Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

10 May 2010

Fatalnych kilka dni. Zastanawiam się, po co ja się tak męczę? Dla kogo? W jakim celu?

Właściwie równie dobrze mogłabym się położyć i kopnąć w kalendarz. Otoczeniu nie zrobiłoby to i tak różnicy, a ja bym przestała chodzić taka zmęczona i zdołowana.

Jestem dodatkiem do mebli, kuchni, kociej miski. Wyrobnikiem do sprzątania, karmienia i zaspokajania zachcianek. Mnie się obarcza problemami, wyrzutami, zrzuca na mnie negatywną energię i ignoruje, gdy już nie jestem potrzebna.

Mnie się nie kocha. Skoro nie sprawiam problemów, to mogę sobie być. To sobie, kurwa, jestem. I już mam dość.

Komentarze - Kołysanka

Kołysanka

07 May 2010

Pysia

A dziś jest Twój dzień. Mokro, pochmurno, deszczowo. Tak, jak być powinno. Depresyjnie.

Niech płacze niebo, niech zawodzi wiatr, niech mokną brzozy. Niech cały świat rozpacza.

Pamiętasz, Przyjaciółko? Ciężar Twojego pyszczka na moim przedramieniu. Mruczana kołysanka.

To nie deszcz, to łzy. To nie wiatr, lecz szloch. Nie brzozy, lecz moje ramiona. I nie świat tak zawodzi, ale moje serce.

Nadal. Bez przerwy. Bez końca.

Tak, jak obiecałam.

Komentarze - Deszcz

Deszcz

03 May 2010

Nad Szczecinem pada deszcz. Mokną zielone brzozy o długich, wiotkich gałązkach. Krople skapują z pozwijanych główek mleczy i zlepiają pierwsze dmuchawce w żałosne chmurki. Dzika wiśnia zakwitła na różowo i teraz mokry aromat kwiatów rozwiewa lekki wiatr. Ziemia paruje ciężkim, odurzającym zapachem wiosny.

Lubię taką pogodę. Ostrą zieleń liści przetkaną szarością nieba. Rytmiczne postukiwanie kropel o parapet. Fakturę wilgotnego, kociego futerka.

Mroziu serwował dzisiaj śniadanie: jajecznicę i kawę. Teraz się goli w łazience. Ava pomaga, jak umie (a nie umie), więc co chwila dobiegają mnie kawałki ich konwersacji. Leniwy poranek.

Gdybym miała dom z ogrodem, za chwilę założyłabym żółtą pelerynę, żółte kalosze i poszła przez mokrą trawę pomiędzy pachnące drzewa. Dotykałabym mokrych liści, zbierała wilgotne płatki dzikiej róży na konfiturę. A potem siadłabym na werandzie, otulona kocem, z kubkiem gorącej herbaty w dłoniach. I nic więcej nie byłoby mi trzeba do szczęścia.

Tymczasem niedługo 7 maja. Kłucie w sercu narasta już od kilku dni. I jeszcze ta decyzja. Akurat w piątek... Uwierzyć w przeznaczenie?

Komentarze - Przelewice

Przelewice

25 April 2010

Kiedy byliśmy tam pierwszy raz, kilka lat temu, Ogród był niemal zapomnianym przez wszystkich parkiem, w którym spotkaliśmy jedynie kilku okolicznych mieszkańców. Włóczyliśmy się po opustoszałych, pachnących zielenią alejkach nie bardzo rozumiejąc, co my tu właściwie robimy. Pałac był w remoncie, stawy zabagnione, nic nie kwitło, bo jakoś taką niezbyt ciekawą porę roku wybraliśmy. Zapamiętałam tylko ogromne drzewa pokryte wspaniałym, niezmordowanym bluszczem. Z tamtej wizyty nawet nie mamy chyba ładnych zdjęć.

Od tamtej pory wiele się zmieniło. Ogród wypiękniał, w pałacyku można dostać pyszną szarlotkę i napić się kawy na pałacowym tarasie, organizowane są koncerty i spotkania kulturalne. I tylko ciężko w Ogrodzie teraz o chwilę ciszy i zadumy - Ogród stał się mekką rodzin z dziećmi, emerytów i młodych par z aparatami fotograficznymi. Czasem jest tam niemal jak na Jasnych Błoniach w Parku Kasprowicza lub w Dolinie Kościeliskiej - tłum ludzi przetacza się alejkami obowiązkowo zatrzymując się na fotograficzne uwiecznianie siebie na tle popularnych widoczków.

Kwiaty w Ogrodzie DendrologicznymTulejnik Amerykański

A dziś było pusto. Słonecznie, ciepło i cicho. Rozpędzona we wzroście zieleń pachniała tym lekko cierpkim, dusznym zapachem, który tak bardzo lubię. Zrelaksowany paw wylegiwał się wśród krzewów różanecznika. A na ciepłej plamie słońca przy oczku wodnym spotkaliśmy zaskrońca grzejącego łuski przed polowaniem na żaby.

Paw w PrzelewicachZaskroniec z Parku Dendrologicznego

Spacerowaliśmy po alejkach co i rusz przystając, by z radością przyglądać się wiosennym kwiatom: zawilcom, sasankom, narcyzom.

SasankaSasanki

W zakątku chińskim magnolie i wiśnie zwabiły nas białym kwieciem. Zawsze zachwyca mnie czysta, nieskazitelna biel kwiatów tego gatunku magnolii, choć ich bardziej zawstydzone wersje też są niezwykle piękne.

Wiśnie w PrzelewicachBiałe magnolie

Wracając do domu zahaczyliśmy o Chojną, gdzie co roku jeździmy do tej samej budki na najwspanialsze kręcone lody na świecie. W tym roku były jabłkowo-śmietankowe. O słodka chwilo! Trwaj!


Kilka słów o Ogrodzie Dendrologicznym w Przelewicach

Ogród powstał w pierwszym dwudziestoleciu XIX-ego wieku dzięki ówczesnemu właścicielowi Przelewic, Augustowi Heinrich von Borgstede'owi, który przed rokiem 1814 zlecił wybudowanie pałacu i założenie parku. Część drzew przy obecnej Alei Drzew Polskich pochodzi z tego właśnie okresu. Kolejni właściciele dodawali coś do siebie - nie zawsze z korzyścią dla Ogrodu. W latach 1945-1992 Przelewice jako własność państwowa administrowane były przez różne instytucje i właściwie niewiele się w nim działo. Dopiero po likwidacji PGR-u i przejęciu Ogrodu przez Gminę Przelewice, podjęto próby przywrócenia mu dawnej świetności.

Więcej informacji można znaleźć na stronie: Ogród Dendrologiczny w Przelewicach

Komentarze - Panta rei? Don't make me laugh

Panta rei? Don't make me laugh

16 April 2010

Są takie momenty, gdy mam dość otaczającej mnie rzeczywistości. Obłuda, fałsz, który mnie otacza, histeryczna dbałość tylko o siebie doprowadza mnie do szału. Jest coś takiego w ludziach, co sprawia, że uciekłabym najchętniej, gdzie pieprz rośnie.

Nic się nie zmienia, nie ma żadnego postępu ani nawet najmniejszego progresu. Jest mnóstwo słów, patosu, dyskusji, a efekt zawsze jest taki sam. Grzęźniemy w bagnie wciąż tych samych tępych stereotypów.

Tak, jak widać ja też potrafię używać mądrych i trudnych wyrazów, tworzyć zdania przepełnione bufonadą i manifestować tym swoją uczoność. Popisywanie się takim stylem wypowiedzi jest znacznie łatwiejsze, buduje barierę miedzy mówiącym a otoczeniem i sprawia, że świat na zewnątrz wydaje się głupszy, mniej wyedukowany i mniej świadomy.

Zła jestem. Zła, rozczarowana, zmęczona tym, że nie ważne jak bardzo kluczę, zawsze trafiam na stare ścieżki. Jak w Dungeonach w Guild Wars - niby nowe podziemie, a te same kawałki grafiki sklejone w nowe mapy. Wszystko już było i nihil novi.

I jeszcze ten cholerny narodowy mesjanizm. Mam ochotę krzyczeć.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 67 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.