Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Idiokracja

Idiokracja

02 July 2006

Patrzę na otaczających mnie ludzi. Mijają mnie na ulicy, stoją ze mną na przystankach, kupują w tych samych sklepach. Dwie nogi, dwie ręce, głowa. Ludzie tacy jak ja. Więc dlaczego tak bezmyślni?

Międzywodzie, ulica, pasy. Kilka osób pcha się przez jezdnię dosłownie 6 metrów dalej. Szczecin, ruchliwa ulica, matka z dzieckiem biegnie na czerwonym świetle. Pisk opon, przestraszone oczy dziewczynki. Inna sytuacja - zjeżdżamy od parku do ronda, sznur samochodów i siedzący na krawężniku chłopiec bez opieki. Gruby facet zastawiający wjazd do garażu. Młode małżeństwo demolujące klatkę przy okazji wnoszenia mebli.

Gdzie się nie obejrzeć - totalne zidiocenie i brak wyobraźni. Może wyjdę na zarozumialca z przerostem własnej wartości, ale mam wrażenie, że jestem inna. Przynajmniej staram się żyć bardziej świadomie, więcej spostrzegać, częściej myśleć, zanim coś zrobię. Czasem niewiele potrzeba, żeby uniknąć wypadku: podejść parę metrów do przejścia, poczekać na zielone światło, zapiąć pasy w samochodzie lub wybrać dłuższą drogę, zamiast ciemnych zaułków. Czasem wystarczy po prostu pomyśleć o konsekwencjach.

Czemu to takie trudne?

Komentarze - Księżniczka i książe

Księżniczka i książe

30 June 2006

Mam dziwne wrażenie, że wspólne mieszkanie doprowadzi do ostrego kryzysu w moim jakże stabilnym związku. Dotychczasowe fakty wskazują bowiem, że nie przeprowadziłam się z moim cudownym facetem, ale z rozkapryszoną, sfochowaną nastolatką pomieszaną z kierownikiem firmy. Biedny książe nagle stracił obsługę i stanął przed problemem: jak żyć z księżniczką, ale bez służby? Co gorsza księżniczka wykazuje się iście rojalistycznym pochodzeniem i w głębokim poważaniu ma próby przerobienia jej w coś pomiędzy matką, służącą a sekretarką.

Biedny, biedny książe! I jakże nieczuła księżniczka! Fochy zaczynają się już od rana: wieszaczki na ręczniki są złe, bluza nie taka. Trzeba tu posprzątać! (z podtekstem: posprzątaj!), trzeba zrobić pranie, bo nie mam skarpetek (z podtekstem: zrób pranie!). Przynieś, podaj, pozamiataj. I jeszcze ulituj się nad zmęczonym księciem.

A co na to księżniczka? Księżniczka robi sobie herbatę, bierze książkę i ma to w głębokim, monarchistycznym interesie. Księżniczka czyste skarpetki ma. Biedny, biedny książe!

Komentarze - I, robot

I, robot

26 June 2006

Czasem ilość kłód pod nogami zwycięża. Stajesz i nie wiesz, co dalej. Brakuje sił. Cel rozmywa się, a ścieżka do tej pory szeroka i przyjazna zmienia się w szlak porośnięty cierniami.

W takich chwilach człowiek się sprawdza. Krok po kroku uczy się siebie na nowo. I nagle odkrywa, że nie ma granic możliwości, że wszelkie ograniczenia istnieją tylko w jego głowie. Świadomość swoich słabości i swej siły jest kluczem do sukcesu. Dopiero, gdy duch zapanuje w zupełności nad ciałem, stajemy się nie do zdarcia. Stajemy się półbogami.

Okazuje się, że można prawie nie jeść i nadal nosić kartony z książkami. Okazuje się, że można nie bandażować kolan i nadal bez zadyszki wbiegać na 3 piętro. Okazuje się, że można prawie nie spać i nadal opiekować się dziadkiem. Można wszystko. Wystarczy tylko zignorować ból i zmęczenie. Zapanować nad ciałem. Kolejny raz podnieść się z krzesła, mimo że chce się jedynie trwać w bezruchu.

Można wszystko. Wystarczy tylko przestać czuć. Jak maszyna. Przestać myśleć. Jak robot. Wystarczy tylko zrezygnować z siebie.

Komentarze - ...

...

25 June 2006

Przeprowadziłam się. W domu jeszcze bałagan, nic nie skończone, gruba warstwa kurzu wszędzie, ale przynajmniej u siebie. Cholera, podoba mi się ta lokalizacja. Zasypiamy z panoramą Szczecina za oknem. Rano budzą nas ptaki. W największe upały w mieszkaniu panuje przyjemny chłód. Do sklepu chodzę istnym gąszczem zieleni.

Kolano mi wczoraj strzeliło, gdy szłam po schodach. Świeczki w oczach i cichy whimper, a potem gorzka chwila namysłu: mam jeszcze sprawną nogę? Straszny ból. A dziś nic, jakby nigdy kontuzji nie było. Jakby te 10 lat ostrożnego stawiania kroków, rezygnacji z rowerów, zaciskania zębów przy przysiadach nie istniało. Więc w sumie na plus.

Z dziadkiem coraz gorzej. Tak naprawdę to mnie to strasznie boli. I nawet nie mam przy sobie Pyśki, żeby się wtulić i wypłakać.

Komentarze - ...

...

22 June 2006

Miałam nadzieję, że chociaż tego mi los oszczędzi. Stało się przeciwnie. Jak patrzeć na kogoś, kto odchodzi w taki właśnie sposób? Kto umiera powoli jako źródło kłopotów oraz balast dla otoczenia?

Och, nie dramatyzujmy. Znieczulica jest dobra na wszystko. I nie róbmy z niego męczennika, bo nawet teraz ciążko go żałować, a znacznie łatwiej niecierpieć. Nie jest łatwym człowiekiem, nie jest ani miły, ani kochany. Zresztą nigdy nie był. Z wiekiem się dostrzega w ludziach coraz więcej wad. Także w tych najbliższych. Co nie przeszkadza wcale ich kochać.

A jednak... gdzieś pogubiłam swoją delikatność i wrażliwość. Nic mnie nie rusza. Tam w środku jestem tak cholernie surowa, taka zimna dla siebie i dla świata. Bo ja zawsze chciałam być twarda. I jestem, czasem chyba aż za. I tylko coraz bardziej zmęczona i znudzona jestem kłopotami innych, wymaganiami, żebym niańczyła, wspierała oraz uczestniczyła w najprostszych nawet procesach decyzyjnych.

Prawda jest taka, że nie lubię mężczyzn. W pewien sposób chyba nawet pogardzam nimi za ich słabość. A teraz patrzę na jego chorobę i stwierdzam, że nawet pomieszany, nic się nie zmienił: jest takim samym despotą jak dawniej.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 95 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.