Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Janie, wynieś gruz, a potem zrób herbatę.

Janie, wynieś gruz, a potem zrób herbatę.

22 September 2005

Kolejny remont, a ja znów zaczynam zastanawiać się, po co mi ten człowiek. Szczególnie mocno uderzyło mnie to, gdy wraz z podopiecznymi babci wynosiłyśmy gruz z łazienki, a on stanął w drzwiach i zaczął mi opisywać jakąś pierdołę. Nawet nie spytał, czy pomóc. A potem, gdy skończyłam, zaczął mi jęczeć, że wszystko go boli i zmęczony jest. W tym momencie naprawdę zwątpiłam w sens tego związku, w jakikolwiek sens bycia razem. Remont w łazience się przeciąga - tylko Krzysiek pracuje, więc nic dziwnego. Razem jeździmy wybierać kafle, oglądać umywalki, zastanawiamy się nad kompozycją i ile to nas wyniesie. Wujek zasuwa, ja sprzątam. Choćby po to, żeby można było umyć zęby. Mroziu po prostu umył ręce, jedyne co słyszę to: Chcę się wyprowadzić na swoje. A ja nie wiem, czy chcę, bo mam przed oczami swoją charówkę przy Jaśnie Panu. I nawet nie powie "Przepraszam" tylko zachowuje się, jakby to było normalne. Jak mocne jest uczucie przywiązania? Zastanawiam się, kiedy moje się wytrze do końca.
Komentarze - Shadow and dust

Shadow and dust

20 September 2005

Czasem trzeba powiedzieć sobie 'Dość'. Odwrócić się od swoich lęków i odejść. Nie stawiać im czoła, po prostu znaleźć sposób na ich obejście. Ale niekiedy się nie da. Ostatnie parę miesięcy szukałam obejścia. Dziś postanowiłam skonfrontować je z rzeczywistością. Chyba nie ma nic gorszego, niż strach - nie przed czymś znanym, ale przed wszystkimi tymi rzeczami, które mogą się zdarzyć, choć nie muszą. Przed wszystkimi tymi rzeczami, które powstają w ludzkiej głowie. Miałam już dosyć walki z wiatrakami. Dosyć ucieczki przed Anką, Mitsu, klubem i sobą. Więc poszłam tam - poszłam stawić czoła potworowi. Trzygłowej hydrze zwanej zazdrość, obojętność, nieudolność. Poszłam opancerzona w resztki pewności siebie, w resztki tego, co kocham, w ostatki nadziei, aby zwyciężyć lub polec, ale przestać się wreszcie szarpać. Czy muszę pisać, że żadnego potwora nie było? Że tak naprawdę nie zmieniło się nic, odkąd Mitsu została studentką Activa? To tylko ja się zgubiłam wśród swoich obaw. Chyba wreszcie pora przestać uciekać. Chyba pora się wreszcie odnaleźć.
Komentarze - I, robot

I, robot

19 September 2005

Moje życie jest proste. Prostotą swoją wcale nie monotonne. Bo piszę. I klepię. I kłócę się. I denerwuję na remont. I mieszkania szukam. I zaręczam się. I nawet ćwiczę troszeczkę. Brat znów emigruje. Z dziewczyną. I z jednej strony zazdroszczę, że ach. A z drugiej wcale. Chciałabym tak jak on - nie mieć nic, co trzyma w tym mieście. Jednocześnie tak bardzo kocham to, co mam, że nie chcę z niczego rezygnować. Bo nie jest trudno wyjechać. Trudno jest się odważyć, trudno zrezygnować ze znanej rzeczywistości na rzecz nieznanej. Żyjemy ograniczani własnymi pragnieniami. Nie ma we mnie ambicji. I nie ma pędu do stawiania czoła wyzwaniom. Całe moje życie to brak podejmowania decyzji i ryzyka. I gdy słyszę, jak mnie wychwalają, śmieję się w duchu. Pzynajmniej jestem szczera wobec siebie, jeśli nie wobec innych. Chyba tylko na tym mi zależy naprawdę. Ten blog, moje myśli, moje poglądy, mój cynizm - wszystko po to, żeby zrozumieć siebie, odrzeć siebie z ideologii, zaakceptować swoje słabości. I zwalczyć je. Stworzyć z siebie maszynę, która żyje bez ograniczeń społecznych. To taki krzyk wewnętrzny: DAJCIE MI WSZYSCY SPOKÓJ. Bo chyba tylko spokoju tak naprawdę szukam.
Komentarze - Kore wa... hitorijanai

Kore wa... hitorijanai

14 September 2005

Internet to jednak cudowny wynalazek, chociaż nie wiem, czy diabelski czy boski. Z mojego puntu widzenia raczej boski, bo dzięki niemu dane mi było delektować się Final Fantasy 7: Advent children następnego dnia po premierze w Japonii. Dostałam film na płycie jeszcze z parującymi od nowości napisami. Z drugiej strony musi to być diabelska sprawka, bo taka dawka emocji na jednego człowieka powinna być zakazana. Rozbeczałam się już na samym początku, a potem ryczałam co chwila. Właściwie to chyba z radości i wzruszenia, a nie przez fabułę... I siedzę teraz zupełnie roztrzęsiona i już nie mogę się doczekać, gdy FF7: Advent children wejdzie do polskich kin oraz pojawi się na płycie DVD. I nadal chce mi się płakać i śmiać jednocześnie. Zupełna histeria. I chyba zagram ponownie w siódemkę. Bodajże jedenasty raz, tym razem na Playstonie.
Komentarze - tomorrow is a distant voice

tomorrow is a distant voice

12 September 2005

Mitsu stała się moim jedynym łącznikiem ze światem fitnessu. Ciąga mnie na swoje zajęcia i w tej chwili jest jedyną siłą sprawczą, dzięki której tam chodzę. Ćwiczę i obserwuję zarazem. Staram się oceniać obiektywnie, ale naprawdę lubię, jak prowadzi. Właściwie jestem zdziwiona - sądziłam, że właśnie jej obecność będzie czynnikiem zrażającym. Że to, iż to ona kieruje, ona jest po tej drugiej stronie, będzie mnie drażniło. Tymczasem unikam zajęć z Anką, zaś bez oporów chodzę na zajęcia z Mitsu. I jestem pełna uznania, jak je prowadzi. A jednak nie do końca jest tak, że siostra w Activie nic nie zmieniła w moim podejściu. To już nie jest mój świat, czuję się jak zepchnięta na margines, choć pewnie sama się na niego wycofałam. I spotkania z Nią bolą, odzywają się serią nieprzyjemnych uczuć, których nie umiem nawet określić. A co dopiero pokonać. Jak mam walczyć z czymś, czego nie rozumiem? To nie zawiść, nie zazdrość, najprędzej odtrącenie, choć nikt mnie nie odtrącił. Moje własne urojenia - a ja uciekając wprowadzam je w życie. I nie mam dość sił ani odwagi, by skonfrontować je z rzeczywistością. Źle mi ostatnio, bo całe życie rozłazi mi się w rękach i nie przynosi satysfakcji.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 130 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.