Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

20 October 2015

Samotna. Czuję się samotna.

Mam wrażenie, że powinnam więcej oszczędzać, ale nie wiem, gdzie są pieniądze, które zarabiam. Życie kosztuje, wynajem kosztuje, wszystko kosztuje koszmarnie dużo.

Boję się, jak przeżyję bez projektów.

Właściwie odkąd zamieszkałam sama, ciągle czymś się martwię, każdego cholernego dnia. A czas mija, mija, mija i mam wrażenie, że z każdą chwilą mam go mniej. 

I każdego wieczoru, gdy kładę się spać, i każdego ranka, gdy wstaję - jestem sama. Cholernie sama. W decyzjach, w planach, w zakupach, w obowiązkach - pozostawiona sama sobie.

I tak daleka od spełniania swoich marzeń, jak byłam rok temu. Może nawet bardziej.

Rok temu miałam jakiś pomysł, jak to zmienić.

Teraz nie mam żadnego.

W czarnej dupie jestem.  

Komentarze - Październik

Październik

18 October 2015

Pobudka o 6:30. Zaspana Ava spływa z fotela i po kilku krokach pada na nos na dywanie. Ja zapalam światło w szafie i po omacku lezę do łazienki. Jeszcze tylko dziś.

O 7-ej biedna kocina nawet nie protestuje, kiedy zamykam drzwi od sypialni i wychodzę. Wiem, że kiedy wrócę, ogrom jej radości zmasakruje mi łydki. Jeszcze tylko dziś.

7:19 autobus wtacza się na przystanek koło Babci. Kilka łyków rześkiego powietrza, drugie piętro, zgrzyt zamków i jestem. Otwieram drzwi do pokoju od kasztanów. Światło się pali, Babcia w fotelu... uff, oddycha. Kawa, śniadanie: moje, Babci, szczurów, tabletki. Rozmawiamy do 8:10. Wybiegam na tramwaj czując jak opuszcza mnie resztka energii. Jeszcze tylko dziś.

Uczelnia. 8:45 - Mieli nie przyjść. Nie dogadali się i przyszli. Wykład.

Uczelnia. 10:00 - 13 osób. Miałam pisać wykład z Angulara. Pełno problemów i pytań. Nie piszę. Uczę.

Uczelnia. 14:00 - kolejna grupa. Siedzą, klepią. Dogorywam. Byle do 17-tej.

A potem odpierdolcie się wszyscy.

Koszmarne 3 tygodnie ze zjazdami non-stop. 

Komentarze - Jest mi dziś źle

Jest mi dziś źle

17 October 2015

Jest mi dziś źle. 

Na przekór złotu
liści jesiennych
we mnie jest szaro.

Szaro i buro 
i deszcz i mgły.

Mogłabym nawet
siedząc przy kawie
jak autografy
rozdawać łzy.
Komentarze - Z serii kocie historie

Z serii kocie historie

17 October 2015

Stoję w Rossmanie i gapię się na opakowanie suchego żarcia dla kota. Czytam, czytam i ręka mi drży. Czuję się, jakbym planowała zabójstwo.

Próbuję się przełamać, tłumaczę sobie, że jestem wykończona, że wszystkie sklepy zoologiczne są już zamknięte i że naprawdę jedna porcja karmy ze zbożami Avy nie zabije. A i tak czuję się jak morderca.

W końcu ze łzami w oczach odkładam karmę na miejsce i resztką sił wlokę się do Galaxy do zoologicznego. 20 zł za 400 g karmy bez pszenicy i kukurydzy... Dla porównania mój obiad kosztował dziś 5 zł... Powaliło mnie.

Komentarze - Grudzień 2005

Grudzień 2005

15 October 2015

Fatalny poniedziałek. Ukochany sweter rozpadł mi się w rękach po wyciągnięciu z pralki. Trzymałam go w górze i patrzyłam jak resztki włóczki kuleczkami spływają w dół. Niebieski śnieg. To Stany odpływają w coraz dalszą przeszłość...

A potem napisałam 23 strony doktoratu. A w duszy mi wszystko płakało za tym ciuchem, za Finger Falls, za Niagarą i rozgwieżdżonym niebem koło Syracuse. I za zapachem kawy o smaku Halloween. (...)

Zagnieżdżam się. Ja, wieczny włóczykij, zapuszczam korzenie. Gałęziami oplatam mury i chodniki, w głowie tworzę wystroje mojego domu. Naszego domu.

I tylko ta druga Usagi, ta wiecznie rozdarta, w środku krzyczy z rozpaczy. I staję zszokowana jej myślami, że od tego momentu już w życiu nic. Że nic na mnie nie czeka, żadna ścieżka nie uwiedzie, żadne drzewo nie utuli, żadna przestrzeń nie rzuci wyzwania.

Sweter umierał włóczkowymi łzami, a wraz z nim umierała dal, każda chwila, którą przypominał. Wraz z nim konało tysiące moich marzeń, pragnień, złudzeń i nadziei. Wszystkie te krajobrazy, których nigdy nie zobaczę, wszystkie te miejsca, których nie dotknę, wszystkie zapachy, których nie poczuję. Dałam się spętać, ujarzmić własnym lękom, sprzedałam siebie za kogoś u swego boku.

Boże, ja już w 2005 roku wiedziałam. Czego się tak bałam i czym się tak okłamywałam, że brnęłam w to przez kolejne 9 lat?

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 24 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.