Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - You have all of me...

You have all of me...

01 May 2004

W powietrzu czegoś brak. Coś trwa na krawędzi myśli. Nienamacalne... A jednak istnieje... Nagle muska chłodną dłonią w środku uśmiechu... I ściska się serce.

Odpędzam delikatnie jak motyla. Powraca w przeczuciu dotyku, w smaku pocałunku. W cichym oddechu... W ciepłym dreszczu, gdy zamykam oczy...

Od kilku dni nieustanna... Od kilku dni równie subtelna... Nie narasta, ale trwa. Z uporem, jak gdyby chciała tu pozostać na zawsze.

Moja tęsknota...

Komentarze - Buahahaha

Buahahaha

30 April 2004

Walki o siebie część druga. Pora sprytny plan wcielić w życie. Moja Boska Kobieta zarządziła, że mam iść na siłownię, już ona mi pokaże. To znaczy pokaże mi, co mam ćwiczyć. I mam to ćwiczyć dwa razy w tygodniu po pół godziny, z dużym obciążeniem. I, cytując Boską Kobietę, będę po tym niezła laska.

Bleeee... Ja tak nie lubię siłowni... Ale dzięki temu moje plecy mnie znienawidzą tak, jak ja nienawidzę je.

Z racji tego postanowiłam się zamęczyć z Boską Kobietą i w niedzielę wybieram się na dwie godziny cardio. Co nas nie zabije, to nas wzmocni, a jak mnie zabije, to mi siłownia odpadnie. Będzie in plus.

I tak rozmyślając w drodze do domu, zdałam sobie sprawę z jednej rzeczy. Ja ten nieszczęsny klub i fitness muszę sobie zapisać do stałych wydatków miesięcznych i to długofalowych. Z moim zawodem i moim kręgosłupem, jestem skazana na niego do końca życia! A jeśli do tych zajęć co mam, dołożę jeszcze zajęcia na siłowni, to równie dobrze mogę tam zamieszkać. Czekają mnie ćwiczenia 5-6 razy w tygodniu + basen. Jeszcze sportowcem zostanę, dobre. Może zostanę instruktorką?

Z Gwiazdą w jednej szatni, nyah, nyah, nyah. Rany, ale absurdalny pomysł, buahahaha...

Komentarze - To co mnie napędza...

To co mnie napędza...

27 April 2004

Każdy ma jakieś cele przed sobą, coś, czego pragnie. To daje mu siłę, by żyć, by codziennie budzić się rano, wstawać, istnieć. Ludzie bez takiego celu są jak żywe trupy. Idą przed siebie z pustymi oczami, z martwą duszą...

Mam dużo celów w życiu. Wytyczają mi ścieżkę, którą kroczę. Czasem... czasem na chwilkę tracę ją z oczu... zatrzymuję się i rozglądam. Tak, to tu. Znów wracam na szlak. Kiedy indziej wokół mnie kłębi się mnóstwo celów i celików, które przesłaniają mi drogę. Roztrącam je jak motyle i idę dalej... Tam w oddali lśni moje pragnienie, cel, do którego zmierzam. Cel celów. Bez niego... nie istnieję. I zrobię wszystko, by go osiągnąć.

Uczelnia? Tak. Webmastering? Też. Fitness? Oczywiście. Anka? Heh, nawet cele trzeba czasem czymś osłodzić.

Na końcu drogi - moje marzenie. Lśni... Jego istnienie rozświetla mą duszę. Moje oczy nigdy nie będą puste... Nigdy nie upadnę, zawsze się podniosę i pójdę dalej...

Bo trzeba być wiernym swemu marzeniu. Do końca. Zawsze. Po śmierć.

Komentarze - Wandering around...

Wandering around...

25 April 2004

Właściwie powoli wychodzę na prostą. Większość problemów sama się rozwiązała, jak to zazwyczaj z problemami bywa.

Dziś pojechaliśmy sobie z Mroziem na wycieczkę. Jakoś tak nas wzięło na "wandering around". Czasem robimy coś takiego w ramach odpoczynku od szarości dnia codziennego. Wsiadamy w samochód, otwieramy okna, puszczamy muzykę i jedziemy przed siebie, bocznymi, wąskimi drogami, przez zapadłe wsie i miasteczka, lasami i polami.

A obecnie jest tak pięknie. Jasna, świeża zieleń, przetykana żółtymi kwiatami, wesoło krzątające się ptaki, kwitnące pola. Po każdej takiej wycieczce jeszcze bardziej odczuwam, jak nieszczęśliwa czuję się w mieście. Z drugiej strony złakniona podróży dusza przycicha na jakiś czas. By potem jeszcze bardziej rwać się do wyjazdu.

Dziś przyroda zawiodła nas aż do Stargardu, i to przez Pyrzyce. Szkoda, że nie o wiele dalej....

Komentarze - Telefon

Telefon

23 April 2004

Nie idę dziś zobaczyć mojej Gwiazdy. Zostaję w domu i będę czekać. Bo może ktoś dla mnie ważny będzie mnie potrzebował. Bo może będę mogła komuś pomóc. Choć nawet nie wiem jak. Ta osoba pewnie i tak nie zadzwoni. Jest typem człowieka, który nieszczęścia musi przetrawić sam. Ale chcę tu być, na wszelki wypadek. Wiem, że ona byłaby dla mnie. Więc i ja jej nie zawiodę.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 189 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.