Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Ponieważ kot

Ponieważ kot

06 September 2005

Od godziny już jestem na nogach, tymczasem Pyśka nadal śpi. Nos wtuliła w wyciągnięte tylne łapy i chrapie w najlepsze. Gdyby ją teraz dotknąć, z pomrukiem odwróciłaby się na plecy, prezentując całą rozkoszną kotowatość w postaci zaspanego brzuszka. Nie mam serca, żeby ją obudzić, jedynie co chwila zerkam w jej kierunku. Tak sztywno wyciągnięte tylne łapki przywodzą mi na myśl kopytka. Różowe i mięciutkie co prawda, ale kopytka właśnie. Jak w jednym stworzeniu może być tyle sprzeczności? Jak tak śpi, zapominam, że mnie budziła cholera nad ranem, a jedynie mam ochotę się w nią wtulić i ponownie pójść spać. No dobrze, te dwie rzeczy akurat się łączą. O, ucho się rusza, to Maciek rozrabia w przedpokoju. Chwila uważnej oceny sytuacji... i Pyśka wraca w objęcia Morfeusza. Teraz śpi intensywniej, bo na siłę. Zaciska powieki, udając że nic się nie dzieje. Skąd ja to znam? Moje poranki wypełnione są Pyśką, wieczory są nierozerwalnie z nią złączone. Pełne rytuałów, o których wiemy w większości tylko my, a których Mroziu nadal się uczy. Ona żyje dlatego że ja, ja dzięki niej nauczyłam się odpowiedzialności. I patrząc jak śpi, na naszej poduszce w naszym pokoju, strasznie boję się, że bez niej nie umiałabym żyć. Ponieważ jest jedyną osobą, o której myślę i pamiętam cały czas. Bo moje życie toczy się tak, ponieważ Pyśka.
Komentarze - Mitsu

Mitsu

04 September 2005

Moja siostra opisuje moje uczucia. Opisuje je jako swoje, bo i przynależą teraz do niej bardziej niż kiedykolwiek należały do mnie. Chociaż nie, pisząc tak, zaprzeczam prawdzie. Bo wtedy, gdy to ja je opisywałam, były tak nierozerwalnie połączone ze mną, że aż niemożliwością było się ich wypierać. A teraz ona to czuje. W pewien sposób jest tak, jakbym je jej podarowała, jakbym pokazała i rozpostarła je przed nią wskazując palcem: Patrz! A ona zrozumiała, poczuła to samo, a potem poszła krok do przodu, gdy ja dałam krok w tył. I teraz jest tak, że ona uczy się tego, co ja po prostu wiem, a za jakiś czas będzie umiała więcej, gdy ja już część zapomnę. I czytając jej myśli, dociera do mnie, jak bardzo jesteśmy do siebie podobne, choć przecież wzbraniamy się obie przed przyznaniem do tego. To dziwne, że zachowując się zupełnie inaczej, idziemy przecież tą samą ścieżką, w tych samych miejscach zatrzymujemy się na odpoczynek. A teraz, kochając to samo, stajemy na przeciw siebie - ona i ja. I chyba jeszcze nigdy nie rozumiałam jej aż tak.
Komentarze - Just a dream

Just a dream

04 September 2005

Weekend się znów rozmywa, nieuchwytnie umyka w dal. Składam plan ćwiczeń na wrzesień, z góry zakładając, że większości nie wyrobię. Fitness jest cudowną odskocznią od domowych problemów, ale niezwykle ciężko nadal go kultywować w tak dużym zakresie, gdy kłopotów brak. A ja mam sielankę ostatnio i mężczyznę, przy którym najchętniej byłabym cały czas. Na uczelni każdy za wszelką cenę stara się korzystać z uciekającego lata i wakacji. Ostatnie wyjazdy, te wrześniowe, są nieco desperackie. Z niefrasobliwymi uśmiechami odwlekamy moment składania opracowań, okłamujemy się, że do końca września mnóstwo czasu jeszcze. Znów składam sobie obietnice, których nie dotrzymam - w tym tygodniu skończę to opracowanie, skończę Jogę, wprowadzę poprawki do strony Agi, ruszę Studio. Czemu ludzie tak lubią się oszukiwać? W nocy śnią mi się koszmary z Mroziem w roli głównej. Budzę się śmiertelnie obrażona i piorę zdenerwowanego chłopaka poduszką: wstawaj draniu i się tłumacz! Życie ze mną chyba bywa trudne.
Komentarze - Ględziory

Ględziory

01 September 2005

U babci włączył się tryb ględzenia. Nie dość, że od rzeczy ciągle w telewizji, że przedwyborcze branie społeczeństwa pod włos idzie pełną parą, nie dość ciągłych zachwytów nad "Solidarnością", jeszcze mi babcia zaczyna. Denerwuję się. Nie na nią, bo tu nie ma za co, trudno denerwować się na wiek, choć czasem ciężko wytrzymać, gdy zaczyna obcym ludziom snuć opowieści nie w temacie. Denerwuję się tak ogólnie, rozdrażniona jestem wszechobecnym nadmiarem wykorzystywania mowy. Jakoś tak się to w tym roku zbiegło - szumne obchody "Solidarności" i przedwyborcza gorączka. Więc do zwyczajowych obietnic polityków, czego to oni nie zrobią, doszło jeszcze manipulanckie pokazywanie rzeczywistości PRL. Najbardziej mnie w tym wszystkim denerwuje to jednostronne prezentowanie sytuacji, pomijanie niektórych informacji, wyolbrzymianie innych. Czym takie działania różnią się od propagandy? To już historia, a historię podobno piszą wygrani. Ale mnie się marzy obiektywizm historyczny, spójność faktów, prawda ogólna, a nie prawda tych, co teraz na górze. I w takim nastroju rozdrażnienia i zwątpienia, dane mi jest oglądać reklamy przedwyborcze polityków i partii. Paradne uśmiechy, wielkie obietnice, rodziny zapewniające, że to dobry człowiek. Oglądam i porównuję z wyborami poprzednimi, wychodzącymi z tego samego schematu. Ile obietnic zostało spełnionych? A o ilu zapomniano lub z nich zrezygnowano? Co to za chory ustrój, w którym wystarczy doskoczyć raz do władzy, a potem już nic nie trzeba robić? Zmieniać partie i poglądy, byleby zostać na górze, kłócić się, torpedować wszelkie chęci porozumienia lub zmian? Co to za chory kraj, w którym nie istnieje żaden system rozliczenia polityków z dokonań i obietnic, żaden system wpływu na ich zachowania, w którym społeczeństwo ma wybór jedynie pozorny, bo tak naprawdę nie ma żadnego wyboru. Wciąż ci sami ludzie u władzy, te same twarze, tylko przekolorowane na inną partię. I ustrój wciąż socjalistyczny, choć pod narzutą kapitalizmu.
Komentarze - In-complete

In-complete

30 August 2005

To tylko tymczasowość - moje życie. Wizja tego mieszkania odpływa w niebyt - znów ktoś inny zbierze śmietankę. Czy zasłużenie? Nie wiem, nie chcę walczyć dalej. Paradoks ludzi walczących - oni się spalają, kto inny odbiera nagrodę. Więc po co to? Ja poczekam, tym razem biernie, bo może wtedy złamię regułę. Najpewniej kolejne złudzenie. Nie ważne. Zgubiłam siebie. Jak wiele razy przedtem, a przecież jednak inaczej. Czuję się, jakbym siostrze oddała część rzeczywistości, która miała należeć do mnie. Nie lubię namiastek... więc nawet nie zaglądam do tego świata ostatnio. "Widuję Cię teraz codziennie". Nie, Boska Kobieto, nie widujesz MNIE. Kolejny wybór, który będzie odbijał się echem w tych najboleśniejszych snach. Który sprawił, że nie będę chciała się z nich budzić. Ale mój, mój własny i chyba niekiedy tylko to się liczy. Po kolei wyłączam wszystkie funkcje życiowe tworu zwanego Usagi. Jest praca i dom i walka o te głupie marzenia, których nie umiem usunąć. Trzeba coś poświęcić, żeby je ocalić. Na szalę rzucam moje alter ego, wirtualną jaźń, z którą utożsamiałam się przez ostatnie 3 lata, moją "inną" rzeczywistość. A przecież nadal w moich oczach nie ma pustki. Pełna osobowości jestem. Po prostu w tym pokoju nie ma miejsca na króliki.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 125 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.