Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ... I don't feel alive without pain ...

... I don't feel alive without pain ...

14 March 2005

Wiem wreszcie, czego mi ostatnio brak. Wiem, co wdziera się do duszy i niszczy wszelkie postanowienia. Brak styrania. Idę na zajęcia, ćwiczę, czasem biorę większe, a czasem mniejsze obciążenia, pocę się, męczę i wychodzę. I niby jestem zmęczona, ale to nie jest pełne. Przejrzałam stare notki i przypomniałam sobie. To, co mnie napędzało, co powodawało, że wracałam tam znów i znów. Zmęczenie tak wielkie, że aż było słabo, aż wilgotna skóra parowała, gdy półprzytomna siedziałam przed komputerem. Ile ja bym dała, żeby poczuć to znowu! Ale czuję tylko namiastki... Chwilę po nawet wielkim zmęczeniu wracam do normalności. Dziś nawet przez chwilkę byłam blisko... a potem uleciało, rozwiało się, znikło. Został żal. I marzenie. Chcę spowrotem moje zakwasy!
Komentarze - Invisible

Invisible

11 March 2005

Za cztery dni będę o rok starsza. Głupi skrót myślowy. Tak naprawdę będę starsza jedynie o te cztery dni. A jednak miniony rok osiądzie na mych ramionach, jak wszystkie pozostałe. Co bym chciała dostać na urodziny? Wszystko i nic tak naprawdę. Na przykład brata, który zostawia mnie właśnie w urodziny. Brata, który zawsze był obok, a teraz będzie za oceanem. I mimo że wiem, że wróci, to jednak żal. Babcię i dziadka. Tych sprzed 3 lat. Bez nasłuchiwania w nocy i bez patrzenia, jak coraz bardziej krusi się stają. I Pysię. Bo nie wiem, jak będę bez niej żyć. Bo każdy dzień przybliża mnie do tego, żeby się dowiedzieć. A ja nie chcę, tak bardzo nie chcę. Z taką desperacją udaję, że to nie 10 lat. Czas mi zabiera wszystko to, co kocham. Odbiera po kawałeczku, zmuszając do patrzenia. Więc stoję i patrzę. I czuję. Jak z każdym uderzeniem mojego serca, kolejna chwila obraca się w pył. Jeszcze trochę wolności. Więcej samodzielności Mrozia. I mniej jego stękania i marudzenia. Tego wszystkiego, co sprawia, że mam ochotę stanąć na środku pokoju i krzyczeć, krzyczeć, krzyczeć. Bo to takie nieistotne. Takie głupie. Prezenty wielkie jak sama niemożliwość. I jeden malutki. Jeden uśmiech. Tylko dla mnie. Jeden. Którego nie dostanę. Bo jestem tylko cieniem...
Komentarze - Kochać to więcej z siebie dać czy mniej?

Kochać to więcej z siebie dać czy mniej?

09 March 2005

Powoli, niesłyszalnie czai się po kątach. Przemyka w cieniu niemal niewidoczna. Budzi mnie cichym szeptem, a potem kołysze w ramionach, zanim znów nie zasnę. Miękkim, kuszącym głosem opowiada. O rzeczach, które na zawsze zapadły w serce. O ludziach, których spotyka się tylko czasami. O niebie. Lepkim i lśniącym od gwiazd. O jagodach granatowych jak niebo. Uwodzi zapachem. Kusi smakiem. Oplata dotykiem. Rysuje wspaniałe wizje pod przymkniętymi powiekami. Zmusza do snu na jawie. Moja tęsknota. Po Beskidzie błądzą ludzie Kare konie w chmurach rżą Święci pańscy zamiast w niebie Po kapliczkach śpią Wdziera się ostrym tonem w senność popołudnia. Wzmaga rytm krwi i tempo oddechu. Oszałamia. Blaskiem uderza w rozszerzone źrenice. Namiętnością rozpala. Gorącem roznamiętnia. Szarpie, rwie, boli roztrzęsione nerwy. Roześmiana wiruje wokół. Krzyczy. O zapamiętaniu. O szczęściu słonym jak kropelki potu. O cudownym wyczerpaniu. Nieustępliwa i namacalna. Realna nawet we śnie. Moja miłość. You've got to move it feel the temperature Into the rythym let the fire burn So get into it-- get into the trance This is the rhythm of the tribal dance 'The tribal dance!' Rozdarta. Ukrywająca niepewność w stukocie klawiatury. Zamykająca siebie w bazie tego bloga. Taka właśnie jestem. Bo walczy we mnie stale miłość i tęsknota.
Komentarze - live.in.motion

live.in.motion

05 March 2005

Dobrze mi się ostatnio pracuje. Jakoś tak z werwą i pomysłem. Wykorzystuję to, dopóki mogę i kompletuję zadania na czas kryzysu. Wtedy, w dni, gdy nic nie jest w stanie mnie zmusić do inwencji twórczej, będę bezmyślnie obrabiała moje obecne twory. Nawet pewnie pomyślę sobie, że kiedyś to ja byłam Kimś, nie to co teraz. Może nawet będę siebie skrycie podziwiała. Ale to później, kiedyś tam, w niedalekiej przyszłości. Na razie wyżywam się i przelewam chore wizje na grafikę. Jednak nie samą pracą człowiek żyje*. Agata skatowała mnie dziś gimnactivem - zgodnie z zasadą, że nie trzeba machać ciężarami, żeby mięśnie bolały - i zabiła mnie hantelką o wadze 0.5 kg. 10 razy mniej niż macham na codzień. Ale bolało. A ponieważ jednak w moim życiu ta * zasada się nie sprawdza, więc wylądowałam na kawie u Agi. Bo jednak człowiek żyje tym, co kocha, a połączenie tego, co kocha z pracą tworzy pracoholika. Czyli mnie. I połowę ludzi, których znam. Pracoholicy też jednak muszą czasem wypić kawę i pogadać. Lubię to. Lubię moje życie. Czasem tak bardzo, że aż mam ochotę uciekać, gdzie pieprz rośnie. Ale nie zamieniłabym go na inne. "i like it when we go to extremes i like it when you enter my dreams i like it when i feel your touch i like it, i like it so much"
Komentarze - Just want my life

Just want my life

04 March 2005

Ja się pytam: co się ze mną stało? Kto mnie ukradł i podmienił? Gdzie jest TA Usagi? Usagi, dla której nie istniały rzeczy niemożliwe. Roztrzepana dziewczyna z marzeniami i wolą z żelaza? Pytam się, kto mnie uprowadził? Jakimi więzami mnie spętał, że nie uciekam? Gdzie się podział ten ogień? Gdzie ta wola życia? Gdzie ten pęd? Siedzę TU. A powinnam być TAM. W rytmie się zatapiać, wirować. Chłonąć. Każdy gest, każdy krzyk, każde spojrzenie. Ja się pytam! Gdzie to oczarowanie... gdzie to szaleńcze zauroczenie... Nią.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 143 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.