Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - huśtawka

huśtawka

13 December 2003

Lark ma swoje małe święto, a ja mam swój niekończący się festiwal. Życie z mężczyzną zaskakuje mnie nieodmiennie. Jest jak na huśtawce - raz góra, raz dół, by znów pomknąć w chmury. Chwila oddechu i... grawitacja zwycięża - w dół, w dół, w górę, moment przesilenia i... Kiedyś mogłam się bujać godzinami.

Chandra trochę przycichła, jakoś to będzie. Trudno. Nie pierwszy raz muszę ostro ograniczyć wydatki i przejść na chleb i wodę. Tyle, że dawno nie musiałam. Bardzo dawno. Już zapomniałam, jak to jest, odmawiać sobie czegoś. Na codzień mówię i mam. A teraz... powrót do przeszłości. Chyba poszukam jeszcze jednej pracy.

Właściwie to nie wiem, co zrobię. Ostatnio praca nad portalem stała się nudna i monotonna, najgorzej że zabierała mi czas potrzebny na co innego. Efekt jest taki, że moja wiedza pozostaje strasznie nieuporządkowana. Wszędzie walają się kawałki niezłego kodu, tylko nigdy nie wiem, który jest który i do czego go wykorzystać.

Smarty znam all by my heart, z tym że jedynie w teorii, bo nie miałam czasu nic na nich napisać. Podobnie Postgresql. Chyba powinnam przystopować i najpierw się tego wszystkiego porządnie nauczyć. Przynajmniej jeden projekt na tym napisać.

Lark narzeka na swoje życie. A ja zazdroszczę jego pasji i oddania temu, co robi. Ja nie potrafię ślęczeć przed kompem dzień w dzień i tylko klepać kod. Nie potrafię być ukierunkowana tylko na jeden cel. A więc nie mam tej cechy, która zapewnia ludziom sukces, sprawia, że są najlepsi.

Koniec marudzenia. Trzeba się wziąć za siebie i zobaczyć, co z tego wyjdzie. Do wakacji nie szukam nic nowego. Doszkalam się.

Komentarze - urlop

urlop

12 December 2003

Znów na uczelni... Pomocy! Kaca mam, grrr... a w dodatku znów wrócę wieczorem.

Mroziu zaczyna urlop dzisiaj, będzie w domku aż do Świąt - fajnie, zagnam go do roboty. Ostatnio dostrzegam sporą poprawę. Widać, że się wreszcie wyrwał z tego marazmu, w którym trwał przez kilka ostatnich miesięcy. Koduje zamiast grać. Sam z siebie robi coś w domu. Jestem mile zaskoczona. Może ta końcówka grudnia nie będzie taka zła.

Już się nie mogę doczekać wyjazdu. Karkonosze zimą to jedna z najpiękniejszych rzeczy jakie znam. I ja tam będę! Zrobię tysiące zdjęć, żeby mieć je przy sobie przez pozostałą część roku.

Ale najpierw czeka mnie jeszcze świąteczna gorączka. Przeszłam się wczoraj z siostrzyczką przez miasto. W ogóle nie było świątecznie. Brzydko, ciemno i szaro. Nawet witryny nie miały tego zwykłego świątecznego blasku. A może to ja w tym roku po prostu nie zwróciłam na to uwagi? Raczej ponure i chłodne wyniosłam wrażenie. Przydałby się śnieżek, duuużo śniegu.

A my w końcu nic nie kupiłyśmy i zakończyłyśmy wędrówkę w Galaxy. Nie wiem, co ludzie widzą w tym centrum. Ani to jakieś ciekawe, ani dobrze zaplanowane. Sklepy też raczej nic specjalnego nie oferują, to samo co gdzie indziej tylko trochę drożej. Nie podoba mi się, to już wolę iść do Fali. W oba miejsca mam tak samo blisko.

I znów pozostałam z problemem, co kupić na Święta. Pomysłów tysiąc, gorzej z pieniędzmi i znalezieniem tego, co się chce. Dokładnie tego, co się chce kupić. Nie lubię namiastek. Może dziś na kawie z mamą coś wymyślimy.

Komentarze - brakuje mi pieniędzy

brakuje mi pieniędzy

10 December 2003

Dziadek znów źle się czuje. Bez wizyty w szpitalu się nie obejdzie. Mam nadzieję, że to nic poważnego i nie zostanie tam na długo. On zawsze tak się cieszy ze Świąt...

A w tym roku marne będą to Święta. Babci zostało na nie 400 zł, mama też bez grosza, Mroziowi w firmie nie zapłacili i zostaję tylko ja. Znów będę musiała naruszyć oszczędności... Wyjazd do Karpacza mnie zrujnuje. Nie mówiąc o prezentach... jeśli w ogóle będzie mnie stać na prezenty, bo przecież ktoś musi moim spłukańcom pomóc finansowo. Tego remontu to chyba nigdy nie zrobimy... ech.

Czuję się przytłoczona. Co ja mam robić? Szukać jeszcze jednej pracy? A kiedy ten doktorat?

X X X

Nic mi się nie chce.
Moje wieczory stały się jałowe,
a przecież nie chcę tego.
Brakuje mi pieniędzy.
Na moja głowę księżyc opada.

Komentarze - Eyes on me

Eyes on me

09 December 2003

"Whenever sang my songs
On the stage, on my own
Whenever said my words
Wishing they would be heard..."

Hahaha, ale jazda. Zrobiłam sobie karaoke Z muzyki z gier i anime. Final Fantasy rządzi wraz z Sailor Moon.

Dziadkowie zajrzeli tylko raz, popukali się w czoła i udają, że nie słyszą. Normalnie do Idola się zgłoszę.

Strasznie fałszuję. Szczególnie po chińsku i japońsku na zmianę. Nic nie czaję, co śpiewam - dobrze jest. A nawet jeszcze piwa nie wypiłam. Odpierdziela mi.

Uuuu, "Melodies of life" - dam z siebie wszystko!

Komentarze - zdecydowanie...

zdecydowanie...

09 December 2003

Lubię zmiany. Należę do osób, które jak widzą, że trzeba coś zrobić to robią. Wiem, czego chcę. I czego oczekuję.

Spotykam się ostatnio ze zdaniem, że kobiety nie wiedzą, czego chcą. To chyba nie tylko cecha kobiet. Jesteśmy podobno zmienne, rozdarte, niezdecydowane. A mężczyźni?

Jeśli chodzi o związki uczuciowe, to tu obie strony lamią tak samo. Zaczyna się od podrywania, które polega na zręcznym ukrywaniu wad, a prezentowaniu, często nieprawdziwych, zalet.

Pierwsze spotkanie: przeważnie ten sam schemat. Facet przychodzi punktualnie, przynosi różę albo innego wiechcia, otwiera drzwi, podsuwa krzesełko, podaje płaszczyk, zarzeka się, że on zapłaci. Przy tym puszy się jak kogucik. Z kolei ona - śliczna, dopracowany ruch rączką, nie je i nie pije za dużo, uśmiecha się, mruga rzęsami i odwala całe to przedstawienie, żeby tylko zrobić dobre wrażenie. "Ach, śliczna róża!", "Zapłacę za siebie. Nie? No to następnym razem na pewno.".

Cyrk, kochani, normalny cyrk.

Zostają parą - nadal zakochani. On widzi w niej ideał, ona w nim też. Nie dostrzegają siebie - jedynie własne wyobrażenia. Jest wspaniale. Tylko... z czasem zauroczenie opada i zaczyna wychodzić zwykły człowiek. Mężczyzna już nie zawsze otwiera drzwi, czasem nie ma czym zapłacić, nie mówiąc o kupnie kwiatka. Jej się nie chce cały czas biegać w makijażu i czasem jest naprawdę głodna, więc je normalnie. Wychodzą nawyki i wady. I do tego słówka i próby dostosowania do wymagań.

Mój były najpierw uważał, że jestem przepiękna. Potem nagle stwierdził, że włosy woli proste i większy biust. Kobieta powinna go podziwiać i być zawsze dla niego miła. Nawet jak on ją krytykował. Wpierw chciał kobiety sukcesu, potem wampa, a w rzeczywistości wyglądało na to, że wystarczy mu słodka idiotka. On mógł krytykować, ja nie.

Kobiety się dostosowują. Chcą być kochane, więc starają się spełniać męskie zachcianki. Z mężczyznami jest podobnie, choć nieco inaczej. Oni mają instynkt drapieżcy: zapolować i zdobyć. Tylko potem nie wiedzą, co z tą zdobyczą zrobić. Starają się na początku, by potem osiąść na laurach: "no przecież się oświadczyłem, zarabiam, rodzina jest, to czemu mam ci kwiatka przynosić?". Oni nie potrzebują słów, uważają, że duży czyn jest ważniejszy od małego gestu. A my na te małe gesty zwracamy sporą uwagę. Co z tego, że on rzuci się na kino domowe dla "nas", jeśli na co dzień słowo "kocham" trzeba z niego wyciągać na siłę? Skoro nie obchodzi go, co kobieta robiła w ciągu dnia, gdy nie była z nim? że widząc iż po pracy sprząta jeszcze dom, on siedzi na kanapie, bo zmęczony? nie pochwali, jak ona się wystroi na jakieś wyjście?

Chcemy być kochane i zauważane. Zwykłym komplementem można u nas więcej zdziałać niż tysiącem kłótni. Kobiety - słabe, zmienne, z fochami. A ostatnio zauważam, że coraz częściej dom jest trzymany twardą ręką nie przez mężczyznę, ale właśnie przez kobietę. Bo mężczyzna bez kobiety się gubi.

Mężczyzna jest głową rodziny, to fakt. Kobieta jest szyją - wytycza głowie kierunki.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 206 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.