Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Frost to fire!

Frost to fire!

05 December 2010

Zima

Za oknem biało. Śnieg, śnieg, śnieg pada. Jak łatwo cieszyć się z zimy w nowych, cieplutkich butach i ciepłym płaszczu. Światło latarni odbija się od białej powierzchni i niemal zupełnie jasno. Tylko w górze ciemne niebo. I miliony roziskrzonych gwiazdek.

Lubię zimę. Lubię śnieg wirujący wokół mnie, mróz szczypiący w policzki, drzewa w białej szacie. Lubię zaszywać się w domu, pod ciepłym amarantowym kocem, ze szklanką gorącego soku porzeczkowego w dłoniach, z fioletowymi wełnianymi skarpetkami od Haśki na stopach i dobrą książką. Po raz kolejny czytam Wintersmith'a i po raz kolejny wzruszenie ściska mi serce.

Lubię zimę. Świąteczne lampki porozwieszane na drzewach, świątecznie poozdabiane ulice i fontanny. Choinki na sklepowych wystawach. Uwielbiam jeździć tramwajami i obserwować choinki w mieszkaniach i całe to zamieszanie przedświąteczne. Na rynku godzinami szukać najlepszych bakalii i planować, co w tym roku przyszykuję.

Lubię zimę. Powolne zamarzanie świata, by na wiosnę wybuchnąć płomieniem.

I lubię moje trwanie, w powolnym, rozkosznie ciepłym kokonie dni.

Moje wieczory bezludne.

Chwile bezimienne...

Myśli nieskładne.

I ciszę, ciszę, która drży jak najpiękniejsze skrzypce.

Komentarze - Padam w śnieg...

Padam w śnieg...

16 December 2010

Zima

Czuliście się kiedyś tak zmęczeni, tak potwornie zmęczeni, aż mieliście wrażenie, że zaraz umrzecie? Że jeszcze jeden krok i będzie po Was? Że tej energii, którą każdy człowiek ma w sobie na czarną godzinę, już nie ma? Że zużyliście już WSZYSTKO?

Wczoraj Szczecin znów utonął w bieli. A ja wlokłam się do domu, dosłownie wlokłam się do domu ostatkiem sił, bo gdybym przestała iść, to położyłabym się w zaspie i już nie wstała. W domu zawinęłam się w koc i po prostu siedziałam. Siedziałam, siedziałam, a potem poszłam spać. Na 12 godzin. Wstałam i nic się nie zmieniło.

Nadal jestem potwornie zmęczona, na granicy przytomności.

Śnieg znów dzisiaj padał. I znów puszyste zaspy szepczą "Śpij".

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.