Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Let's go

Let's go

07 February 2006

Dziś apolitycznie. Nienawidzę studentów. To znaczy lubię studentów tak ogólnie, nie lubię jednostek. Zwłaszcza takich, co przychodzą po terminie, żeby im oceny przepisać. Bo chora muszę na uczelnię jechać. Wrr... Katar mi przeszedł w zawalone gardło. Chrypię i kaszlę. Jest bosko. Znów przerwa w ćwiczeniach. Jakoś nie mam szcześcia do Active'a ostatnio. Za to mam szczeście do kolekcjonowania spraw do załatwienia z dopiskiem "nie teraz" - lekarz, ZUS, paszport. To ostatnie najważniejsze, bo przecież nigdy nie wiadomo, gdzie mnie los rzuci. W tym roku cienko z forsą, więc pewnie Tatry Polskie i Słowackie. Mroziu na Słowacji nie był, trzeba nadrobić i odhaczyć z listy miejsc do zwiedzenia. Może jak się trochę odkujemy to jeszcze tydzień w Paryżu? Też nie był, a ja miałabym z głowy targanie go po starych śladach. Ech, wzięłam sobie domatora, który dopiero teraz dał się zreformować, to muszę swoje odcierpieć. A przecież tyle jeszcze jest miejsc do zwiedzenia! W samej Europie Bułgaria, Portugalia, Francja, Austria, Chorwacja, Włochy i Grecja, Turcja... A jeszcze cała Skandynawia i Wyspy Brytyjskie. I to tylko tu, bliziutko. A Moskwa i Lwów? A Indie, Chiny, Japonia? A to przecież tylko jeden kontynent! Czeka na mnie Afryka Centralna i Południowa, oczekuje Australia i Nowa Zelandia. Kiedyś postawię stopę na Grenlandii i zobaczę Alaskę z lotu ptaka. Wdrapię się na azteckie piramidy, opalę w karaibskim słońcu. Straszne, że tak mało życia, że za mało życia na to wszystko. P.S. Zrobiłam sobie kwestionariusz Prousta. Wychodzi, że wredna baba jestem.
Komentarze - nie mój świat

nie mój świat

02 February 2006

Siedzę przeziębiona w domu. Mój stan oscyluje między umieraniem a irytacją. Umieraniem, bo się czuję niefajnie, irytacją, bo nie dość niefajnie. Jak człowiek jest chory, ma gorączkę koło 38 stopni, to cierpi leżąc w łóżku z przyjemnym uczuciem, że nic nie musi - jest w końcu chory. A jak tak jak ja - ma 37 stopni i w sumie nic mu więcej nie dolega oprócz kataru i bólu głowy, to ma poczucie winy, że nic nie robi. Tyle, że mu mimo wszystko praca nie idzie, bo jednak jakoś tam chory jest. No więc ja jestem mega-zirytowana. Ponadto Mroziu zakupił Tekkena 5 i moje piękne wieczory wypełnione zjazdami na snowboardzie diabli wzięli. Czuję się oszukana, Tekken nie daje takiej radochy. W ciągu dnia nie mam już na co czekać. Umilam sobie życie ogladając tony głupawych animek. Średnio jedna 12-odcinkowa seria dziennie. Wiecie, że najczęściej wykrzykiwanym słowem w serialach anime jest "Ohayoo!"? Na drugim miejscu plasuje się "Itadakimasu!". We łbie mi się kotłuje od tych okrzyków. Mimo wszystko nadal mam słabość do tych wielkich oczu. Pozwalają mi choć na chwilę wypełnić otchłań, która zieje w mojej duszy od niepamiętnych czasów. Uciszają uczucie, że to nie to miejsce i nie ten czas. Wypełnionej książkami, mangami, filmami, łatwiej mi codziennie wchodzić w rzeczywistość. W nie mój świat.
Komentarze - niezagnieżdżona

niezagnieżdżona

01 February 2006

Zrobiłam porządek w szufladach i na półkach. Zauważyłam, że mam bardzo mało rzeczy. Trochę książek, trochę dokumentów, parę bibelotów, które zostawię bez żalu. Mieszkam tu 10 lat, a mogłabym się spakować w dwie walizki. A mimo to nadal czuję, jakbym miała za dużo.
Komentarze - kołysanka, senna kołysanka

kołysanka, senna kołysanka

31 January 2006

Przesiedziałam wczoraj pół Hi/Lo, bo organizm odmówił posłuszeństwa. Patrzyłam, jak wszyscy się doskonale bawią i było mi cholernie przykro. Mam ochotę wtulić się w poduszkę i nie wstawać wogóle. Budzę się już zmęczona. Nigdy nie umiałam robić zbyt wielu rzeczy na raz, nawet nie dlatego, że nie chciałam, ale dlatego, że po paru dniach nie byłam w stanie robić już zupełnie nic. Mózg się wyłączał, nogi plątały i przedmioty leciały z rąk. A teraz nawet we śnie nie śpię. Myślę, ciągle myślę i się czymś przejmuję. Jak nie doktorat, to zarządzenia Rusta, jak nie Rust, to strony, jak nie strony, to mieszkanie, jak nie mieszkanie, to przyszłość. I tak w koło macieju. Tydzień mi się kończy, zanim się zacznie, bo nagle znów jest weekend, a zaraz potem poniedziałek. I tak każdy dzień to stukot klawiatury i ekran monitora. Życie zaklęte w mechanicznym klep-klep, od którego nie ma ucieczki nawet na sali gimnastycznej. A dziś chyba mam gorączkę. I tylko Jej uśmiech i uniesienie brwi: "O, nawet Ty jesteś?". Jestem, wtedy, gdy tylko mogę, to jestem. I siedzę na cholernym krześle, bo staram się być, nawet jeśli nie powinnam. P.S. Przełożyli nam odbiór mieszkania na kwiecień. Dobrze, zdąrzę z doktoratem.
Komentarze - Notka nr 2

Notka nr 2

30 January 2006

Byliśmy obejrzeć mieszkanie, jak to tam nam się buduje. W sumie to na skończeniu jest. Od babci mamy szybkim krokiem 20 minut, więc nie jest daleko, do Manhattanu - 10 min z górki, a to oznacza jakieś 15 minut do Active'a. Kuchnia jest spora, w salonie mamy ogromne drzwi, w sypialni dwa grzejniki (po jasną cholerę, to nie wiem), ogromny przedpokój. Czyli wszystkiego w nadmiarze. A nie, przepraszam, mamy też braki. Na przykład nie mamy gazu. Jełopy kompletne jesteśmy. Brak słów. No, to pozytywnie jest, co nie?

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234, 235,

Strona 116 z 235

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.