Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Jest mi dziś źle

Jest mi dziś źle

17 October 2015

Jest mi dziś źle. 

Na przekór złotu
liści jesiennych
we mnie jest szaro.

Szaro i buro 
i deszcz i mgły.

Mogłabym nawet
siedząc przy kawie
jak autografy
rozdawać łzy.
Komentarze - Z serii kocie historie

Z serii kocie historie

17 October 2015

Stoję w Rossmanie i gapię się na opakowanie suchego żarcia dla kota. Czytam, czytam i ręka mi drży. Czuję się, jakbym planowała zabójstwo.

Próbuję się przełamać, tłumaczę sobie, że jestem wykończona, że wszystkie sklepy zoologiczne są już zamknięte i że naprawdę jedna porcja karmy ze zbożami Avy nie zabije. A i tak czuję się jak morderca.

W końcu ze łzami w oczach odkładam karmę na miejsce i resztką sił wlokę się do Galaxy do zoologicznego. 20 zł za 400 g karmy bez pszenicy i kukurydzy... Dla porównania mój obiad kosztował dziś 5 zł... Powaliło mnie.

Komentarze - Grudzień 2005

Grudzień 2005

15 October 2015

Fatalny poniedziałek. Ukochany sweter rozpadł mi się w rękach po wyciągnięciu z pralki. Trzymałam go w górze i patrzyłam jak resztki włóczki kuleczkami spływają w dół. Niebieski śnieg. To Stany odpływają w coraz dalszą przeszłość...

A potem napisałam 23 strony doktoratu. A w duszy mi wszystko płakało za tym ciuchem, za Finger Falls, za Niagarą i rozgwieżdżonym niebem koło Syracuse. I za zapachem kawy o smaku Halloween. (...)

Zagnieżdżam się. Ja, wieczny włóczykij, zapuszczam korzenie. Gałęziami oplatam mury i chodniki, w głowie tworzę wystroje mojego domu. Naszego domu.

I tylko ta druga Usagi, ta wiecznie rozdarta, w środku krzyczy z rozpaczy. I staję zszokowana jej myślami, że od tego momentu już w życiu nic. Że nic na mnie nie czeka, żadna ścieżka nie uwiedzie, żadne drzewo nie utuli, żadna przestrzeń nie rzuci wyzwania.

Sweter umierał włóczkowymi łzami, a wraz z nim umierała dal, każda chwila, którą przypominał. Wraz z nim konało tysiące moich marzeń, pragnień, złudzeń i nadziei. Wszystkie te krajobrazy, których nigdy nie zobaczę, wszystkie te miejsca, których nie dotknę, wszystkie zapachy, których nie poczuję. Dałam się spętać, ujarzmić własnym lękom, sprzedałam siebie za kogoś u swego boku.

Boże, ja już w 2005 roku wiedziałam. Czego się tak bałam i czym się tak okłamywałam, że brnęłam w to przez kolejne 9 lat?

Komentarze - Morał

Morał

14 October 2015

Nie wiem. Chyba jednak tak już jest. Jeśli się chce więcej i więcej, nigdy nie jest się w stanie zupełnego komfortu. Zawsze na coś się czeka, zawsze za czymś się goni.

Może to ten wiek u mnie. Może to sytuacja.

Może fakt, że w wieku 37 lat nie mam nic i zaczynam wszystko od nowa. Tyle że ze świadomością, że ja już to wszystko zdobywałam i zdobyłam, a teraz znów nic nie mam. I znów muszę wspinać się mozolnie po drabince osiągnięć i marzeń.

Patrzę na innych w tym samym punkcie życia i czuję się nierzeczywiście.

Mogę zaprzeczać, udawać, nakładać krem przeciwzmarszczkowy i wykrzesywać z siebie pokłady energii, której tak na serio nie mam, ale nie oszukam czasu. Mam 37 lat i w punkcie, w którym powinnam mieć stabilną, dojrzałą sytuację zawodową i prywatną, ja nic z tego nie mam. Nie mam kompletnie nic. 

Jedyne co mam to żal do człowieka, z którym to wszystko budowałam, a który pławi się teraz w ostatnich 14 latach mojego życia z poczuciem zadowolenia, że tak się super urządził w życiu. Beze mnie nie miałby nawet połowy tego i to mnie najbardziej wkurza w tym wszystkim.

I mam jeszcze tę cholerną, dołującą, przytłaczającą świadomość czasu, której nie miałam 7-8 lat temu. Wtedy wszystko było przede mną, teraz kończy mi się czas.

I tylko czekam, czekam i czekam. A sprawy wloką się nieubłaganie powoli i niezależnie ode mnie. I kiedy już myślę, że wreszcie się doczekałam, ktoś mnie ubiega albo okazuje się, że muszę jeszcze poczekać. I tak bez końca.

Tato, czy tak wygląda życie?

- Jak, synku?

- Czekasz i czekasz, i czekasz, i czekasz. I nic. Bo przed tobą jest kobieta z kotem.

Tak, tak właśnie wygląda życie. Dokładnie tak.

Tekst z Facebooka

Komentarze - Ava

Ava

07 October 2015

Patrzę, jak śpi obok i wiem: dopóki jest, nie potrzebuję nikogo więcej.

Jest taka mała, a wypełnia sobą całą przestrzeń.

Wiecznie nienagadana, zawsze wesoła, wszędobylska.

Ja i ona - nasze małe stado.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 18 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.