Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Wyprowadzam się do mamy

Wyprowadzam się do mamy

19 July 2004

Mama postanowiła wyjechać do naszej posiadłości wiejskiej. Fajnie to brzmi, szczególnie jeśli ma się świadomość, że owa "posiadłość" to maleńki, drewniany domek na zadupiu kutnowskim. Ja staram się tam nie jeździć zbyt często, bo wracają wspomnienia. Tego, jak tam kiedyś było. Tego, jak kiedyś wyglądała ta wieś. Żniw, sianokosów, zbierania wiśni... To, co pozostało, to bolesny odłamek w sercu. I świadomość, że nie da się wrócić do przeszłości. W każdym razie mama postanowiła tam wybyć na kilka dni. Ojciec wybył już wcześniej, moja siostra w Grecji - pojawił się problem, z kim zostawić Gremliny. Padło na mnie. Bo Gremliny tęsknią. A jak tęsknią, to roznoszą dom. Więc się wynoszę do rodziców na parę dni. Z monitorem i dyskiem twardym pod pachą. I stosem książek. Może wreszcie uda mi się popracować...
Komentarze - Po prostu piątek

Po prostu piątek

16 July 2004

Nie poszłam dziś ćwiczyć. Jakoś tak... Po prostu nie poszłam. Słabo dziś znoszę problemy i krytykę. Nie zniosłabym porad ani poprawiania z Jej strony. Więc uciekłam. Przed Nią i przed swoją niezdarnością. Zanurzyłam się w świat kodu i PHP. W struktury bazy. Z zacięciem. Jakbym w ten sposób chciała odkupić ucieczkę. Linijki kodu w zamian za krople potu. Moja pokuta za brak śmiałości. Czasem ta cała sytuacja mnie frustruje. Efekty są zbyt małe, za wolno nadchodzi poprawa, a ja bym chciała już, teraz. I co z tego, że wiem, iż to normalne? I tak zniecierpliwiona denerwuję się na siebie, wstydzę się za siebie. Czuję się gorsza. I czasem brak mi wsparcia. Mroziu nie rozumie i raczej mnie zniechęca. Odciąga w drugą stronę. Czasem brak mi Jej. Normalnej rozmowy, tego zachęcającego uśmiechu. Gdybym tam poszła, spotkałabym Ją i iluzja by trwała. Ale dziś nie znalazłam sił...Dziś trwam w pełnej świadomości, że dla Niej jestem zwykłą klientką klubu. Że dla Niej nie istnieję...
Komentarze - Bezowiec

Bezowiec

16 July 2004

Muszę się uspokoić, zanim tam pojadę i zatłukę durnia. Kogo? Kamila, kolegę mojej siostry (mord w oczach). Spokojnie... Boże, jak można być takim palantem?!!!! Jadą dziś na wycieczkę do Grecji. Za pół godziny. A pół godziny temu dzwoni moja siostra, zapłakana, "Kamil zgubił paszport i co ja mam teraz robić?". (zarąbać debila) Ja nie wiem... Czemu trafiamy z Mitsu na swojej drodze samych idiotów i ofiary losu? Czemu żaden z nich nie może być normalny? Zdenerwowałam się. Gdyby nie Active i umowa, już bym się pakowała. Moja siostra ostatnio się ode mnie oddaliła. I nie mogę powiedzieć, że zawsze ją lubię, albo że nie mam żalu o parę spraw, ale jak ona cierpi... Jak ona płacze... To mnie się włącza cały zasrany instynkt macierzyński, którego nie mam i nie życzę sobie mieć, i bym rozszarpała każdego, kto ją skrzywdził (niekiedy to oznacza mnie samą). Pieprzony palant! Co z tego, że znalazł? Co z tego, że jadą? Miły początek wycieczki jej fundnął. Idiota, kretyn, ścierwo. I jak tu lubić facetów?
Komentarze - Pomarańczowy rycerz

Pomarańczowy rycerz

14 July 2004

Uwielbiam to! Co z tego, że ostatnio przechodzę kryzys i czasem nie mam sił? Co z tego, że czasem boli? Co z tego, że nawet śni mi się, że ktoś każe mi się wyprostować? Żyję tym! Mój świat wyznacza Active i fitness, fakt, że robię dla nich stronę, tylko pogłębia to uczucie przynależności. Jestem szczęśliwa. Dzięki temu nareszcie czuję się kompletna, nareszcie nie mam do siebie żadnych pretensji. Jeszcze rok temu ciągle szukałam kłopotów, ciągle się czułam niedobrze sama ze sobą. Nie mogłam znaleźć sobie miejsca, wciąż miałam wrażenie, że nie jestem z tej bajki. I nagle... Znalazłam! To ta! To moja prywatna bajka, specjalnie dla mnie. Jest królewna, i smok, i niebezpieczeństwa i trudy, i nawet zły czarownik. Czuję się na miejscu, wreszcie skompletowana. I kocham to, każdy ruch ręki, każdy krok, każde spięcie mięśni. Ten moment, gdy wybijam się do obrotu i nogi same niosą mnie w czaczę i mambo, chwilę, gdy sztanga podjeżdza pod brodę, a ja widzę, jak napinają się mięśnie ramion. To wspaniałe uczucie, być świadomym swego ciała, panować nad nim, wskazywać mu drogę, dążyć do perfekcji. Czuć się giętkim, lekkim, zdrowym i silnym. Nie umiałabym już bez tego żyć... Świat bez tego byłby pusty, zimny, szary... Znowu czuję ten aromat pomarańczy...
Komentarze - Decyzja

Decyzja

13 July 2004

Zastanawiam się, ile on jeszcze wytrzyma. A może się przyzwyczai? Bo przecież to wszystko zależy od organizacji czasu i dobrej woli. Chyba. Choć przyznaję, że fakt, iż nie ma mnie cztery wieczory w tygodniu, może być irytujący. Tak samo jak moja radosna chęć rozszerzenia tego o kolejne dwa wieczorki. Ale... Wiem, przeginam... Tylko co ja poradzę, że siedzenie w domu i gapienie się w monitor lub ścianę to nie dla mnie? A on tak właśnie chce spędzać czas... I staję przed wyborem: on i nuda albo Ona i pasja mojego życia. Wbrew pozorom to cholernie ciężka decyzja.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 177 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.