Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Siedem lat

Siedem lat

10 November 2015

Siedem lat temu umarła. Siedem lat odkąd jej nie ma.

Wtedy myślałam, że nie mam już po co żyć. Że odebrano mi wszystko, co najważniejsze. Nie wiedziałam, jak przetrwam. 

Dziś patrząc wstecz myślę, że rzeczywiście nie przetrwałam.

Na tej zimnej podłodze, ze stygnącym kocim ciałkiem w objęciach zaczęło się moje umieranie. I trwa do dziś.

Ta gęsta, smolista otchłań na dnie serca ciągle jest. Czasem w środku nocy, czasami za dnia, ciemność we mnie unosi głowę i przeciąga się niczym dymny kot: 

"To nie ma sensu, nic nie ma sensu, wszystko przemija." - mruczy - "Przecież wiesz."

"Wiem, mój mały Złoty Kotku. Wiem."

I nic już nie cieszy jak dawniej. Żadne uczucie nie jest już pełne. I tylko zmęczenie. Cholerne zmęczenie życiem.

"Tęsknię za Tobą, Kasieńko. Złamałaś mnie."

Mój mały Złoty Kotek nie żyje. Mój mały Złoty Kotek...

Komentarze - Moje szczęście

Moje szczęście

31 October 2015

Siedzimy na piwie.

- To dziwne, ale jestem szczęśliwy.

- A wiesz, że ja też?

Śmieszne, jak człowiek potrafi się na coś uprzeć, wmówić sobie i brnąć w to do upadłego. I dziwić się, że ewidentnie coś nie gra i musi ciągle starać się bardziej, wymyślać coś więcej, byleby przykryć rysy na swojej pięknej rzeczywistości.

Nagle... nie odczuwam potrzeby by jeździć w dalekie kraje. Nie chce mi się. Nie mam po co uciekać. Wolę pójść na spacer.

Nagle... wcale nie przepadam za gotowaniem, nie uważam, że to tajemna sztuka uszczęśliwiania rodziny i wcale nie chcę być idealną panią domu. Mam wyjebane. Wolę zjeść zupę z torebki albo sos ze słoika i mieć więcej czasu dla siebie. Albo pójść do restauracji i spędzić dzień gapiąc się na ludzi i świat za oknem.

Nagle... wcale już nie marzę o domu, gdzie będę hodowała zioła i własne warzywka, bosą stopą błądziła w trawie. W nosie mam tę trawę i te marchewki, warzywniak mam pod bokiem i wystarczy. Za to chciałabym dorwać jakieś mieszkanie i zrobić je zajebiście. A potem może sprzedać i kupić następne. Kto wie. 

Generalnie nagle wiem, że kocham moją rodzinę i tego wstrętnego kota też kocham. I że są dla mnie najważniejsi. I że lubię Szczecin, po prostu bardzo mocno lubię Szczecin i wcale nie chcę z niego uciekać. I że lubię żyć pełnią życia - w zabieganiu, kodowaniu, zmęczeniu, niedojadaniu. I lubię spać kiedy chcę i do której chcę.  

Lubię być wolna.

Komentarze - .

.

26 October 2015

Komentarze - ...

...

20 October 2015

Samotna. Czuję się samotna.

Mam wrażenie, że powinnam więcej oszczędzać, ale nie wiem, gdzie są pieniądze, które zarabiam. Życie kosztuje, wynajem kosztuje, wszystko kosztuje koszmarnie dużo.

Boję się, jak przeżyję bez projektów.

Właściwie odkąd zamieszkałam sama, ciągle czymś się martwię, każdego cholernego dnia. A czas mija, mija, mija i mam wrażenie, że z każdą chwilą mam go mniej. 

I każdego wieczoru, gdy kładę się spać, i każdego ranka, gdy wstaję - jestem sama. Cholernie sama. W decyzjach, w planach, w zakupach, w obowiązkach - pozostawiona sama sobie.

I tak daleka od spełniania swoich marzeń, jak byłam rok temu. Może nawet bardziej.

Rok temu miałam jakiś pomysł, jak to zmienić.

Teraz nie mam żadnego.

W czarnej dupie jestem.  

Komentarze - Październik

Październik

18 October 2015

Pobudka o 6:30. Zaspana Ava spływa z fotela i po kilku krokach pada na nos na dywanie. Ja zapalam światło w szafie i po omacku lezę do łazienki. Jeszcze tylko dziś.

O 7-ej biedna kocina nawet nie protestuje, kiedy zamykam drzwi od sypialni i wychodzę. Wiem, że kiedy wrócę, ogrom jej radości zmasakruje mi łydki. Jeszcze tylko dziś.

7:19 autobus wtacza się na przystanek koło Babci. Kilka łyków rześkiego powietrza, drugie piętro, zgrzyt zamków i jestem. Otwieram drzwi do pokoju od kasztanów. Światło się pali, Babcia w fotelu... uff, oddycha. Kawa, śniadanie: moje, Babci, szczurów, tabletki. Rozmawiamy do 8:10. Wybiegam na tramwaj czując jak opuszcza mnie resztka energii. Jeszcze tylko dziś.

Uczelnia. 8:45 - Mieli nie przyjść. Nie dogadali się i przyszli. Wykład.

Uczelnia. 10:00 - 13 osób. Miałam pisać wykład z Angulara. Pełno problemów i pytań. Nie piszę. Uczę.

Uczelnia. 14:00 - kolejna grupa. Siedzą, klepią. Dogorywam. Byle do 17-tej.

A potem odpierdolcie się wszyscy.

Koszmarne 3 tygodnie ze zjazdami non-stop. 

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 17 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.