Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Kore wa... hitorijanai

Kore wa... hitorijanai

14 September 2005

Internet to jednak cudowny wynalazek, chociaż nie wiem, czy diabelski czy boski. Z mojego puntu widzenia raczej boski, bo dzięki niemu dane mi było delektować się Final Fantasy 7: Advent children następnego dnia po premierze w Japonii. Dostałam film na płycie jeszcze z parującymi od nowości napisami. Z drugiej strony musi to być diabelska sprawka, bo taka dawka emocji na jednego człowieka powinna być zakazana. Rozbeczałam się już na samym początku, a potem ryczałam co chwila. Właściwie to chyba z radości i wzruszenia, a nie przez fabułę... I siedzę teraz zupełnie roztrzęsiona i już nie mogę się doczekać, gdy FF7: Advent children wejdzie do polskich kin oraz pojawi się na płycie DVD. I nadal chce mi się płakać i śmiać jednocześnie. Zupełna histeria. I chyba zagram ponownie w siódemkę. Bodajże jedenasty raz, tym razem na Playstonie.
Komentarze - tomorrow is a distant voice

tomorrow is a distant voice

12 September 2005

Mitsu stała się moim jedynym łącznikiem ze światem fitnessu. Ciąga mnie na swoje zajęcia i w tej chwili jest jedyną siłą sprawczą, dzięki której tam chodzę. Ćwiczę i obserwuję zarazem. Staram się oceniać obiektywnie, ale naprawdę lubię, jak prowadzi. Właściwie jestem zdziwiona - sądziłam, że właśnie jej obecność będzie czynnikiem zrażającym. Że to, iż to ona kieruje, ona jest po tej drugiej stronie, będzie mnie drażniło. Tymczasem unikam zajęć z Anką, zaś bez oporów chodzę na zajęcia z Mitsu. I jestem pełna uznania, jak je prowadzi. A jednak nie do końca jest tak, że siostra w Activie nic nie zmieniła w moim podejściu. To już nie jest mój świat, czuję się jak zepchnięta na margines, choć pewnie sama się na niego wycofałam. I spotkania z Nią bolą, odzywają się serią nieprzyjemnych uczuć, których nie umiem nawet określić. A co dopiero pokonać. Jak mam walczyć z czymś, czego nie rozumiem? To nie zawiść, nie zazdrość, najprędzej odtrącenie, choć nikt mnie nie odtrącił. Moje własne urojenia - a ja uciekając wprowadzam je w życie. I nie mam dość sił ani odwagi, by skonfrontować je z rzeczywistością. Źle mi ostatnio, bo całe życie rozłazi mi się w rękach i nie przynosi satysfakcji.
Komentarze - Uwaga, marudzić będę

Uwaga, marudzić będę

11 September 2005

Nie cierpię tego domu. Denerwuje mnie dziadek ze swoim dyktatorskim podejciem: zrób, przynieś, kup! Ruszyłby to spasione cielsko, na zdrowie by mu wyszło. Irytuje mnie babcia ze swoją starością. Dobija rozwalona łazienka. Do szału doprowadza Mroziu, podniecający się Warcraftem. Jest żałośnie, obsesyjnie montonny z tą grą. Generalnie ostatnio dobija mnie swoją powolnością, brakiem decyzji, bałaganiarstwem. Ale tak naprawdę, problemem nie jest on. I nie jest ten dom. Problemem jest moja rodzina. Babcia - fantastka: to zrobimy i tamto, ale nic nie róbmy najlepiej. Dziadek - graciarz: zostaw, zostaw, może się przydać. Matka i wujek jak sępy czekające na tę chatę. Chcę się wyprowadzić. Uciec od nierealnych marzeń, fałszywych obietnic, braku wpływu na cokolwiek i bezsiły. Od tego brudnego, zagraconego mieszkania, które co chwila ktoś mi obiecuje i zaraz potem odbiera. Chcę uciec od nich wszystkich, zanim ich znienawidzę.
Komentarze - Prawa domowe

Prawa domowe

09 September 2005

Babcia wyjechała na kilka dni, i znów weszłam w jej rolę. Koty od razu przeniosły zainteresowanie na moją osobę, bo w końcu to ja dbam o miskę. Dziadek niezwykle bohatersko przeszedł na dietę, oddając mi kuchnię do dyspozycji. A ja w to wsiąkłam bez najmniejszych oporów. Kuchnia, nadal tak samo rozklekotana i zagracona, jak pod nieobecność babci, wygląda teraz lepiej. Przede wszystkim czyściej i puściej. To taki mechanizm spustowy - babcia znika z horyzontu, a ja łapię za worek na śmieci. Kiedy babcia jest, bez najmniejszych problemów ignoruję bałagan, który tworzy, uznając jej starszeństwo. Pełen matriarchat. W domu było podobnie - rodzice wyjeżdżali, ja łapałam za ścierkę. Pierwszy dzień upływał mi na dzikim sprzątaniu, jakbym w ten sposób brała mieszkanie w posiadanie. I zaczynałam myśleć, jak nie ja: o jedzeniu, praniu, rachunkach. Ja to nazywam przenoszeniem domowej osobowości. Ale może to po prostu instynkt stadny i mój sposób zaznaczania terenu. Staję na czele stada i automatycznie wcielam się w jedną z nich, matkę lub babcię. Ścierka pomaga mi zatrzeć ślady ich panowania. Babcia wyjeżdża a ja sprzatam, mama wyjeżdża - ja sprzątam, Mroziu mi znika i cały pokój lśni. A może to tylko mój sposób na tęsknotę i rozstanie?
Komentarze - Murasaki

Murasaki

08 September 2005

Czytając o Miyake rozpalam ognie w duszy. Głębokie są otchłanie mej ignorancji Lektura "Opowieści Murasaki" Lisy Dalby zostawiła mi po sobie uczucie głębokiego rozczarowania i niesmaku. Obyczaje Japończyków w okresie tworzenia przez Murasaki były obrazem niezwykłej egzaltacji popartej jedynie szczątkową inteligencją i wiedzą. Świadectwem zezwierzęcenia ludzi obracających się wciąż w swoim gronie w okowach etykiety. Możliwe, że autorka książki chciała ukazać coś więcej, stworzyć poetycki obraz życia tej kobiety, jednakże mnie wydała się ona pustą i naiwną w swej głupocie istotą. Dopiero po tej książce dotarło do mnie, jak szczęśliwe jesteśmy my - kobiety XXI wieku. Ogrom wiedzy wtłaczanej nam od małego oraz wolność osobista czyni nas silnymi. Tym bardziej zachwycający jest świat, w którym jeszcze tyle rzeczy jest dla mnie tajemnicą. I chyba jednak wolę Starożytne Chiny niż Japonię. Nie lubię naśladowców. Zwłaszcza kiepskich.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 124 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.