Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Usa na krawędzi

Usa na krawędzi

19 October 2005

Sympatycznych mam studentów w tym roku. Koleżanki całe w rozpaczy, że takich okazów to jeszcze nie było i dlaczegoż one tak cierpią, a ja tymczasem cała w skowronkach. Bo naprawdę fajne grupy mam w tym roku. I nawet plan do zniesienia. I tylko ze mnie nie za bardzo fajna doktorantka. Egzystuję sobie na krawędzi. Z jednej strony histeria, z drugiej strony histeria, a ja się kiwam na boki i staram nie przechylać za bardzo w żadną stronę. Ten dom mnie wykańcza. Doszłam do granicy wytrzymałości i już nie ma nic dalej - jest tylko wrzask, rzucanie rzeczami, raniące słowa i łzy. Tak cholernie, zajebiście cholernie jest niełatwo tu mieszkać. Rozmowa z Mitsu A teraz uwaga, bo będzie nieładnie. Dzieci poniżej 18 roku życia oraz ludzie, którzy postrzegają mnie jako kulturalną, miłą osobę proszeni są o nieczytanie. Usagi Znów nie mamy ciepłej wody, bo jakiś durny debil z wodociągów zapomniał ją dostatecznie odkręcić, więc umyłam głowę w czajniku Mitsuru Heheheheh, zmieściła się? :D Usagi Do tej fryzjerki już nie wrócę, bo moja obecna fryzura nie przypomina niczego, moje włosy układają się jak popieprzone Mitsuru Zawsze takie były :D Usagi Jak piszę, że się "układaja" to tylko dlatego, że od tak dawna trenuję mój mózg w dostrzeganiu pozytywów, że mu odpierdala zupełnie Mitsuru Aha, to widać :/ no nic, spadam na wykład nie wiem po co Usagi Ok, leć - ja muszę mózg przekonać, że "O KURWA, JA PIERDOLĘ" to nie jest pozytywna sentencja Mitsuru Ano nie, ale ja jej ostatnio nadużywam :/ Usagi Ale, kurwa, jedyna prawdziwa :] Mitsuru Wiem :] Naprawdę, niedaleko mi do załamania.
Komentarze - On a million crossroads...

On a million crossroads...

17 October 2005

Tak sobie siedzę i myślę. Nad wszystkim i niczym w szczególności. Nad tym, że Mroziu gra w Runescape'a i podnieca się tworzeniem społeczeństw. I przeciwstawnie nad tym, że dla mnie to proces tak naturalny, że aż oklepany. I że nie chciałoby mi się w to grać, choćby dlatego, że ludzie to po prostu ludzie. "'Esme!' Circle time was ending. Besides, she knew now why her mind had felt so unravelled, and that was a help. She couldn't hear the gostly thoughts of all other Esme Weatherwaxes any more. Perhaps some lived in a world ruled by elves. Or had died long ago. Or were living what they thought were happy lives. Granny Weatherwax seldom wished for anything, because wishing was soppy, but she felt a tiny regret that she'd never be able to meet them." Moje wybory, światy z nich powstające. Dokąd biegnę i dokąd dojdę, co zostawię po drodze i jak wielu odrzuconych dróżek będę żałowała? Czy wybrałam tę właściwą? A może sam fakt, że ją wybrałam nadał jej sens? I co się stanie z tą drugą Usagi, zmierzającą w innym kierunku, który przypadł jej w udziale, gdy ja dokonałam swojego wyboru? "Perhaps some were going to die, now, here on this path. Everything you did meant that a million copies of you did something else. Some were going to die. She'd sensed their future deaths... the deaths of Esme Weatherwax. And couldn't save them, because chance did not work like that." I jeszcze myślę sobie nad Pratchettem. I że cała moja mądrość płynie przede wszystkim z jego spostrzeżeń, oraz ze spostrzeżeń Douglasa Adamsa. Cynizm ma to do siebie, że obnaża świat z blasku fantazji. No i pozwala pisać niesamowicie dobre książki. Chciałabym być jak wiedźmy Terry'ego. Widzieć, co jest prawdziwe, wiedzieć, co jest właściwe i zawsze mieć świadomość tego, kim jestem. "On million hillsides the girl ran, on a million bridges the girl chose, on a million paths the woman stood..." Chciałabym być jak Esme... I może trochę jestem. "All different, all one. All she could do for all of them was be herself, here and now, as hard as she could."
Komentarze - Diamonds are a woman’s best friends

Diamonds are a woman’s best friends

14 October 2005

Może najpierw, jak było zaplanowane. Zaplanowane było dokładnie w piątą rocznicę, czyli wczoraj. Miała być elegancka restauracja, smaczne jedzenie, wino, świece. Miała być radość z mieszkania, błyszczące oczy i ten moment napięcia, gdy on wyjmuje pierścionek... Miało być... ale... my nie jesteśmy normalni. Przede wszystkim nam się nie chciało. Cała sytuacja mieszkaniowa nas zamęczyła i dobiła. W Chrobrym był tłum i mi się nie podobało, w Avanti się nie lubujemy, w sumie większość restauracji-pubów już nam się znudziła. Tak samo jak jedzenie w nich. Poza tym... cała ta otoczka wzniosłych słówek jest tak głupia, że aż śmieszna. Pojechaliśmy na przejażdżkę, która zakończyła się w Pizza Hut na Słonecznym. Było dobre jedzenie, było wino, była loża i spokój. I był pierścionek, i brak jakiegokolwiek romantyzmu, za to machanie ręką, żeby zobaczyć czy świeci. I wiecie co? Świeci! I generalnie jakoś lepiej to wyszło, bardziej po naszemu i bardziej naturalnie. A teraz uprzedzę pytania. Ślub za kolejne 5 lat, bo nam się nie spieszy. Nigdzie, byleby razem.
Komentarze - Miodowe Ogrody

Miodowe Ogrody

12 October 2005

No to teraz chyba się już mogę przyznać. Znaleźliśmy z Mroziem mieszkanie - takie akurat dla nas. Na dwie osoby + kot. No i może kiedyś jeszcze piesek. Mieszkanie idealne - 76 m2, trzy pokoje, spora łazienka i kuchnia, balkon z otworem, żeby Pysia miała z czego oglądać świat. Na trzecim piętrze, z podziemnym garażem i windą. Blisko centrum. Wokół zielono i w miarę pusto. Na górce z panoramą na Szczecin. Nowe. Ładne. Drogie. Umowa podpisana, kontakty i przyłącza rozplanowane. Pozostało czekać. Do lutego. Aż skończą je budować. I dadzą nam kredyt. Czuję się oklapła. Jak ludzki balonik, który istniał dzięki adrenalinie. I już nie mogę się doczekać. ul. Pszczelna, Miodowe Ogrody. Ładnie to brzmi.
Komentarze - Leniwiec to ma dobrze

Leniwiec to ma dobrze

11 October 2005

OK, napiszę to tu i teraz i udamy, że tego stwierdzenia nie było. I cała ludzkość pójdzie po tym spać i obudzi się, łudząc się na nowo, że to nie jest prawda. Znów będzie wymyślanie wzniosłych idei i powodów, stwierdzenia w stylu: w życiu najważniejsza jest miłość i cały ten stek bzdur, który otacza nas na codzień. Ludzkości droga, czyś jest gotowa? Oto mądrość niezwykła wynikła ze zmagań z remontem w łazience: "Życie bez kibla jest cholernie trudne." Ufff. Napisałam to. A teraz udajmy, że ten tekst nie istnieje. Omińmy go i nadal pławmy się we własnych wzniosłościach. Lepsze to, niż we własnym... khem. No właśnie. To ja na dziś już zakończę. Dobranoc Państwu.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 127 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.