Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - World Narrow Web

World Narrow Web

02 December 2004

Znów zawężam sobie świat. Pożegnałam Fantasy World. Ostatecznie. --> Elmin, tym razem nie mam dla kogo wracać. Coraz mniej blogów zostaje w mojej liście. Nie mam czasu na własne życie, a co dopiero cudze. Coraz mniej znajomych na Tlenie. O czym mam rozmawiać z kimś, kogo nigdy nie widziałam na oczy, jeśli nie wiem o czym rozmawiać z ludźmi, których kiedyś znałam na codzień? Poza tym... nie chce mi się. Nie chce mi się siedzieć przed komputerem poza godzinami pracy. Tak mało ich mam. Ledwo starcza dla mnie samej i bliskich. Dni mijają w tempie japońskich pociągów. Ledwo się budzę już muszę się kłaść spać. Przestałam rozróżniać dni powszednie od świąt, godziny poranne od wieczornych. A jednak... mam czas. Wydarty, wyszarpany, ale jest. Czas na cieszenie się z mokrego zapachu ulic. Ze smaku kawy. Z rozmów z dziadkami. Z dobrej książki. Pięknej muzyki. Ze smaku, jaki pozostawia na ustach czekoladka. Mam czas... na życie. BTW. Obrazek pochodzi ze strony www.deviantart.com i nosi tytuł "Better than TV" :)
Komentarze - Just me

Just me

01 December 2004

Od niedzieli nie ćwiczę. I nie jest mi z tym źle tym razem. Dziś sobie pójdę na ABF i siłownię i będzie milusio. Wczoraj szłam z mamą przez miasto i kilka razy zostałam potraktowana jak młodzierz. Trochę się wkurzyłam, chyba rzeczywiście powninnam wziąć się za siebie, kupić parę elegantszych ubrań. Ale... to tak trudno. Zawsze lubiłam biegać na sportowo, wygodnie, tak, jak mi pasowało. Bez makijażu, w kitce. Czemu mam udawać, że jestem, kim nie jestem? Z jakiej okazji? A jednak... chyba mam dosyć bycia szarą myszą. Czasem ważne są pozory. I znów kasa popłynie :/ Bleee...
Komentarze - ...

...

28 November 2004

"Siłownia, siłownia" <-- przedrzeźnia --> Niech się ugryzie z tą swoją siłownią. Kolano znowu boli. I robię sobie przerwę od stepu. Przynajmniej do środy, potem się zobaczy. I nie. Nie siłownia. Bo ona nic nie pomoże. To tylko kwestia mojej psychiki. Tego, jak duży ból i przez jak długi czas jestem w stanie wytrzymać. Bo boli i tak. Czy robię przysiady, czy nie. Czy chodzę po schodach, czy nie. Czy obciążam nogę czy nie. Po prostu czasem boli. Na deszcz, gdy jest zimno, samo z siebie. A niekiedy wcale. I tak od prawie 10 lat. I nie chcę stosować tysiąca maści w nadziei, że któraś pomoże. Nie chcę słyszeć o lekarzach, którzy dają absurdalne porady. I nie dam się po raz kolejny wepchnąć w opaski, bandaże i inne głupoty. Kiedy jestem wypoczęta i spokojna, potrafię ten ból ignorować tygodniami, aż przejdzie. Ale tej jesieni czuję się słaba, mała i obolała. I nie. Nie chcę zaciskać zębów. Chcę się zwinąć na kanapie i powiedzieć, że boli. I może nawet sobie poryczeć. I mieć w dupie, co inni powiedzą. I mieć w dupie, co Ona powie. I wiecie co? Chyba właśnie mam.
Komentarze - Tło

Tło

27 November 2004

Boli mnie kostka, a właściwie ścięgno/staw (?) koło kostki. Zainteresowanie Ani moją osobą bywa kontuzjogenne. Doszłam do wniosku, że jestem tłem - szumem ulicy lub radiem według E., jak kto woli. Kiedy jest, nie zwraca się na nie uwagi, ale kiedy nagle zniknie - coś zaczyna przeszkadzać, nie można się skupić, odczuwa się brak. I powrót tła cieszy przez jakiś czas. A potem znów się o nim zapomina... Dla kogoś jestem tylko tłem. Zaledwie cieniem, pośród innych cieni, kawałkiem mozaiki tak rozmytej, że się nie zauważa szczegółów. Nie jestem pewna, czy chce pełnić tę rolę...
Komentarze - Tylko koni, tylko koni żal...

Tylko koni, tylko koni żal...

24 November 2004

Powinnam pracować, ale jakoś się nie złożyło. Naciągnęłam Babcię na opowieści i nagle zrobiła się 13:00. Chyba nigdy sama nie narzuciłam jej tego tematu do tej pory i chyba wiem, dlaczego. Wojna. Łzy w oczach Babci, gdy wspomina o pierwszej mszy brata swojej matki, o prowizorycznym bunkrze w piwnicy. I o tym, jak irracjonalnie się zachowywali ludzie. Ale chyba gorszy niż te łzy, jest ten obojętny ton, gdy mówi, jak wróciła na szosę: "I jechałam, nie patrząc na boki, bo nie mogłam im pomóc. Patrzyłam w dół i jechałam. A pod kołami było tyle krwi. I największe wrażenie wywarły na mnie nie jęki ludzi, ale krzyki i płacz ranionych koni." Dziwnie o tym słuchać. I dziwnie słuchać, że potem było normalne życie. I wcale nie było tak źle. Że pomagali Polacy, Rosjanie i Niemcy, w wielu przypadkach właśnie Niemcy. Babcia wyszła z transportu, pradziadka z innego transportu wyciągnął Niemiec. Potem, w czasie okupacji, Niemiec czuwał nad "mala córka" i każdy wiedział, że "mala córka" nie wolno tknąć. I cała moja rodzina przeżyła... Szczęście, mnóstwo szczęścia. Bo przecież nikt nie kazał zjechać im z drogi przed nalotem, po prostu były zmęczone i usiadły pod krzakiem w polu. Przez czysty przypadek i chyba kretynizm powodu udawało im się przejechać przez zamknięte i zaminowane mosty. I fakt, że prababcia zamówiła odbudowanie domu w Siemianowie i zapłaciła dzień przed tym, jak pieniądze straciły na wartości, to też fart. "A kiedy dojechałyśmy na miejsce, Kutno właśnie było bombardowane. Gdy dotarłyśmy do kościoła, brat mamy się odwrócił i powiedział 'Msza zakończona' i wtedy wszyscy się popłakali..." Niektórzy po prostu żyją. A życie im w tym pomaga, jak może. Słucham i się utwierdzam w tym przekonaniu.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 155 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.