Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Avatar

Avatar

30 December 2009

Avatar

Cisza u mnie. Jak zawsze między świętami. Właściwie nie czuję motywacji do robienia czegokolwiek. Wybraliśmy się do kina na Avatara.

Zamknięta w blokowisku szarego miasta nie umiem o nim napisać. Natłok wrażeń, myśli, uczuć, za dużo tego po prostu.

I tylko jedno słowo, niczym rozpaczliwy grymas, gdy łzy płyną po policzkach: NIGDY.

Komentarze - Kompleksy

Kompleksy

13 April 2004

Anka dała czadu. Wyszłyśmy wykończone. Lubię wtorki. Potem, czekając aż woda zmyje zmęczenie, zdałam sobie sprawę z tego, jak wiele to dla mnie znaczy. Jak wiele się zmieniło od momentu, gdy poszłam pierwszy raz na ćwiczenia.

Skąd się wzięła ta pewność siebie? Radość i optymizm? Ten stan wiecznego zadowolenia? Kiedyś nie do pomyślenia dla mnie było śpiewanie w obecności kogokolwiek. Źle się czułam na dyskotekach, bo myślałam, że nie umiem się poruszać, nie mam wyczucia rytmu. Obecnie mogłabym tańczyć nawet na ulicy, nucę i śpiewam przy każdej okazji. Muzyka wypełnia mi serce. Chodzę pewniej, ruszam się pewniej. Wysoko noszę głowę. Czasem się nie czeszę przez kilka dni, bo lubię rozwichrzone kosmyki.

Czuję się lżejsza i silniejsza. Jeszcze niedawno bałam się ubrać jasne spodnie. Obecnie mam dwie pary. Nie martwię się wreszcie, że zaraz je czymś usmaruję. Nie zastanawiam się, jak wygląda w nich mój tyłek. Nie dlatego, że schudłam. Dlatego, że lubię moje biodra, lubię sposób w jaki biodrówki mnie opinają. Nawet jeśli moja figura nie jest idealna. Po raz pierwszy czuję się komfortowo we własnej skórze.

Patrząc, jak krople wody spływają z piersi na brzuch by spaść w dół, poczułam się atrakcyjna. W rytmie, pocie i krzyku Anki zgubiłam kompleksy.

Komentarze - Zakląłeś mnie... w dotyk...

Zakląłeś mnie... w dotyk...

05 April 2004

Dotyk. Kontakt fizyczny z inną osobą. Nie wiem, czy to kwestia wychowania, czy raczej moje własne zahamowanie, faktem jest, że nie lubię być dotykana. Wszelkiego rodzaju kontakt fizyczny, jak trzymanie za rękę, obejmowanie, powoduje u mnie niechęć i poczucie naruszenia mojej przestrzeni emocjonalnej. Nawet z Mroziem właściwie mamy bardzo ograniczone tego typu zachowania. Jeśli już się przytulam, to znaczy, że bardzo mi źle. Jego potrzeba przytulenia, często budzi we mnie agresję.

Chodzenie pod rękę, za rękę, wymaga ode mnie naprawdę dobrego nastroju. A co dopiero, gdy dotyka mnie ktoś, kogo znam od niedawna lub niezbyt dobrze. Z tego powodu nie lubię imprez grupowych, dyskotek, koncertów, festynów. Wokół tłum ludzi, ocierających się, popychających...

Może dlatego też tak mocno reaguję na dotyk Anki. Ustawianie, poprawianie techniki w jej wykonaniu, dla innych tak normalne, dla mnie jest dość intymne, bo wkracza w moją strefę prywatności. Zwłaszcza, gdy jestem spocona, zmęczona i częściowo unieruchomiona przez sztangę. Właściwie gdyby te chwilowe dotknięcia były dziełem mężczyzny lub trwały dłużej, pewnie czułabym się urażona i zagrożona.

A przecież uwielbiam powiew wiatru na skórze, miękkość kociej sierści, pieszczotę promieni słonecznych i pukanie kropel na skórze. Tylko ludzie... Choroba cywilizacyjna?

Komentarze - Uczuciowość

Uczuciowość

25 January 2004

Patrząc z zewnątrz, kontakty w mojej rodzinie mogą wydawać się oziębłe. Nigdy nie było między mną a rodzicami czułości, przytulania, całowania. Oni też nie okazywali sobie uczuć w nadmierny sposób. Nie skakali wokół mnie, gdy byłam chora. Po prostu pilnowali, żebym brała lekarstwa, robili mi herbatę i wychodzili do pracy. Czasem stwierdzali, że jak się lepiej poczuję, to mogłabym odkurzyć.

Nie zwierzałam się rodzicom. Nie opowiadałam im o swoich miłościach, klęskach, rozczarowaniach. Oni nie pytali.

Uczyli mnie samodzielności, zaradności, myślenia. Wszczepiali poczucie własnej wartości, chęć rozwoju, bycia kimś. Uczyli, jak żyć, wartości pracy, choć długo dostawałam od nich kieszonkowe.

Bycia sobą, na przekór wszystkim. Szacunku dla przyrody i tolerancji wobec innych ludzi.

Nauczyli mnie kochać. Miłością prostą, bez uniesień, cyniczną i z przymrużeniem oka. Taką, która nie potrzebuje czułości i słów, wyraża się w czynach, w dotyku ręki na rozgorączkowanym czole. W zaufaniu, akceptacji, niesieniu pomocy. W uśmiechu.

I tak właśnie kocham. Bez eskalacji uczuć, wybuchów namiętności, fałszywej czułości. Bez manifestacji. Spokojnie. Delikatnie. Szeptem.

Komentarze - Ideały są jak gwiazdy...

Ideały są jak gwiazdy...

19 January 2004

Smutno mi. Źle. Samotnie.

Otaczają mnie ludzie, rozmawiam z nimi, śmieję się. W środku pustka. Serce zamarza, po kawałeczku. I tak cicho, bardzo cicho, szarą mgłą otula mnie świat.

Jest ktoś, kto czuje jak ja. Kto myśli jak ja. Ktoś.

I jest ktoś przy mnie, kto może i chce. Ale już się nie stara. Więc rośnie lód.

I jest ktoś, jak gwiazda. Na firmamencie moich myśli, jej jasne światło drży. Nieosiągalne.

Czy można przytulić myślą? Czy lód może zrodzić płomień? Nie znam odpowiedzi na żadne pytanie.

Wiem jedno. Można patrzeć w gwiazdy, kierować się gwiazdami, lecz nie można do nich sięgnąć. Nie ręką. Szukam sposobu, by dosięgnąć gwiazd.

Just a wish and I will cover your shoulders
With veils of silk and gold
When the shadows come and darken your heart
Leaving you with regrets so cold...

Enigma - Snow on the Sahara

1, 2, 3,

Strona 1 z 3

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.