Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Sayonara

Sayonara

06 December 2004

"Letting it all end like this with just a single word of 'Farewell...' Fills me with sorrow." Sayonara - Saikano Poszłam. Zaszalałam. Kolano też. Wściekłam się. Albo ono albo ja. Zaczęłam skakać przez step. Przestraszyło się. Wygrałam. Teraz... Teraz jest ciepło. Promieniuje na udo. Ciepło... bezboleśnie... bo nie ruszam... jest. A jutro... Nie chcę myśleć. Ból. I tylko... już nie ma tej iskry... gdy widzę... Ją i nie ma bicia serca na oślep. Żałuję, strasznie żałuję, że już nic...
Komentarze - Ludzie wspominani...

Ludzie wspominani...

05 December 2004

Nowe meble wymusiły przejrzenie szpargałów. Trafiłam między innymi na listy... stare listy od ludzi, których kiedyś znałam. Kartki świąteczne i urodzinowe, pocztówki z wakacji... Mój wzrok zatrzymał się na dwóch kupkach - jedna od A.K., koleżanki z podstawówki. Listy pisane z obozów harcerskich, przepełnione ciepłem, poezją, górami. Aśka, chciałabym Cię teraz spotkać. Zobaczyć, czy się zmieniłaś, w którym kierunku poszło Twoje życie. Chciałabym wierzyć, że pozostałaś taką samą, delikatną, drobną, kruchą, rozmarzoną istotką, jaką pamiętam. Ale boję się, że Ty byś się rozczarowała swoją "górską poetką" i dlatego się nie odważę zadzwonić. Przepraszam. Druga to listy od kogoś, kogo kiedyś... kochałam? Jedyny chłopak, dla którego i o którym popełniłam opowiadanie. Chłopak, którego poznałam na górskich szlakach, z plecakiem, na podłodze w schronisku. Chłopak od spagetti niczym z zakochanego kundla i od zjazdów na tyłku. Wakacyjny towarzysz przez wiele lat. Chłopak... którego łatwo było kochać. Którego wszystkie dziewczyny kochały. Na stercie listów walentynka: "Zawsze chciałem być Twoim Walentym". Trzeba było spytać, Marcinie, wystarczyło poprosić. Tyle listów i wspomnień, tylu ludzi... Czy warto kolekcjonować wspomnienia, które już nic nie znaczą? Niekiedy przeszłość trzeba zrzucić, jak dawno schodzony płaszcz. Sporo tego było. Wyrzuciłam większość.
Komentarze - Man at work

Man at work

04 December 2004

Z mężczyzną pracującym życie przypomina bajkę o królewnie. Pieniądze na kaprysy i zachcianki, mnóstwo czasu dla siebie, brak ograniczeń na spotkania ze znajomymi. Kiedy przychodzi... czujesz się, jakby gwiazdka z nieba spadła do Twych stóp, gdy ma wolne to świąteczna atmosfera. Po prostu żyć, kochać, nie umierać... ... przynajmniej dopóki nie trzeba zrobić czegoś większego. Na przykład remontu. Kupić wykładziny. Pójść na zakupy świąteczne. A przede wszystkim wymienić mebli. Bo oprócz samych zalet, mężczyzna pracujący ma jedną poważną wadę: nigdy go nie ma, gdy jest potrzebny.
Komentarze - World Narrow Web

World Narrow Web

02 December 2004

Znów zawężam sobie świat. Pożegnałam Fantasy World. Ostatecznie. --> Elmin, tym razem nie mam dla kogo wracać. Coraz mniej blogów zostaje w mojej liście. Nie mam czasu na własne życie, a co dopiero cudze. Coraz mniej znajomych na Tlenie. O czym mam rozmawiać z kimś, kogo nigdy nie widziałam na oczy, jeśli nie wiem o czym rozmawiać z ludźmi, których kiedyś znałam na codzień? Poza tym... nie chce mi się. Nie chce mi się siedzieć przed komputerem poza godzinami pracy. Tak mało ich mam. Ledwo starcza dla mnie samej i bliskich. Dni mijają w tempie japońskich pociągów. Ledwo się budzę już muszę się kłaść spać. Przestałam rozróżniać dni powszednie od świąt, godziny poranne od wieczornych. A jednak... mam czas. Wydarty, wyszarpany, ale jest. Czas na cieszenie się z mokrego zapachu ulic. Ze smaku kawy. Z rozmów z dziadkami. Z dobrej książki. Pięknej muzyki. Ze smaku, jaki pozostawia na ustach czekoladka. Mam czas... na życie. BTW. Obrazek pochodzi ze strony www.deviantart.com i nosi tytuł "Better than TV" :)
Komentarze - Just me

Just me

01 December 2004

Od niedzieli nie ćwiczę. I nie jest mi z tym źle tym razem. Dziś sobie pójdę na ABF i siłownię i będzie milusio. Wczoraj szłam z mamą przez miasto i kilka razy zostałam potraktowana jak młodzierz. Trochę się wkurzyłam, chyba rzeczywiście powninnam wziąć się za siebie, kupić parę elegantszych ubrań. Ale... to tak trudno. Zawsze lubiłam biegać na sportowo, wygodnie, tak, jak mi pasowało. Bez makijażu, w kitce. Czemu mam udawać, że jestem, kim nie jestem? Z jakiej okazji? A jednak... chyba mam dosyć bycia szarą myszą. Czasem ważne są pozory. I znów kasa popłynie :/ Bleee...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 155 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.