Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - My Number One

My Number One

21 February 2006

You’re my lover undercover You’re my sacred passion and I have no other Kiedyś, w podstawówce jeszcze, do mojej klasy przyszedł psycholog na pogadankę. Zrobił nam wtedy test. Jedno z pytań brzmiało: kto jest Twoim idolem, a ja napisałam, że nikt. Miałam potem z tego powodu pewne nieprzyjemności, psycholog mi nie wierzył, nauczyciele byli urażeni, rodzice zdziwieni, ale dla mnie nie do pomyślenia było, że ktokolwiek, postać literacka lub historyczna, artysta lub polityk, ktokolwiek mógłby być moim idolem. Już wtedy uważałam, że ludzie nie są godni, by być wyroczniami w moim życiu. Sama sobie sterem, żaglem i okrętem... Sama. You are the one You’re my number one The only treasure I’ll ever have A jednak mnie uwiodła. Ona i to, co kocha. Nagle na moim pustym niebie ideałów, pojawiło się światło i nie chce zgasnąć. Uparcie trwa, świeci, przyciąga wzrok i denerwuje jasnością. Dla kogoś, kto tak jak ja zawsze odczuwał wszystko przez zimną mgłę cynizmu i z pozycji obserwatora, ta jej pasja jest jak magnes. No i co z tego, że uciekłam? Co jest warta ucieczka, jeśli się nie powiodła? Drażni mnie to. Drażni, bo jest zaprzeczeniem całego mojego dotychczasowego światopoglądu. Klockiem układanki, który nie pasuje do reszty, przez co cały obrazek wygląda nieprawidłowo. Ale nie potrafię z tego zrezygnować. Po dzisiejszym stepie po prostu to wiem. You’re addiction my conviction You’re my passion, my relief, my crucifixion.
Komentarze - Wiadomość dnia

Wiadomość dnia

20 February 2006

Rączkami jak widać ruszam nawet. Od rana nimi klepię w klawiaturkę. Po wczorajszym machaniu sztangą w tempie na raz przez pół godziny, mój biceps mierzył dziś rano 30 cm. Tylko 2 cm mniej, niż w najlepszym okresie. Pump it up, babe, pump it up :)
Komentarze - Poszły dzieci na cardio i dostały wpierd...

Poszły dzieci na cardio i dostały wpierd...

19 February 2006

Poszliśmy na cardio pumpa. Ja poległam na machaniu sztangą. Mroziu poległ na chodzeniu po stepie. Mroziowi się nie dziwię. Pierwsze spotkanie z tymi krokami, pierwsze spotkanie ze stepem i to na drugiej wysokości, a do tego wszystkiego ręce i to wariackie tempo - dziwię się, że nie rozwalił tego stepa w cholerę, a jedynie spokojnie wyszedł. Dla mnie za to cardio było straszne, bo uświadomiło mi, jak nisko spadłam. A jednocześnie - jak bardzo poprawiła się moja kondycja po wyleczeniu anemii. Kiedyś siłowo to był pryszcz, za to nie wyrabiałam kondycyjnie. Teraz odwrotnie - tempo nie robi na mnie wrażenia, za to mój triceps wyje z rozpaczy. Generalnie - obu nam rączki opadły... i to dosłownie... Jutro nimi nie poruszam. Biedna, biedna Kicia... Auuu...
Komentarze - ych

ych

17 February 2006

W sumie to miałam napisać porywającą notkę o tym, jaka jestem wspaniała, ale nie da rady. Tak naprawdę jestem tylko zmęczona i sama sobie winna. Wczoraj spotkałam w tramwaju kolegę z uczelni i zostałam zaskoczona przypomnieniem, że muszę mieć wpis do indeksu. ZONK. Kontynuowałam rozmowę lekkim tonem (o fuck, o fuck, o fuck, why am I sooo stupid?), a gdy kolega i tramwaj zniknęli za zakrętem (bye bye -.-), rzuciłam się na telefon. Na szczęście Nowakowski jest w Szczecinie (!). Na szczęście sesja kończy się dopiero dziś (hehe). Na szczęście po całym dniu zarypu mogę mu zaprezentować 41 stron doktoratu, które nawet mają sens (O.o). I na szczeście p. B. miała mój indeks, jak przewidywałam (stupid! stupid!). Ah, i news dnia - we wtorek został odrzucony jeden z doktoratów... Szczerze mogę powiedzieć, że emocje mnie dobiły. @.@
Komentarze - Hello! Hello! Good to be back, good to be back

Hello! Hello! Good to be back, good to be back

14 February 2006

Powroty są ciężkie. I nie dlatego, że nogi się plączą, bo (o dziwo) nie plączą. Tyle razy wykonywane te same ruchy wbijają się w głowę i ciało, wyrysowują swoją mapę gdzieś głęboko w człowieku i wystarczy spróbować, by wracały. Lżejsze, ładniejsze, naturalniejsze niż poprzednio. Podobnie z rytmem - raz nauczony gra w żyłach na codzień i nie trzeba mozolnie wychwytywać go z kakofonii dźwięków. Powroty są ciężkie przez rozczarowania samym sobą. Przez różnicę między tym co było, a tym co jest. Bo kiedy było się blisko szczytu, trudno zaakceptować, że znów się jest na dole i trzeba piąć się pod górę i ponownie pokonywać te same przeszkody, które już się przecież raz pokonało. I nawet jeśli jest łatwiej, człowiek się niecierpliwi. Step dziś był wspaniały - ciekawy, nie za łatwy nie za trudny - taki w sam raz. Może zabrakło jedynie tej atmosfery, co kiedyś, ostatnio brak tej euforii, ale gdyby była za każdym razem, przestałaby uwodzić. Codzienność traci urok, choćby nie wiem ile miała go na początku. Cóż, był naprawdę fajny - tylko że przez ostatnie 15 minut nogi nie chciały mnie nieść, a mnie było zbyt gorąco, żeby je zmuszać. A na pumpie ćwiczę ze średnim ciężarkiem na sztandze i potem mam zakwasy. Tak, powroty są naprawdę ciężkie.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234, 235,

Strona 114 z 235

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.