Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

19 October 2010

Popełniłam dziś najgłupszą rzecz na świecie - złapałam gorącą patelnię ręką. Smażyłam naleśniki, odwróciłam patelnię, a ta wysunęła mi się z ręki. Złapałam w locie za rozgrzany metalowy element łączący rączkę z patelnią. W momencie, gdy uderzył mnie ból, miałam w głowie tylko jedno: jak puszczę i spadnie, to będzie brudno. Odstawiłam więc ją gołą ręką na miejsce, wyłączyłam kuchenkę, poprawiłam naleśnik i dopiero odkręciłam zimną wodę i zgięłam się z bólu.

I to by było na tyle na temat mojego instynktu samozachowawczego.

Przez cały palec wskazujący prawej ręki ciągnie się brzydka, czerwona pręga. Boli, oczywiście, że boli, dziwne by było gdyby nie. A mnie jedynie irytuje, że nie mogę umyć zlewozmywaka w kuchni i odkurzyć. Smutne? O tak.

Pisanie na klawiaturze też mi nie idzie, przynieść sobie kubka z herbatą nie mogę, utrzymać długopisu, a jutro będzie gorzej. A ja się zastanawiam, czy dam radę poprasować pranie. I to dopiero jest tragiczne.

Niedługo 10 listopad. Już wystartowałam. And running, running, and running, running... I tylko ciemność w sercu przycupnięta ostrożnie niczym mały dymny kot... Running... running...

Komentarze - 13 październik

13 październik

13 October 2010

13 październik. 10 rocznica. Na śmierć zapomniałam.

Od 10 lat razem. Z przerażeniem patrzę na tę liczbę. Większość naszych znajomych zdążyła się już rozwieść lub dorobić dwójki dzieci. A my nawet daty ślubu jeszcze nie zaplanowaliśmy.

Choć może to właśnie jest nasza recepta na szczęście? Iść swoim rytmem, bez ulegania naciskom, bez oglądania się na innych, niespiesznie.

Niezły staż mamy.

Komentarze - Moje Chiny

Moje Chiny

05 October 2010

Wróciłam z Chin i się zapadłam. Nie, to nie była podróż życia, jednak życie po powrocie nie jest takie samo. Jest trudniejsze. Patrzę na jesień za oknem i zastanawiam się, czemu. I coraz lepiej rozumiem określenie "szara, polska rzeczywistość".

Chiny mnie urzekły, oczarowały. Nie z początku, ale stopniowo, subtelnie zagarniając więcej i więcej obszarów serca, aż w końcu się zakochałam. To niesamowity kraj wielkich wieżowców i autostrad, szybkiej kolei, zadbanych parków i ludzi, którzy niosą jakiś spokój w sobie. Ten spokój, harmonia promienieje z nich na zewnątrz, jest jak ich budowle - lekki, piękny, wiekowy.

Z podróży przywiozłam ze sobą mnóstwo zdjęć, wspomnień, zapisków. Miałam je przepisać i stworzyć "raport z wycieczki". Lecz siedzę przed komputerem i... nie umiem - nie umiem Chin, które poznałam, zamknąć w potoku słów.

Moje Chiny
Komentarze - wyjazd

wyjazd

08 September 2010

Ze zdziwieniem zauważam, że rzeczy oczywiste potrafią mnie zaskakiwać co roku na nowo. Taki wyjazd na przykład.

Ja sprzątam dom, robię zakupy, piorę i prasuję, a mój śniący książę się snuje, chodzi na spotkania rady i ma mnie oraz pakowanie w książęcych czterech literach. Mój śniący książę jak zwykle myśli tylko o sobie.

Czasem, jak tak patrzę na niego i jego głęboką koncentrację tylko na własnych sprawach, mam ochotę bluzgać, wrzeszczeć i zrobić mu krzywdę. I stan ten cały czas mnie dziwi, choć już powinnam przywyknąć. W końcu tak jest od zawsze - a potem wielkie oburzenie: "Zapomniałaś o ładowarce?!". Mea culpa.

Ale wiecie co? Ja też tak potrafię. Z nogami na biurku, kubkiem herbaty i totalnym zlewem. W końcu to nie ja zapomnę ładowarki.


Ja jej specjalnie nie wezmę.

Komentarze - Wrzesień

Wrzesień

01 September 2010

Zauważyliście? Już jesień.

W tym roku jakoś tak szybko, jakby chciała powiedzieć latu "Precz! Muszę zdążyć przed zimą." I już powietrze ma inną fakturę, promienie słońca padają pod innym kątem na futerko Avy, niebo nabiera szczególnie niebieskiego koloru i wreszcie wiatr niesie ten specjalny, tak trudny do opisania zapach suchych liści, mgły i dymu.

Stoję z Avą wśród żółknących liści kasztanowca, patrzę na rude plamy słońca i jest mi żal. Tak strasznie żal tej chwili, która właśnie mija, tego, że nie mogę jej zamknąć w dłoni i odtwarzać, smakować bez końca. I tak potwornie mi smutno, że gdzieś gubię okruchy czasu i nie mam kiedy nacieszyć się zmianami pór roku.

Że nie mam czasu, żeby pozbierać kasztany.

Że nie mam czasu, żeby pojechać na grzyby.

Że nie mam czasu, żeby usiąść na balkonie i wciągając w płuca jesienne powietrze po prostu się zagapić i zapamiętać w tym dniu.

A co jeśli to ostatnia moja taka jesień?

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 71 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.