Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Real Emotions

Real Emotions

20 December 2004

W piątek byłam zła nieco... na pewną osobę. No dobrze. Cholernie wściekła. I urażona. I bardzo, bardzo rozczarowana. Przeszło mi. Na pumpie. Bo... nie ważne. Ale miło mi się zrobiło. Ale zaczynam rozumieć pewne sprawy. A właściwie zawsze je rozumiałam, tylko chciałam na nie przymknąć oczy. Lecz nie można żyć w świecie snów zbyt długo. Życie ma tendencję do gwałtownych pobudek. Wolę się sama obudzić, póki jeszcze sen nie stał się zbyt realny. A na pumpie przestałam sobie folgować. I zajebiście mi się ćwiczyło.
Komentarze - Weekend

Weekend

19 December 2004

Fryzura spisuje się znakomicie. Przynajmniej w moim odczuciu, niekoniecznie w odczuciu innych. Od piątku nie pracuję wogóle, sprzątam, robię zakupy, przygotowuję się do Świąt. W Castoramie ogarnął nas szał choinkowy i lataliśmy z Mroziem od drzewka do drzewka, od lampek białych do kolorowych i nazad. Fajnie było :] A ja mam w pokoju własną choineczkę. Śnieżek, który popruszył koło południa wprowadził mnie w stan szczenięcego amoku. Remanent w pudłach i płytach, które informatycy zbierają pasjami, wprowadził w podobny stan oba koty. Jeden skończył na szafie, drugi padł z wyczerpania i chrapie. Mroziu za to odpalił Playstona i odpoczywa po batalii, jaką stoczył ze swoim biurkiem i piętrzącymi się na nim stosami papierzysk. Mnie to czeka jutro, ale u mnie to krótka piłka - wór na śmieci i jazda. Wiem, że chaotycznie piszę, ale taki mam weekend. Dobrze mi z tym. Jakoś tak... ... świątecznie?
Komentarze - ...

...

18 December 2004

A mnie jest dobrze dzisiaj. Mimo że narozrabiałam. Dziś mi całkiem dobrze jest.
Komentarze - Co ja tu robię?

Co ja tu robię?

17 December 2004

owaranai ame dakishimeta yoru ga asa wo mukaeru kokoro wa mada nureta mama Endless rain, embrace me, night approaches morning my heart is not yet soaked... Zastanawiacie się czasem "Co ja tu właściwie robię?". Ja bardzo często. A ostatnio nagminnie. I nie dochodzę do żadnych wniosków, nie odnajduję żadnych odpowiedzi. Obcięłam się dziś na krótko. Wędrując do domu, zastanawiałam się, dlaczego. Miałam zapuszczać włosy, żeby wyglądać poważnie, a skończyłam jako niedorobiony elf. Owszem, czuję się w tej fryzurze całkiem nieźle, żeby nie powiedzieć dobrze, ale... No właśnie, ale przecież jeszcze parę dni temu chciałam czegoś zupełnie odwrotnego. Anemia znowu atakuje, bo po półgodzinie biegania po stepie na najniższym poziomie poczułam, że zaraz ze zmęczenia zwymiotuję. A potem się do domu nie mogłam dowlec i słaniałam na schodach. Stojąc na półpietrze, zastanawiając, czy mam przy sobie komórkę, żeby w razie czego zadzwonić po Mrozia, spojrzałam w okno. I wtedy właśnie naszła mnie ta wątpliwość: "Co ja tu robię?". Mam 26 lat. Za parę lat mogę nie być już sobą. Za parę lat może mnie już wogóle nie być. Czy naprawdę takie ważne jest, czy wyglądam na swój wiek, czy akceptują mnie profesorowie, czy czuję się dorosła? Czy naprawdę ma jakieś znaczenie, że nie daję rady w Activie, że Ona mnie olewa, albo że nie chce mi się sprzątać? A może... może by tak odwrócić role - niech inni dla odmiany postarają się o moją akceptację, niech inni zasłużą na moją uwagę? I może by tak wreszcie zająć się sobą, zrobić badania, kupić leki, zamiast zastanawiać się nad prezentami dla innych... I może... tylko może... może za wszelką cenę starać się utrzymać tego elfa w sobie i nie pozwolić stłamsić go rzeczywistości... Bo może... warto pozostać sobą...
Komentarze - Usagi

Usagi

15 December 2004

Ostatnio niedobrze ze mną jakoś. Nie w sensie fizycznym, ale psychicznym. Czuję się strasznie niepewna. Łatwo mnie dotknąć i łatwo mnie zranić. W każdym geście dopatruję się złych intencji, bez namniejszej przyczyny czuję się jak wyrzucona poza nawias. Gdzieś pomiędzy mroziową Kicią a panią mgr inż. istnieje jeszcze skrawek Usagi. Tylko coraz mniejszy i coraz trudniej do niego dotrzeć. I niby jestem szcześliwa, są momenty, gdy czuję się wyciszona. Ale to cisza absolutna i zupełna, taka, jaka panuje w pustej przestrzeni. Tak, jakby mnie w niej nie było. Zawsze przepełniały mnie emocje, pragnienia, marzenia. Jakieś cele, jakiś optymizm życiowy, siła napędzająca. A teraz nie ma... nic. Jakbym nie posiadała już własnego "ja". Dzisiejsza wizyta w Activie to wogóle była porażka. Ja... A zresztą, kogo to obchodzi.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 153 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.