Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

06 March 2011

Umrę na raka. Nie, nic takiego u mnie nie stwierdzono, jednakże patrząc na to, co mnie otacza, zaczynam być tego pewna. Gdyby wierzyć w znaki, ten temat ciągnie się za mną kolejny rok i zaczynam wierzyć, że w końcu mnie dosięgnie. Nie za rok, nie za dwa, może nie za dwadzieścia lat, ale w końcu.

Nie, to nie są ponure, depresyjne rozważania. To, na co kiedyś umrę, mało mnie obchodzi, tylko czasem nachodzi mnie taka refleksja jak dziś. Zwłaszcza, gdy coraz więcej tej choroby wokół mnie.

Pamiętacie, jak było 20 lat wstecz? Coś tam się o tym raku słyszało z telewizji, o badaniach, o ludziach na niego chorych, o szpitalach. Ale w moim otoczeniu nie było o nim mowy - żadnych zachorowań w rodzinie, wśród przyjaciół, nawet żaden znajomy znajomego nie chorował. Wydaje mi się, że nie byłam w tym odosobniona, że owszem, niektórzy przeżywali tę tragedię, zmagali się z tą chorobą, ale relatywnie było tych przypadków mniej.

A teraz rak jest wszędzie. Od kilku lat nieprzerwanie wokół mnie. U babci, u Pyśki, w podejrzeniach na USG piersi, w nagłym spadku wagi mojej mamy, u ciotki Mrozia, u dziecka znajomych znajomych, przy drinku u Haśki, w rosnącym zgrubieniu u Klementyny... Czasem tylko w podejrzeniach, czasem w defensywie, a czasem zabierając kolejne istnienie.

Co myśmy zrobili sobie i temu światu...

Komentarze - Znowu

Znowu

15 March 2011

Dziś są moje urodziny. Znowu.

Co roku w marcu nachodzi mnie chandra i dopada rozczarowanie własnym życiem. Nie wystarcza mi to co mam, boję się, co będzie dalej i że moje życie już pozostanie właśnie takie: poukładane, monotonne, nudne do bólu w kieracie identycznych dni. Co gorsza nie przez rok czy dwa, ale do końca, przez jeszcze wiele lat, przez całą wieczność.

Nie pamiętam nawet, czy kiedyś naprawdę kochałam. Pewnie tak, były przecież ukradkowe spotkania i spacery w świetle księżyca, były noce przepełnione muzyką i szaleńczym tańcem do rana, były też rozstania i dramatyczne listy ze Stanów, porywał mnie przecież z Warszawy.

Jestem pierwszą, która przyzna, że mam dobrze. Przestronne mieszkanie, niezły samochód, wiernego mężczyznę i pieniądze na wakacje w Chinach. Dwie prace, jedną twórczą, jedną wspomagającą rozwój. A jednak moje życie jest puste - brak w nim emocji. I brak w nim mnie.

Jest tak, jakbym żyła życiem kogoś zupełnie innego. Kogoś, kto ma takie dość typowe marzenia o dość typowej egzystencji. I tylko z pierwszymi podmuchami wiosny maska pęka i zaczyna przez nią przeświecać cała sfrustrowana Usagi. Więzienie z pięknego życia.

Co wiosnę mam ochotę rzucić wszystko i uciec stąd jak najdalej. Biec, aż braknie mi tchu i nie pozostanie nawet wspomnienie po tym, co było. Uciec przed samą sobą i tym życiem, które ktoś mi przydzielił nie czytając formularza psychologicznego.

W tym roku jest gorzej. Gorzej niż kiedykolwiek.

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.