Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Dół oooooo...........

Dół oooooo...........

07 June 2004

Doła mam. Nie wiem, czemu. Nie wiem, skąd. Jest i nic mi nie chcę się. ooooooooooooooo Dziś był pump, no był i co? Tak mi się ćwiczyć nie chciałoooo... A potem był step i mój humor dostał w łeb... ooooooooooooooo aaaaaaa, eeeeeeeeeee, aaaaaaa (to była zwrotka) A już na poważnie - humor mi się skopał w trakcie pumpa właściwie bez przyczyny, a potem poszło lawinowo. Skończyło się na tym, że zamiast ćwiczyć, czytałam sobie na kanapie czasopismo, a mój step stał osierocony na środku sali. Aż Boska Kobieta się przejęła. Nie ważne zresztą. Ryczeć mi się chce. I nawet jeśli wiem czemu, to i tak nikomu nie powiem. Taka głupia będę. A co!
Komentarze - Zakręcona

Zakręcona

04 June 2004

Jest mi źle. Jestem przygnębiona, osamotniona, zmęczona. Świat robi mi na przekór, a ja nie mam siły się mu postawić. Nie dziś. Wizyta u rodziców Mrozia wkurzyła mnie, znowu. Pomimo że ich rozumiem, to jednak nie potrafię przejść nad tym do porządku dziennego. Znów było o dzieciach, jakie są słodkie, że nie powinnam zwlekać, że po co tabletki itd... Znów było o byciu dorosłą i dojrzałą. Każdy po mnie oczekuje, że ja się ustatkuję, pomyślę o przyszłości, rodzinie i pracy. Że zacznę być odpowiedzialna, wybiorę tego jednego jedynego i go zaciągnę do ołtarza, urodzę dzieciary i zostanę przykładną żoną. W dupie. Nic z tego. Nie dam się uwiązać, zamknąć, zaszufladkować. Nie dam się wbić w szare ramki świata. Nie, kiedy wreszcie zaczęłam się dobrze bawić. Ja jeszcze coś wykręcę. I świat usunie mi się z drogi. Tylko nie dziś... Dziś nie chcę robić nic.
Komentarze - Zakuw

Zakuw

04 June 2004

Nie mogę. Ta matma mnie przerasta. Wszystkiego mi się odechciewa, jak widzę te wzory. Męczona koszmarami o wzorach Lagrange'a i gradientach funkcji wielu zmiennych, zerwałam się dziś na tyle wcześnie, żeby do lekarza pójść. Pokłuli mi rękę, umówiłam się na USG tarczycy i wróciłam. Ortopeda jest nie do załatwienia w tym miesiącu, najwcześniej na lipiec. To jakaś paranoja. Patrzę w projekty i mi słabo. Nie chce mi się. Tak po prostu. Nie czuję Weny, żeby w Szopie pogrzebać. Do niedzieli matma mi psuje nastrój. Wrrr........ Dobrze, że jeszcze nie mam tego VIP-a, bo bym zwiała na aerobic. To mój sposób na stres i przymus - uciekam w inne zajęcia. Dziś na przykład wyszorowałam łazienkę. Sprzątnęłam papiery. Byłam u lekarzy. Same potrzebne rzeczy, tyle że w nieodpowiednim czasie. Wszystko, żeby nie kuć. Matmy. Blee...
Komentarze - She sparks up the fire...

She sparks up the fire...

02 June 2004

Ból. Bolesna linia rozprzestrzenia się ciepłem wzdłuż kręgosłupa. Dawno już nie czułam tego... bardzo dawno... Człowiek szybko zapomina, jak może boleć... Przypomnienia są straszne... Nie napiszę, że było nastrojowo. Bo nie było. O tej porze roku już długo jest jasno na dworze i sala tonęła w blasku dnia. Rowerki stacjonarne nie wyglądały jak straszne maszyny tortur, ale jak zwykłe rowerki do ćwiczeń. I nie było sennej mgiełki, która rozstępuje się przede mną, odpędzana przez ruch. Dziś wsunęłam się w rytm w pełni przytomna, nawet bardziej na jawie niż zazwyczaj. Po dziesięciu minutach w głowie była tylko jedna myśl: "Uciec stąd, uciec jak najdalej od tego świństwa. Od bólu, zmęczenia, potu. Od tego narastającego zniechęcenia. Po co mi to? Co ja tu robię? Przecież ja tego NIENAWIDZĘ." Podjęłam decyzję, podniosłam głowę, by uciec. Na przeciw Ona. Rozbawiona, roześmiana, szczęśliwa. Widać było, że to, co robi, sprawia Jej przyjemność, że to lubi. Ten Jej śmiech, te roześmiane, błyszczące oczy. Zatonęłam. Ona jest jak magnes... Nie potrafię się uwolnić. Gubię się, czy robię to wszystko dla siebie czy dla Niej. Nie ważne. Ona wypełnia moje życie blaskiem, ruchem, energią i barwą. Ona albo fitness. Nie rozróżniam. Jeśli Jej aura potrafi sprawić, że to pokocham, to niech tak będzie. ----------------------------------- Na rowery na przyszły tydzień już się zapisałam, no bo jakżeby nie.
Komentarze - Robota nie zając. Nie ucieknie.

Robota nie zając. Nie ucieknie.

01 June 2004

A mogłaby zwiać na parę dni lub chociaż wykazać się pewną nieśmiałością. A nie, narzuca się, skubana. Projekty spadły mi na głowę i mnie zasypały. Jest ciężko. Zwłaszcza, że nie chce mi się kompletnie. Specyfikacja dla Active'a na jutro - dostarczę między zajęciami na stepie a rowerami. Na czwartek szkoła salsy - robię stronę czegoś, o czym nie mam zielonego pojęcia. Ktoś wie, jak to się tańczy? Na jutro kolejny szalony projekt Grzyba od szukampracy. Mroziu chce stronę firmową, ale po znajomości, łóżkiem kupię trochę czasu. Doktorat sprawia, że budzę się z krzykiem. Zaliczenie z matmy jeszcze do mnie nie dotarło. Mam nadzieję, że dotrze jeszcze przed niedzielą. Potem może być problem. A w międzyczasie coś, co kocham najbardziej: bieganie po lekarzach, rozliczanie konferencji, Zielona Karta mojego brata. Jednym słowem "biurokracja". Robota nie ucieknie, ale ja chyba tak.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 181 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.