfekcji.

Szczęśliwa jestem. Tak na przekór. I lubię grudniowe wieczory.

Komentarze - Wiedza

Wiedza

02 December 2003

"Informacje, z których wynika, że nic się nie dzieje, uważam za bardziej interesujące, ponieważ wiemy, że - jak wiadomo - są rzeczy, o których wiemy, że o nich wiemy. Wiemy też, że są znane niewiadome, to znaczy, że są rzeczy, o których wiemy, że nic o nich nie wiemy. Ale są również nieznane niewiadome - takie, o których nie wiemy, że o nich nie wiemy".

Rumsfeld

I już wszystko wiadomo.

Komentarze - The Child in Us

The Child in Us

01 December 2003

Temat podyktowany przez komentarze: nauczycielka - uczeń.

Nie uważam, żeby było coś złego w związkach z dużą różnicą wieku. Spotkałam już starych ludzi, zachowujących się jak dzieci i na odwrót. Sama głupieję z wiekiem zamiast poważnieć. Ważne, żeby się rozumieli i psychicznie nie za bardzo od siebie odbiegali.

Sądzę, że szanse takich związków i tak najlepiej określa samo życie - wytrzymają i będą ze sobą, czyli wiek nie był ważny. Jednak trochę trudniej wygląda to, jeśli obie osoby wplątane są w układ: nadzorujący - nadzorowany, nauczycielka - uczeń, szef - pracownik. Sytuacja taka wymaga jasnego określenia i rozdzielenia gruntu prywatnego i zawodowego.

Mój ojciec jest nauczycielem i miałam to nieszczęście, że uczył mnie historii i geografii. Od 13 lat organizuje też obozy wędrowne, na które maniakalnie jeżdżę. Gdybyśmy nie umieli oddzielać spraw prywatnych, rodzinnych od tych wynikających z jego statutu nauczyciela czy opiekuna grupy - każdy dzień byłby koszmarny.

Na szczęście ja jestem z nauczycielskiej rodziny - do kilku pokoleń wstecz i tego typu rzeczy mamy opanowane. W tamtym roku uczyłam moją koleżankę z klasy liceum, a od następnego semestru będę uczyć jednego z moich najlepszych kumpli. Nie będzie żadnych ulg.

Podejrzewam, iż gdyby mi przyszło uczyć mojego chłopaka - też by biedak dostawał lacze, nie wiem, czy nie oceniałabym go nawet ostrzej niż pozostałych.

Pozostaje jeszcze kwestia plotek i pomówień. Na to nie ma rady, bo zawsze się znajdzie ktoś, kto stwierdzi, że nauczyciel był niesprawiedliwy i lepiej potraktował tego, z kim jest związany. A ja i tak mam grupy, które lubię i których nie lubię. Nauczyciel to subiektywna istota.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 206 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.