Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - The wise man's fear

The wise man's fear

05 October 2011

Oglądam końcówkę drugiego sezonu "Grey's Anatomy". Na końcu pada pytanie: Gdybyś wiedział, że to ostatni dzień Twojego życia, jak chciałbyś go spędzić?

Mroziu stwierdza nagle: Nie chciałbym wiedzieć. Po co? Nic nie mógłbym zrobić.

A ja?

Krążą te tematy wokół mnie od tak dawna... Czy chciałabym wiedzieć? Prosta odpowiedź "Z osobą, którą kocham"?

Gdy ratowałam Dziadka, byłam gotowa walczyć do upadłego. Kiedy odchodziła Pyśka, przeklinałam świat. Trzy lata później odetchnęłam z ulgą, gdy Dziadek wreszcie odszedł. Pyśka zasnęła spokojnie w moich ramionach.

Śmierć Kasi... mnie złamała. Choć z perspektywy czasu widzę, że miała głębszy sens. Co ma upaść, upadnie, co ma się rozlać i tak się rozleje. A każde życie ma w sobie zapisaną śmierć.

Gdybym wiedziała, że to mój ostatni dzień, powiedziałabym tym, których kocham, że kocham. Zadbałabym o sprawy, które powinny zostać zamknięte. O przyszłość Avy, o konta bankowe. Poszłabym nad staw - ten mały, koło Głębokiego. Jest tam taka ławka, wokół której płaczące wierzby pochylają się nad samą wodę. Mieszka samotny żółw. Przysiadają staruszki.

Siadłabym na ławce, zagapiła się w wodę, zagapiła się w niebo, odetchnęła głęboko i mógłby się skończyć świat.

Gdybym wiedziała, że to mój ostatni dzień, przeżyłabym go sama, w spokoju i ciszy. Do końca.


...mój świat...

Komentarze - Kasztany

Kasztany

24 September 2011

Poszłam dziś na spacer. Tak po prostu. Po zajęciach, po spotkaniu z Mamą. Dałam jej bilet na autobus, popatrzyłam, jak odjeżdża i poszłam na spacer. Zbierać kasztany.

Kiedy byłam mała, zbieranie kasztanów było moim ukochanym zajęciem. Wyszukiwałam je w zielonej trawie, wśród liści, w krzakach. Bo gdy byłam mała wszystkie dzieci polowały na kasztany, robiły z nich i żołędzi zwierzątka, które potem zasychały zapomniane na półkach. Uwielbiałam jesienne koniki, sarenki i jeże.

Była taka górka w parku z zaroślami, które wydawały mi się wówczas ogromne i nieprzyjazne, a w których zawsze jakiś kasztan się uchował. Dziś ze zdziwieniem zauważyłam, że to żadne krzaki, ot kilka badyli. I nikt już nie zbiera kasztanów, całymi stadami leżą kasztanowe bułanki na parkowych ścieżkach. Smutno.

Ze wszystkich zbiorów najbardziej lubię te kasztany o spłaszczonym boku i ostrej krawędzi. To znak, że nie dorastały same, ale dwójkami. Przytulone do siebie siedziały ciasno umoszczone w kolczastych łupinkach i dopiero upadek z drzewa je rozdzielił. Przeszukuję trawę w poszukiwaniu zagubionych towarzyszy dorastania, a potem gładzę je w kieszeni swetra, siedząc na ławce i gapiąc się w niebo. Lubię takie spacery.

Wiecie, jakie dziś było niebo? Niebieskofioletowe. A liście jarzębiny wyglądały jak w pożarze. Nad Rusałką woda szemrała w trzcinie i wielkich liściach łopianu...

Boję się. Boję się o Nią i boję o siebie. Spycham ten lęk głęboko, by móc się uśmiechać i mówić, że będzie dobrze. Że przejdziemy przez to razem, bo nie jest w tym sama, bo ja też się panicznie boję. Siedzę na ławce, pieszczę dłonią kasztany i próbuję zrozumieć, pogodzić się, znaleźć rozwiązanie. To jest tak frustrująco trudne, tak niemal niemożliwe, ale przecież musi być jakiś sposób. Po prostu jeszcze go nie znalazłam, na pewno lada chwila zrozumiem...

Czuję się samotna. Tak koszmarnie samotna, bo nie umiem o tym mówić. Mogę się tylko uśmiechać i zapewniać, że będzie dobrze.

Wiecie, jak pachnie jesień? Dymem z ogniska, suchymi liśćmi i zagrożeniem.

Komentarze - A jednak

A jednak

08 September 2011

A jednak mnie dopadło. Strach, przerażenie, zagubienie.

Niedowierzanie i wściekłość.

I znów uśmiecham się, żartuję, robię zakupy, jak zawsze. A w środku płaczę.

Zrozpaczona Agnieszka zwija się na kanapie i gapi bezmyślnie przed siebie. Wkurzona, zdeterminowana Usagi prze do przodu.

Nie wyobrażam sobie życia bez tej świadomej cząstki mnie, która nigdy się nie poddaje. Rozpadłabym się bez niej na milion kawałeczków.

Życie jest podłe.

Komentarze - ...

...

04 September 2011

Pieprzona jesień.

Komentarze - Dzień, w którym pękły kasztany

Dzień, w którym pękły kasztany

02 September 2011

Głupi, nieudany dzień. Czasem tak bywa, że nic, co robimy, nie układa się po naszej myśli. Poszłam na step, wylądowałam na ABS-ie, chciałam kupić dynię, a wróciłam z truskawkami, Ava wybłagała spacer, a potem sama rozczarowana biegła do domu, spokojny wieczór z książką skończył się kłótnią i wnerwieniem.

Siedzę więc samotnie w pustym mieszkaniu i piekę sernik z masłem orzechowym. Kompletnie poza planem, z twarogu, którego nigdy nie używam i masła, które kupiłam przez pomyłkę. Idealny sernik na ten dzień.

Czekając, aż będzie gotowy, gapię się na astry kupione na rynku i podjadam słodkie, polskie truskawki po 6 zł za kg. We wrześniu. Świat oszalał.

Z balkonu napływa rześkie, wieczorne powietrze - ten zapach... Już jesień.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 64 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.