Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - I, robot

I, robot

19 September 2005

Moje życie jest proste. Prostotą swoją wcale nie monotonne. Bo piszę. I klepię. I kłócę się. I denerwuję na remont. I mieszkania szukam. I zaręczam się. I nawet ćwiczę troszeczkę. Brat znów emigruje. Z dziewczyną. I z jednej strony zazdroszczę, że ach. A z drugiej wcale. Chciałabym tak jak on - nie mieć nic, co trzyma w tym mieście. Jednocześnie tak bardzo kocham to, co mam, że nie chcę z niczego rezygnować. Bo nie jest trudno wyjechać. Trudno jest się odważyć, trudno zrezygnować ze znanej rzeczywistości na rzecz nieznanej. Żyjemy ograniczani własnymi pragnieniami. Nie ma we mnie ambicji. I nie ma pędu do stawiania czoła wyzwaniom. Całe moje życie to brak podejmowania decyzji i ryzyka. I gdy słyszę, jak mnie wychwalają, śmieję się w duchu. Pzynajmniej jestem szczera wobec siebie, jeśli nie wobec innych. Chyba tylko na tym mi zależy naprawdę. Ten blog, moje myśli, moje poglądy, mój cynizm - wszystko po to, żeby zrozumieć siebie, odrzeć siebie z ideologii, zaakceptować swoje słabości. I zwalczyć je. Stworzyć z siebie maszynę, która żyje bez ograniczeń społecznych. To taki krzyk wewnętrzny: DAJCIE MI WSZYSCY SPOKÓJ. Bo chyba tylko spokoju tak naprawdę szukam.
Komentarze - Kore wa... hitorijanai

Kore wa... hitorijanai

14 September 2005

Internet to jednak cudowny wynalazek, chociaż nie wiem, czy diabelski czy boski. Z mojego puntu widzenia raczej boski, bo dzięki niemu dane mi było delektować się Final Fantasy 7: Advent children następnego dnia po premierze w Japonii. Dostałam film na płycie jeszcze z parującymi od nowości napisami. Z drugiej strony musi to być diabelska sprawka, bo taka dawka emocji na jednego człowieka powinna być zakazana. Rozbeczałam się już na samym początku, a potem ryczałam co chwila. Właściwie to chyba z radości i wzruszenia, a nie przez fabułę... I siedzę teraz zupełnie roztrzęsiona i już nie mogę się doczekać, gdy FF7: Advent children wejdzie do polskich kin oraz pojawi się na płycie DVD. I nadal chce mi się płakać i śmiać jednocześnie. Zupełna histeria. I chyba zagram ponownie w siódemkę. Bodajże jedenasty raz, tym razem na Playstonie.
Komentarze - tomorrow is a distant voice

tomorrow is a distant voice

12 September 2005

Mitsu stała się moim jedynym łącznikiem ze światem fitnessu. Ciąga mnie na swoje zajęcia i w tej chwili jest jedyną siłą sprawczą, dzięki której tam chodzę. Ćwiczę i obserwuję zarazem. Staram się oceniać obiektywnie, ale naprawdę lubię, jak prowadzi. Właściwie jestem zdziwiona - sądziłam, że właśnie jej obecność będzie czynnikiem zrażającym. Że to, iż to ona kieruje, ona jest po tej drugiej stronie, będzie mnie drażniło. Tymczasem unikam zajęć z Anką, zaś bez oporów chodzę na zajęcia z Mitsu. I jestem pełna uznania, jak je prowadzi. A jednak nie do końca jest tak, że siostra w Activie nic nie zmieniła w moim podejściu. To już nie jest mój świat, czuję się jak zepchnięta na margines, choć pewnie sama się na niego wycofałam. I spotkania z Nią bolą, odzywają się serią nieprzyjemnych uczuć, których nie umiem nawet określić. A co dopiero pokonać. Jak mam walczyć z czymś, czego nie rozumiem? To nie zawiść, nie zazdrość, najprędzej odtrącenie, choć nikt mnie nie odtrącił. Moje własne urojenia - a ja uciekając wprowadzam je w życie. I nie mam dość sił ani odwagi, by skonfrontować je z rzeczywistością. Źle mi ostatnio, bo całe życie rozłazi mi się w rękach i nie przynosi satysfakcji.
Komentarze - Uwaga, marudzić będę

Uwaga, marudzić będę

11 September 2005

Nie cierpię tego domu. Denerwuje mnie dziadek ze swoim dyktatorskim podejciem: zrób, przynieś, kup! Ruszyłby to spasione cielsko, na zdrowie by mu wyszło. Irytuje mnie babcia ze swoją starością. Dobija rozwalona łazienka. Do szału doprowadza Mroziu, podniecający się Warcraftem. Jest żałośnie, obsesyjnie montonny z tą grą. Generalnie ostatnio dobija mnie swoją powolnością, brakiem decyzji, bałaganiarstwem. Ale tak naprawdę, problemem nie jest on. I nie jest ten dom. Problemem jest moja rodzina. Babcia - fantastka: to zrobimy i tamto, ale nic nie róbmy najlepiej. Dziadek - graciarz: zostaw, zostaw, może się przydać. Matka i wujek jak sępy czekające na tę chatę. Chcę się wyprowadzić. Uciec od nierealnych marzeń, fałszywych obietnic, braku wpływu na cokolwiek i bezsiły. Od tego brudnego, zagraconego mieszkania, które co chwila ktoś mi obiecuje i zaraz potem odbiera. Chcę uciec od nich wszystkich, zanim ich znienawidzę.
Komentarze - Prawa domowe

Prawa domowe

09 September 2005

Babcia wyjechała na kilka dni, i znów weszłam w jej rolę. Koty od razu przeniosły zainteresowanie na moją osobę, bo w końcu to ja dbam o miskę. Dziadek niezwykle bohatersko przeszedł na dietę, oddając mi kuchnię do dyspozycji. A ja w to wsiąkłam bez najmniejszych oporów. Kuchnia, nadal tak samo rozklekotana i zagracona, jak pod nieobecność babci, wygląda teraz lepiej. Przede wszystkim czyściej i puściej. To taki mechanizm spustowy - babcia znika z horyzontu, a ja łapię za worek na śmieci. Kiedy babcia jest, bez najmniejszych problemów ignoruję bałagan, który tworzy, uznając jej starszeństwo. Pełen matriarchat. W domu było podobnie - rodzice wyjeżdżali, ja łapałam za ścierkę. Pierwszy dzień upływał mi na dzikim sprzątaniu, jakbym w ten sposób brała mieszkanie w posiadanie. I zaczynałam myśleć, jak nie ja: o jedzeniu, praniu, rachunkach. Ja to nazywam przenoszeniem domowej osobowości. Ale może to po prostu instynkt stadny i mój sposób zaznaczania terenu. Staję na czele stada i automatycznie wcielam się w jedną z nich, matkę lub babcię. Ścierka pomaga mi zatrzeć ślady ich panowania. Babcia wyjeżdża a ja sprzatam, mama wyjeżdża - ja sprzątam, Mroziu mi znika i cały pokój lśni. A może to tylko mój sposób na tęsknotę i rozstanie?

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 124 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.