Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Jestem wrakiem...

Jestem wrakiem...

04 July 2004

Obudziłam się dziś na wznak. Spróbowałam się przełożyć na bok, bo nie lubię tak leżeć... "Ojjj... au... sss..." - pozostałam w pozycji: Sufit jest taaaaki interesujący. Mroziu zwlekł mnie z łóżka kilka minut później z sadystycznym uśmiechem: "Dobrze ci tak, cierp kobieto za głupotę." Wstałam, ambitnie nawet próbowałam uczesać włosy... Auuuu... Pojechaliśmy nad morze wygrzać moje stare kości - jaki on jednak kochany... Tyle że lało, więc zjedliśmy rybkę, lody i wróciliśmy...Ledwo wdrapałam się po schodach... I co? I poszłam na to HI/LO. I skakałam przez całą godzinę. I już nie dotrwałam do ABF-u, tylko wróciłam do domu, poleżeć w wannie. Ale już wiem przynajmniej, że jutro nie będę płakała przy przysiadach ze sztangą. O yeah!!! Jedynie przy pompkach. Fuck.
Komentarze - In every breath...

In every breath...

03 July 2004

Dostałam w dupę. Tak po prostu. Ledwo chodzę. Joga to był koszmar, stretching - objawienie, a pump - bolesna ekstaza. Jestem wrakiem. Mroziu zapytał mnie dziś, czy nie mam czasem chęci, żeby sobie odpuścić. Stwierdzić: "Pierdolę to, jestem zmęczona, koniec." Zszokował mnie - jak to "odpuścić"? I nie ćwiczyć? To tak można? Nigdy mi to nie przyszło do głowy. Przez te kilka miesięcy fitness stał się rytuałem jak mycie zębów - nie zastanawiam się, czy je myć, po prostu myję. No jasne, czasem podczas ćwiczeń chce mi się żygać ze zmęczenia, albo mięśnie tak bolą, że chce się wyć. Czasem po prostu nie mam siły, żeby podnieść sztangę, po raz kolejny wejść na step, ale... Przez cały ten czas wyszłam z zajęć trzy razy. I zawsze czułam wstyd i żal, do samej siebie, że nie dałam rady. A przecież nikt mnie nie zmusza, nikt nie każe mi jęczeć z bólu w nocy, gdy przekładam się na drugi obolały bok. Robię to tylko dla siebie, po prostu nigdy mi nie przyszło do głowy, żeby przestać. Z kolei ojciec obejrzał nas dziś na pumpie i stwierdził, że krzyk krzykiem, ale... Dla mnie nie ma ale.. Nie da się ocenić Anki z boku, trzeba być z nią. Anka krzyczy, ale kiedy trzyma się w trzęsących rękach sztangę i czuje, że nie da rady, tylko ten krzyk jest w stanie zmobilizować. Jej radosne "Argghhh!!! Dawaj!!! Wiem, że boli. MA boleć!!", gdy podciąga ciężar, dodaje sił. Pot zalewa oczy, klnie się pod nosem i walczy dalej. Jutro zwlekę się z łóżka, sycząc z bólu zjem śniadanie i znów tam pójdę. Bo nie rozumiem słowa: "Odpuścić".
Komentarze - Usagi's evening...

Usagi's evening...

02 July 2004

Spokojnie mi dzisiaj. Napracowałam się, zrelaksowałam, jest OK. Z Haśką poszłyśmy na moje kochane pierogi z sosem czosnkowym, ale się okazało, że nic z tego, wycofali z serwowania. Trochę nas to zbulwersowało, więc wylądowałyśmy w Pizzy Hut na serowej, mrrr... W sumie wieczór wyszedł in plus... Z Haśką zazwyczaj tak jest. A tak poza tym... Buty już czekają, spodnie muszę wyprasować... Na rano joga, a potem zajęcia za zajęciami, do 16:00 przynajmniej. Co nas nie zabije to nas wzmocni, a ja zrobię wszystko, żeby osiagnąć cel. Mykam się przygotowywać. Aha, wstawiłam lay, stary, bo stary, nie bardzo mi się podoba, ale nie mam czasu robić sobie innego. Hyhyhy, sporcik , sporcik...
Komentarze - In my vision...

In my vision...

01 July 2004

W moich wspomnieniach się uśmiecha. Całą sylwetką, nie tylko ustami. Znam Ją już ponad pół roku, widziałam smutną, złą, zawiedzioną i zmęczoną. A jednak, gdy przymknę oczy, widzę albo ten wesoły uśmiech, gdy tańczy, albo te łobuzerskie rozbawienie, gdy pedałuje na rowerze. Dla mnie jest idealna. Wiem, że ma wady, wiem, że może byśmy się nie polubiły, ale... Nie umiem napisać słowem, nie słowem tęsknię. Nie sercem nawet. Duszą? Niekoniecznie. Raczej całym jestestwem, każdą cząstką energii, jaką mam w sobie. Przy Niej wiem, że żyję. Rozmywa się zasłona niskociśnieniowca i nagle widzę barwy. Ostre, kontrastowe, słoneczne. Słyszę dźwięki, tony nabierają brzmienia. Cały mój świat... Oddech, ruch, dotyk... Każdy mój dzień to walka, by dorównać, by być blisko. Każda godzina bez Niej, to jak żeglowanie przez mgłę. Jak to możliwe, żeby jedna osoba nadawała życiu sens? By odkrywała nieznane? Jak to możliwe, żeby samym tym, że jest, definiowała mój świat? A Ona się śmieje... Tonę w tym uśmiechu...
Komentarze - ... it's madness ...

... it's madness ...

01 July 2004

Czeka mnie ciężki weekend. Jutro rowerki, w sobotę dni otwarte Activa ;) Ruszam już od 9:30 z jogą, potem stretching, a potem pump, może coś pomiędzy, wyjdę koło 17:00. W niedzielę HI/LO i ABF. Poniedziałek - pump i HI/LO. Więc sportowo... Lubię to, to mnie napędza, daje mi kopa. Choć ten tydzień był ciężki, a ten miesiąc mnie wykończy. Odpocznę w sierpniu, a na wrzesień VIP. Nie mam zamiaru rezygnować. Anka... Anka mnie trzyma przy życiu. Gdy ćwiczę i już nie mogę, wiem, że Ona tam jest. Ona nawet nie zdaje sobie sprawy, jak zwykłe: "Ale w sobotę oczywiście będziesz?", potrafi człowieka podbudować. Jasne, że będę. Patrząc na Nią, wiem, że to możliwe być tam codziennie.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 181 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.