Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Śnieg

Śnieg

07 March 2006

Wstałam!!! Pyśka budziła mnie już 10 minut wcześniej, wchodząc na głowę lodowato zimnymi łapskami. Brrr... ten kot zawsze wie, kiedy mam wstać, niepotrzebny mi budzik. Wypadłam z domu dokładnie 7:45. Było... pięknie - zaspy odgarniętego, jeszcze czyściutkiego śniegu na ulicach sięgające do pasa. W parku niemal dziewiczo. Białe ławki, biała trawa i drzewa, lekki mrozik szczypiący w policzki... Słoneczko wyłaniające się powolutku zza Urzędu Miasta. Nuciłam sobie idąc przez park. Szalona Usagi w cudownej, bajkowej krainie. Szalona, roześmiana Usagi wirująca pośród śnieżnej bieli. Czasem sama niedowierzam własnym zachowaniom. Zima jest w pewien sposób oczyszczająca. A potem była przychodnia. I ciemna czerwień krwi. I ból w ręce w drodze powrotnej. W sercu nagle niepokój i żałosny, brudny śnieg pod kołami zbyt wielu samochodów. Zima jest w pewien sposób bardzo smutna.
Komentarze - Śpioszek

Śpioszek

06 March 2006

Zaspałam dzisiaj - nastawiłam budzik na 7:30, otworzyłam oczy, gdy zadzwonił, popatrzyłam na błękitne niebo i postanowiłam się jeszcze na minutę przytulić do mego mężczyzny. W rezultacie on też zaspał, bo go jego kobieta nie obudziła, gdyż po tej minucie chrapała w najlepsze. Swoją drogą to ciekawe, że ja się codziennie budzę o 8 rano, całkiem przytomnie argumentuję Mroziowi, że ma wstawać do pracy, a chwilę potem już śpię dalej i o 10 się z łóżka zwlec nie mogę. Skoro już oboje zaspaliśmy, postanowiłam dla odmiany wstać z nim i zjeść śniadanie. I cholera, mam przesunięcie czasowe - dopiero 12, a ja mam połowę pracy za mną i nie wiem, co dalej. Wszystko wskazuje, że resztę dnia będę miała wolną... A najgorsze, że nie mogę nawet iść poćwiczyć - Mroziu się zrobił restrykcyjny, stwierdził, że jak mam umierać, to po cholerę mu mieszkanie i mnie goni na powtórne badania, tym razem po wypoczynku. A że zaspałam na badania właśnie, to jeszcze jeden dzień przymusowej bezczynności. Help!
Komentarze - ...

...

04 March 2006

Dramatyczne przeżycia, które mnie wykańczają psychicznie, nie są znów tak dramatyczne i nie zaprzątają mi głowy na codzień. Czymże bowiem jest śmierć na wątrobę, nerki, trzustkę i serce, przy rozkosznym smaku tiramisu Haśki. Albo bankructwo finansowe w porównaniu do Mrozia z wrzaskiem "Ptasia grypa" wiejącego z mola w Międzyzdrojach na widok łabędzia? Całkiem żywego i zadowolonego z życia ptaszyska żeglującego sobie w otoczeniu rodziny, by the way. Czasem podejrzewam, że jestem niefrasobliwa. I że pogoda ducha już mnie nigdy nie opuści, bo po prostu nie umiem być ponura. Na głowie znów noszę dumnie nietypowy zestaw kolorystyczny, prześcigam się z kotem w wymyślaniu coraz to dziwniejszych pozycji, w jakich średniej wielkości kot może na mnie spać, a w międzyczasie studiuję z zapałem książkę kucharską pt. "Czekolada" i przejmuję głupawe zachowania bohaterek głupawych seriali anime, które ostatnio z zapałem oglądam. W mojej głowie wiosna, wiosna w mojej głowie... I tylko z tytułami notek mam problem ostatnio. Yyyy... whatever.
Komentarze - ...

...

02 March 2006

Watching the stars.... till they're gone like an actor all alone Who never knew the story he was in Who never knew the story ends Like the sky reflecting my heart All the colors become visible When the morning begins I'll read the last line Dziś to bym chciała nie żyć. Zasnąć, i się więcej, kurwa, nie budzić. In endless rain, I've been walking like a poet feeling pain Tryin' to find the answers tryin' to hide the tears But it was just a circle That never ends When the rain stops, I'll turn the page The page of the first chapter Do południa moja twarz przypominała już rozchlapanego arbuza, tak byłam zaryczana. Siedziałam gapiąc się w okno i zastanawiając, co dalej. Po raz trzeci w życiu zastanawiałam się, po cholerę ja się tak męczę. Potem zaczęłam przeglądać oferty biur podróży i szukać jakiejś wyrąbanej w kosmos wycieczki. Jak już strzelać sobie w łeb, to po podróży mojego życia. I gdy już całe uzbierane na mieszkanie pieniądze miałam wsadzić w objazdówki po Chinach i Indiach, zadzwonił Mroziu. Okazało się, że się w banku coś pomyliło. Głupi, głupi bank! Am I wrong to be hurt am I wrong to feel pain am I wrong to be in walking the rain am I wrong to wish the night won't end am I wrong to cry but I know, it's not wrong to sing THE LAST SONG cause forever fades Chcę już skończyć ten doktorat, wiedzieć, czy zostaję na uczelni, zapłacić za mieszkanie i na spokojnie zająć się stronami. Mam dość życia w ciągłym stresie, tego, że byle zła wiadomość rozwala wszystkie moje bariery psychiczne, tego, że gdy się czymś zmartwię lub przestraszę, zamiera mi serce. I tego, że przestraszyć mnie może nawet wielka litera w wiadomościach na tlenie. Że boję się odbierać komórkę lub pocztę, żeby tylko nie widzieć, że ktoś czegoś ode mnie chce, żeby tylko nie dostawać złych wiadomości. I see red I see blue But the silver lining gradually takes over When the morning begin I'll be in the next chapter Uciekam i tchórzę. Jestem w pełni tego świadoma, ale nie mam sił, żeby z tym walczyć. Co z tego, że potrafię nazwać swoje lęki, zanalizować je i wyśmiać, skoro one nadal we mnie są? Co z tego, że je przełamuję, skoro i tak mnie zatyka ze strachu przy każdym emailu z katedry? owaranai ame dakishimeta yoru ga asa wo mukaeru kokoro wa mada nureta mama kizu tsuku dake kizu tsuite wakatta hazu no kotae wo doushite mada toikaketeru ?* Skończyć to wszystko, ustabilizować się choć trochę. Choć odrobinkę... X Japan - The Last Song *Endless rain embraced me, night approaches morning My heart is not yet soaked I'm only hurt, hurt me the answer I should have understood, Why am I still asking the question?
Komentarze - zawsze wiedziałam, że ten seks mnie w końcu zabije

zawsze wiedziałam, że ten seks mnie w końcu zabije

01 March 2006

Moonchild sobie ze mnie kpi, a ja tu umieram. Sama prawda. Ginekolog wysłała mnie na badanie krwi, bo jak tabletki, to się robi coś tam. Nie sprecyzowała, z własnych źródeł, wiem co się robi, ale Wam nie powiem, sami się męczcie i szukajcie. Wiedza kosztuje, o! Badania wyszły zastraszające - mam podwyższony ASPAT (cokolwiek to jest, to znaczy już wiem, vivat Google), a co za tym idzie wszystko wskazuje, że umrę już za chwilę, a w najgorszym razie wkrótce. Mam bowiem martwicę lub w najlepszym przypadku zapalenie wątroby, trzustki, nerek i mięśnia sercowego. Pewnie wszystko na raz. Jak na osobę obłożnie, wręcz śmiertelnie chorą, zadziwiająco dobrze się czuję. A może ja już zeszłam i tylko tego faktu nie zanotowałam? I to, że ostatnio tak się dobiłam sztangami, że do tej pory czuję, nie ma tu nic do rzeczy. Bo tylko w jednym źródle napisali, że to też ma wpływ na wskaźniki. A liczy się większość, o! Demokracja jest w końcu. Tak, tak, Moonchild, śmiej się, śmiej, ja tu umrę i Ci będzie głupio. Do końca życia będziesz na mym grobie lilie z poczucia winy składał. A i tak Ci będę wyła pod oknami nocą i skrzypiała podłogą. A co!

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 105 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.