Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Emptiness

Emptiness

23 September 2003

Zastanawiam się, jak to jest, że człowiek tak bardzo tęskni do przeszłości. Jest to o tyle dziwne, że nie tęskni się do przyszłości, pomimo tego, że można mieć na nią wpływ. Nie tęskni się też do teraźniejszości, dopóki nie stanie się przeszłością.

Ludzie mają tendencję do idealizowania czasu przeszłego. We wspomnieniach przyjaciele są lepsi, kochankowie namiętniejsi, mężczyźni przystojniejsi...

Jakoś nigdy nie jesteśmy zadowoleni z tego, co nas otacza teraz. Wciąż powtarzamy, że chcielibyśmy cofnąć czas. Bo tak łatwo zapomnieć, że ktoś nas kiedyś zranił, tak łatwo nie pamiętać tamtego bólu. W końcu tamto cierpienie jest niczym w porównaniu z obecnym, prawda? I w tym wszystkim zapominamy, że to co obecnie czujemy, też stanie się wspomnieniem, do którego będziemy tęsknić...

Jednak nie potrafimy cieszyć się teraźniejszością. Przyszłość nas przeraża. A przeszłość? Na przeszłość nie mamy wpływu, nie może nas niczym zaskoczyć. Jest bezpieczna, gdyż już się wydarzyła. Gdyż nie wymaga od nas decyzji... Więc chowamy się w nią, w nasze piękne i nieprawdziwe wspomnienia...

A co, jeśli próbujemy je urzeczywistnić, wskrzesić, stworzyć od nowa? Takie działanie jest skazane na klęskę. Trudno bowiem budować coś w oparciu o sentymenty. Bo tamci dawni ludzie już nie są tacy, jak kiedyś. Zmieniły się okoliczności. I my też nie jesteśmy tacy sami. Zmienia się nasz sposób myślenia, odczuwania, patrzenia na świat...

I przychodzi nam stanąć przed smutnym faktem, że osoba do której tęskniliśmy, nie istnieje, że to ktoś już zupełnie inny... Że miejsce, o którym marzymy, zmieniło się i już nie wygląda tak samo... Że nasz wspomnienia pozostaną tylko... cieniami tego, co jest naprawdę. Pięknymi, ale tylko cieniami....

Mija czas

Smutno mi
blask oczu zgasł i głowa dudni tysiącem dźwięków


przemija czas
przemijam ja
sypią się groby pomarłych królów
pozostał piach
w futerko kota upadła łza
już tylko wiatr

Komentarze - I don't have any title today...

I don't have any title today...

21 September 2003

Tak sobie siedzę i nic nie robię. To znaczy napisałam kawał strony, poczytałam książkę, obejrzałam film... ale to wszystko jest takie... nieważne.

Tak się czuję, jakbym nagle straciła rozpęd życiowy i zawisła w próżni. Niby mam co robić, mam nawet sporo rzeczy, którymi powinnam się zająć, ale jednak ich wykonywanie nie daje mi spełnienia. Jakaś taka pusta się czuję w środku...

Patrzę w te zielone ślepka Kamui i zastanawiam się, gdzie zgubiłam to moje przeznaczenie. Gdzie ostatnio błądzi moja dusza? I czemu ja nie błądzę wraz z nią? Co się ze mną porobiło ostatnio?

Cóż, może ja muszę być nieszczęśliwa, żeby być szczęśliwa? Bo jak jestem szczęśliwa to nie jestem szczęśliwa. Ja muszę przeżywać katastrofy życiowe, żeby wiedzieć, że żyję... A nad czym tu rozpaczać, kiedy wszystko idzie dobrze? O czym pisać wiersze? Do czego tęsknić? O czym śnić?

Nie mam pomysłu na życie, nie mam pomysłu at all...

Komentarze - In the heart of dream...

In the heart of dream...

20 September 2003

Nie wiem, co się dzieje. Parę ostatnich dni pozostawiło mnie zupełnie wykończoną. Jedyne o czym jestem w stanie myśleć to sen. Położyć głowę na poduszce, zamknąć oczy i... być zupełnie gdzie indziej.

Znów śniłam ten sam sen... Bezkresna równina, czerwony, spękany od suszy bezkres otwierał się przede mną. Purpurowe słońce zachodziło na bezchmurnym niebie, kolorując wszystko karmazynową barwą. W oddali wysokie, kamienne, nierówne kolumny rzucały czarny cień na piach... Stałam na skraju ciemnego lasu, drzewa rosły tak blisko siebie, że nie było odwrotu. W dusznym, drżącym powietrzu trwało poczucie zagrożenia. Narastało stopniowo, aż wybuchło posępnym wyciem.

Bieg. Bieg co tchu, przez czerwoną równinę, przez skwar. I uczucie, że nie zdążę...

Kamienna kolumna wyrasta tuż przede mną, wspinam się kalecząc dłonie...

I wtedy nadchodzą... Morze szarych grzbietów przesuwa się pode mną, kły błyszczą, łapy wybijają równy rytm. Jeden z wilków unosi głowę... W ślepiach odbija się zachód słońca... Krzyk...

Znów to samo... Znów ten sen... Znów nie mam dokąd uciec....

Komentarze - Kocia historia

Kocia historia

18 September 2003

Mój kot siedzi w pudełku.

Kot jest duży a pudełko małe. Więc kot ma problemy ze zmieszczeniem się tam.

Wychodzi, obchodzi pudło dookoła, znów wskakuje. Trzeci raz. Nie poddaje się. Bo przecież może się jednak uda. Bo może w międzyczasie pudełko się powiększyło, albo sam kot się zmniejszył. Nigdy nie wiadomo, więc należy sprawdzić. I znów 'hop' do pudełka. A pudełko nic...

Siedzę i się przyglądam. Koty to dziwne zwierzęta. Ile razy by się nie zawiodły, zawsze żywią nadzieję. ('Hop!' z pudełka, mycie futra, 'Hop!' do pudełka - nadal za małe). Mogą tysiące razy zaglądać do pustej szafki, żeby się przekonać, czy czegoś tam jednak nie ma. ('Hop!', podkopanie się pod pudło, dziki bieg po pokoju, 'Hop!' - nadal za małe). Nieskończoną ilość razy trzeba je zrzucić z kolan, żeby w końcu przestały się na nie pakować. ('Hop!', 'Hop!', 'Hop!' myślenie...) Zrezygnuje?? Nie... ('Hop!', kopanie w pudle). Bo koty się nie poddają, wierzą, że można dostosować świat do siebie. O dziwo, w wielu sytuacjach mają rację... ('Hop!')

Mogłabym zabrać pudełko. Mogłabym wyrzucić kota za drzwi... ale... Tak łatwo zniszczyć czyjeś nadzieje... ('Tada!', pudełko rozerwane, kot siedzi na środku śmietnika, a jednak się zmieścił!)

Komentarze - Bolesne poranki

Bolesne poranki

18 September 2003

Właśnie wstałam. Stwierdzenie, że właśnie się obudziłam byłoby kłamstwem, bo praktycznie jeszcze śpię. Głowa pulsuje bólem, ręce się trzęsą. Dzisiaj kawa jest mi naprawdę niezbędna. Głupie ciśnienie...

Za chwilkę trzeba będzie oprzytomnieć i zabrać się za działania twórcze. Ale to za chwilkę, jeszcze moment spędzę śniąc na jawie...

Melancholia

Rosa pachnie.
Jej zapach z trawy się wyłania,
drzewa nim przesiąkają i stoją jak we śnie.
Mgła się ściele nad stawem, niesie żab kumkania...
Cyt - jeszcze wcześnie.

Słońce wstaje nad lasem,
szczyty toną w chmurach,
jest cudownie. Tak lekko,
że chce się zapomnieć
o wszystkim, także o tym,
że się nieprzytomnie
patrzy w okno, za którym
szare wstęgi ulic...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 217 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.