Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Pięta Achillesowa

Pięta Achillesowa

01 January 2006

"... mówi, że jesteśmy tacy sami." "Bo jesteśmy." "Wiem." Sylwester zaskoczenie. A teraz zamknąć to w sobie, zapamiętać i tak zostawić. Tylko dla innych można być silnym, nigdy dla siebie.
Komentarze - Dlaczego mężczyźni są grubi i rozpuszczeni

Dlaczego mężczyźni są grubi i rozpuszczeni

31 December 2005

Dziś będzie prosto, bo notka podyktowana chwilą. Dlaczego mężczyźni są grubi i rozpuszczeni? Bo mają kobiety. Od urodzenia w życiu każdego faceta jest kobieta. Kobieta, która robi wszystko, żeby tego faceta zepsuć. Mamusia. Mamusie to takie straszne istoty, które subiektywizm i nietolerancję mają wpisaną w geny. Objawia się to tym, że o ile synuś ma być inteligentny i realizować się zawodowo, o tyle dziewczynka ma być dobrą żoną i kochaną mamusią. Nawet w tym naszym nowoczesnym świecie, w głowach mamuś miga neon: synuś - przyszły pan, córeczka - przyszła służąca. Synuś wyrasta na rozpuszczonego lenia, któremu się wszystko wybacza, córeczka zawsze jest ta zła. Mamusie są pieprznięte. Rośnie sobie taki synuś, ograbiony z podstawowych umiejętności dbania o siebie i ma tylko jeden cel - znaleźć służącą, tfu, zastępczynię mamusi, tfu, kobietę swego życia. Znajduje i osiada na laurach. Oto na scenę wchodzi żona. Należy zauważyć, że żona w momencie uzyskania tego statusu, wchodzi na drogę prowadzącą ją w kierunku oszalałej mamusi. Automatycznie przejmuje bowiem większość obowiązków, synusia-mężusia stawiając na piedestał. On ją zdobył, ona musi go zatrzymać. A do serca najszybciej przez żołądek i tolerowanie wad, więc zaczyna się gotowanie obiadków, przyrządzanie śniadanek i kolacyjek, stwierdzenia: on już taki jest. Zdobywca je, nie rusza się i tyje, niewolnica śmiga koło niego zapewniając wciąż nowe atrakcje i walcząc o wygląd, bo nie daj boże, młodsza się pojawi. Potem żona zostaje mamusią powtarzając cykl nierówności, a potem się starzeje. I w sumie nic się nie zmienia. I siedzą w fotelach osiemdziesięciolatkowie. On gruby i opowiadający, że się musi odchudzić, ale nawet nie wychodzący z domu, ona nadal na każde jego skinienie. Czasem przychodzą dzieci - córeczka pożalić się na życie i męża oraz syneczek po pieniądze i coś zjeść. Ona nadal gotowa usługiwać każdemu facetowi, który się pojawi, bo przecież to przedstawiciel mężczyzn, on każdą kobietę traktuje jak siłę roboczą: podaj, przynieś, odnieś! I tak w koło macieju. Smutne. P.S. Notka podyktowana babcią, dziadkiem, wujkiem i kotem, ale także ogólnymi spostrzeżeniami. P.S. 2. Jak mi się kiedyś przytrafi syn, nie będzie miał lekko.
Komentarze - Mrówki, koty, murzynki i wielkie małpy w dodatku

Mrówki, koty, murzynki i wielkie małpy w dodatku

28 December 2005

Wolne. Do 7 stycznia nie istnieje dla mnie świat uczelniany. Mogę leżeć brzuchem do góry i nie istnieć na płaszczyźnie czynności fizycznych i umysłowych. Sielanka, nie? Tymczasem ja nie umiem. Tymczasem ja nie mogę. Bo mnie od razu się nudzi. Więc czytam Naukę Świata Dysku. Wybór o tyle niefortunny, że niewiele ma to wspólnego z moim ukochanym Światem Dysku, za to wiele z filozofią, fizyką kwantową, chemią, matematyką oraz Mrówką Langtona i Kotem Schrodingera. Zważywszy, że nauki ścisłe nieodmiennie przyprawiają mnie o ból głowy, bo absolutnie niekumata w tym względzie jestem, możecie sobie wyobrazić, co przeżywam. Na osłodę mam jedynie styl literacki Pratchetta i fakt, że całość podana jest w oryginale. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, co z tej książki zrobili nasi tłumacze, skoro wersja polska jest tych samych rozmiarów, tak samo gruba, ale pisana znacznie większą czcionką. Wycieli połowę, co równałoby się z powstaniem jedynie połowy naszego Układu Słonecznego? Będę musiała sprawdzić przy najbliższej wizycie w Empiku. Z rzeczy bardziej przyziemnych (ha, ha, ha), upiekłam pierniczki i murzynka, kompletnie niszcząc swoją maskę osoby kuchennie nieprzystosowanej. Wyszło aż za dobrze, teraz muszę piec wszystko ponownie i w większych ilościach. Usa-kuchareczka, cholera. Próbuję wysmarować coś graficznie, ale mi się gryzie. Widocznie jeszcze nie dojrzałam do popełnienia ósmego cudu świata (ha, ha, ha). I jakby tego wszystkiego było mało, wczoraj mnie Mroziu zaciągnął na King Konga, więc przez 3 godziny oglądałam zarzynanie wielkiej małpy. Film zrobiony po mistrzowsku, obsada świetna i pewnie byłabym zachwycona, gdyby nie to, że znając wcześniej całą historię, ostatnią godzinę należało sobie odpuścić. Ja nie mogę oglądać cierpienia zwierząt, choćby nawet przypominały mojego byłego. Po takich filmach dać mi karabin w rękę i wypuścić na ulicę, a nawet Bin Laden byłby zaskoczony. Obrzydzenie mnie bierze i tyle. Do ludzkości w całości i poszczególnych sztuk indywidualnie. Jesteśmy pomyłką ewolucyjną - ale o tym będę czytała nieco więcej w trzecim tomie Nauki Świata Dysku, to nie omieszkam Wam wspomnieć. A teraz wracam do rozważań, czemu nasz Układ Słoneczny wygląda jak wygląda i czemu Pluton jest pieprznięty. Pa, pa. P.S. Dziwne nawiasy z grobowym śmiechem w środku są wizualizacją względności wypowiedzi, wynikającą ze zbyt dużego zaangażowania w proces zrozumienia fizyki kwantowej i czemu Newton się mylił. Krócej - mózg mi się przegrzewa i odreagowuje wyłapując gry słowne (ha, ha, ha). Za utrudnienia w odbiorze przepraszamy.
Komentarze - Ludzkim głosem

Ludzkim głosem

25 December 2005

Była Wigilia, były prezenty, dostałam skarpetki pięciopalczaste. Oczywiście dostałam też inne rzeczy, ale skarpetki są przyczyną sprawczą tej notki, więc o nich wspominam. Skarpetki są długie, oczopląśliwie kolorowe i nigdy w życiu ich nie założę. Założyłam je raz i mi wystarczy. Moje stopy wyglądają w nich jak łapki żaby, efekt pewnie zamierzony, ale mnie jest dziwnie. Bo ja lubię swoje stopy. Ładne mam, muszę przyznać. Lubię patrzeć na nie w piasku na plaży albo wyginać je jak to robią baletnice. Mają wtedy taki zwarty, zgrabny, łukowaty kształt. Naprawdę je lubię - pod warunkiem, że nie widzę palców. I to nie jest wina rzeczonych, bo one też są ładne - długie, wąskie, z dużymi płytkami paznokci, żadne tam zwarte kuleczki. Eleganckie, rzekłabym nawet... Ale są u stóp. Moje stopy to temat tabu, to ta część ciała, która należy tylko do mnie i innych nie powinna interesować. Wieści o tym, jak ktoś całuje komuś stopy lub pieści je podczas seksu powodują u mnie dreszcze wstrętu. Sama myśl o masażach lub pedicure przyprawia mnie o mdłości. Bo jak to tak, ktoś mógłby je dotykać? Na litość boską, przecież to są moje stopy! A w tych strasznych skarpetkach widać mi palce! Każdy z osobna! Szok niczym niegdyś spodnie u kobiet! A fe... Rany, czasem mnie uderza, jaka ja jestem pokręcona. Nigdy bym nie posądzała siebie o pruderię, a jednak jestem pruderyjna. W taki jakiś zakręcony sposób, ale jednak. Nie mam problemu z opalaniem się topless na plaży, a wstydzę się ubrać pięciopalczaste skarpetki. Ja chyba nigdy siebie samej nie zrozumiem...
Komentarze - Dlaczego Mroziu jest świętym człowiekiem.

Dlaczego Mroziu jest świętym człowiekiem.

22 December 2005

Po ostatnim dniu umocniłam się w przekonaniu, że jeśli istnieje w moim życiu jakakolwiek siła pozytywna, to jest nią mój własny mężczyzna. I choćby był nie wiem jak zarośnięty i nie wiem jak leniwy, i choćby nawet kolekcjonował nie tylko skarpetki, ale i brudne majtki, on jest święty. A jest święty bo (od najsłabszego do najmocniejszego): - co pół roku naprawia komputer moich rodziców i nadal jest ze mną; - co wieczór, nie ważne jak bardzo zmęczony, powtarza "Pysia zejdź", Pysia schodzi i jeszcze nie zdarzyło się jej wyfrunąć przez okno; - Pysia zajmuje jedną trzecią łóżka i on się na to godzi; - mieszka z moimi dziadkami i ma siłę mnie stopować, jak mnie szlag trafia; - robię "mumijkę" i "plagi egipskie" i on to znosi; - siostra zawirusowała mu ostatnio komputer - nie zabił mi siostry, nie zabił mnie, wyciął ręcznie wirusy; - podczas seksu dostałam głupawki i zaczęłam się śmiać bez opamiętania, aż po łzy - nadal żyję; A oprócz tego wczoraj przy ubieraniu choinki zgubiłam pierścionek zaręczynowy. W tym domu odnalezienie czegoś tak malutkiego zakrawa na cud. W nocy obszukałam wszystkie miejsca, gdzie mogłam go odłożyć i nie znalazłam. Rano obudziło mnie uczucie, że ktoś mnie bierze za rękę, wsuwa mi go na palec i usłyszałam: Kochanie, ja cię bardzo kocham, ale nie rób tego więcej. Znalazł go na kuchennym balkonie, gdzie otrzepywałam drzewko z kurzu. Na balkonie, gdzie cudem jest znaleźć dwulitrową butelkę wody, a co dopiero takie cacuszko. I niech mi ktoś powie, że gdzieś na świecie istnieje ktoś, kto byłby dla mnie bardziej odpowiedni.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 114 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.