Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Ubrdałam sobie

Ubrdałam sobie

26 February 2006

Generalnie było chyba za dobrze, więc weekend musiał nadrobić: zmarzłam, boli mnie lewe oko, nie wyrobiłam się ze stroną, bo serwer sobie reguły wysyłania maili zmienił, nie poszłam z tego wszystkiego na cardio. W sumie nawet jakbym poszła, nie byłoby ze mnie co zbierać, więc no worries. A tak wogóle, gdy Mroziu wkręcał głośniki do naszego nowego samochodu (btw. zmieniliśmy samochód w ten weekend, nie ma to jak tracić pieniądze na mieszkanie nie na mieszkanie), a ja tak strasznie marzłam, to mi się przypomniało, jak dwa lata temu biegałam sobie w lekkiej kurtce w zimie i nic mnie nie ruszało. Byłam wtedy w ciągu uzależnienia sportowego i nabuzowny organizm grzał jak piecyk. Ja nadal zachowuję się, jakbym była na fitnessowym powerze, choć na nim nie jestem i potem szczekam zębami. Wogóle to najgorzej jak sobie człowiek coś ubrda. Ja sobie ubrdałam, że jestem wspaniała, poszłam na siłownię, domęczyłam się sztangą w klubie i domu, i teraz zdycham. A wczoraj ubrdałam sobie, że chcę piekarnik, bo będę piekła ciastka i cena kuchni nas zabiła. UPDATE 2006-02-27 21:01:45 ---------------------------------- Kontynuując ubrdywanie sobie, uparłam się, że zrobię super hiper listę mailową, która nie potrzebuje stałego adresu SMTP i nie jeździ na funkcji mail(). Ach, i jeszcze że unormuję wyświetlanie wszystkiego na czajkowska.pl, żeby było ładnie. Cały dzień mi nad tym zszedł. Ale chyba działa. Chyba, bo jeszcze nie wczepiłam. Bo znalazłam dopiero pół godziny temu. Still no worries.
Komentarze - Kocham

Kocham

24 February 2006

To jest ta miłość, ktorą darzę życie, bo jest piękne, choć czasem daje w kość... Od następnego tygodnia nie ma pumpa z Anią. Z tego powodu się dziś upodliłam na zajęciach, upodliłam do szpiku kości. 40 podrzutów, wariacki biceps... taaak, szczęśliwa jestem. Pełnej ekstazy dopełniło wyciskanie sztangi z dodatkowym obciążeniem w postaci Ani. Ja bym tak mogła całego pumpa wyciskać, mimo że klatka to moja słaba strona. Oj, Usa, Usa, ty to jednak świr jesteś. Chyba nikt nie sądzi, że się kiedyś zmienię? P.S. Dlaczego jak w jednym miejscu spotka się kilku całkiem normalnych, może nawet całkiem miłych facetów, to zaczynają zachowywać się jak bydło? Może mi to ktoś wytłumaczyć? Tekst z: Kocham - Mezzo feat Kaczy
Komentarze - Don't ya worry

Don't ya worry

23 February 2006

Ha, pewnie myślicie, że znów będę marudziła. Nic z tego. Pogoda za oknem prześliczna, aż się przyjemnie patrzy. Pomachałam wczoraj w domu sztangą z dużym i choć wytrzymałam jedynie 5 minut z tym obciążeniem, jestem z siebie dumna. Co 10 kg to nie 6. Poza tym zlikwidowałam w ten sposób resztki zakwasów. A potem przetańczyłam dwie zaplanowane na ruch piosenki. Roznosi mnie. Ale głupio mi powiedzieć Mroziowi, że chcę iść na jakąś imprezę, bo tydzień temu mu tłumaczyłam, jak ja imprez nienawidzę. Co zresztą jest prawdą - nie cierpię tłoku, smrodu papierochów i piwa oraz wrzasków małolat. Poszłabym sobie na dance w Activie. Albo poszaleć w parku. Generalnie poszłabym sobie do Active'a... No, no i co teraz? Wiedziałam! Kilka regularnych dni ćwiczeń i mania zakoczyła. Turn It Up, Usa, Turn It Up!
Komentarze - Just goodbye

Just goodbye

22 February 2006

Przychodzimy i odchodzimy. Tworzymy przyjaźnie na całe życie, by zaraz potem je zerwać. Szukamy miłości po grób, by odrzucić ją dla chwili przyjemności. Jesteśmy tacy niestali, tacy niezdecydowani i zagubieni w otaczającym nas świecie. Miłość to decyzja i staranie. Przyjaźń to decyzja i staranie. A co, kiedy intencje jednej strony to za mało? Nigdy nie byłam dobra w zatrzymywaniu ludzi. Przychodzili i odchodzili, a mnie tylko czasem było żal jakiejś przelotnej obietnicy. Czasem nawet nie tego. Teraz patrzę, jak umiera kolejny związek. Ile razy można wyciągnąć rękę i nie poczuć w niej uścisku drugiej dłoni? Czasem mi z tego powodu przykro, a czasem jest mi to po prostu obojętne. Pora pójść w swoją stronę.
Komentarze - My Number One

My Number One

21 February 2006

You’re my lover undercover You’re my sacred passion and I have no other Kiedyś, w podstawówce jeszcze, do mojej klasy przyszedł psycholog na pogadankę. Zrobił nam wtedy test. Jedno z pytań brzmiało: kto jest Twoim idolem, a ja napisałam, że nikt. Miałam potem z tego powodu pewne nieprzyjemności, psycholog mi nie wierzył, nauczyciele byli urażeni, rodzice zdziwieni, ale dla mnie nie do pomyślenia było, że ktokolwiek, postać literacka lub historyczna, artysta lub polityk, ktokolwiek mógłby być moim idolem. Już wtedy uważałam, że ludzie nie są godni, by być wyroczniami w moim życiu. Sama sobie sterem, żaglem i okrętem... Sama. You are the one You’re my number one The only treasure I’ll ever have A jednak mnie uwiodła. Ona i to, co kocha. Nagle na moim pustym niebie ideałów, pojawiło się światło i nie chce zgasnąć. Uparcie trwa, świeci, przyciąga wzrok i denerwuje jasnością. Dla kogoś, kto tak jak ja zawsze odczuwał wszystko przez zimną mgłę cynizmu i z pozycji obserwatora, ta jej pasja jest jak magnes. No i co z tego, że uciekłam? Co jest warta ucieczka, jeśli się nie powiodła? Drażni mnie to. Drażni, bo jest zaprzeczeniem całego mojego dotychczasowego światopoglądu. Klockiem układanki, który nie pasuje do reszty, przez co cały obrazek wygląda nieprawidłowo. Ale nie potrafię z tego zrezygnować. Po dzisiejszym stepie po prostu to wiem. You’re addiction my conviction You’re my passion, my relief, my crucifixion.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 112 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.