Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Bogini

Bogini

18 July 2005

Auu, auu, auuu!! Mam zakwasy. A po dzisiejszym PUMPie będę miała jeszcze większe. Jupika ja jej, auuuu. Bicepsy znów mi się napompowały, a na ramionach widać ścięgna, czy coś... Jak mi jutro żyły powychodzą to sobie chyba aż zdjęcie strzelę. I będę się wielbiła potem i wznosiła sama do siebie bałwochwalcze pienia. Tak, jestem próżna, wiem, i kocham swój biceps. I jeszcze brzuch, który od przypadku do przypadku bywa płaski. Zastanawiam się, czy nie powtórzyć Weidera, tak porządnie teraz, full hardcorowo. Tylko że jakoś nie bardzo mi się chce, pozostają ABSy po powrocie. Hmm... po powrocie... jak zwykle dałam się wrobić, bo ja przy Niej przestaję myśleć. Albo przejmuję Jej styl widzenia. Nie ważne w sumie. Tyle, że się zadeklarowałam, że w sierpniu pójdę na całość po kilka godzin dziennie. Chciałabym wreszcie znaleźć ten czas na siłownię i dojść do dużego na biceps, i jeszcze przypomnieć sobie, jak się robi obroty. Bo na razie to po jednym cały świat wiruje. Za długa przerwa. Tylko boję się, że życie znów oleje moje postanowienia i postawi mnie przed faktami dokonanymi. I znów zacznie się kierat ze stronami, doktoratem, publikacjami... Klon by mi się przydał. Albo trzy, co się będę rozdrabniała. Wiem, dziś monotematycznie. Ale nie chce mi się pisać o tym, że jutro się pokłócę z matką. Ani o tym, że mój facet to pijak wożący drewno do lasu. Ani nawet o tym, że tę kretynkę od salsy należałoby rozszarpać na kawałki. Mnie dziś jest dobrze - z tymi zakwasami, napompowanymi bicepsami i tymi kroplami potu, które kapały mi z rzęs na stepie. A teraz dwa tygodnie nieróbstwa. To też kocham. O yeee!!!
Komentarze - Then I saw Her smile

Then I saw Her smile

17 July 2005

Kocham tę kobietę. Oficjalnie i nieodwołalnie. Za ten blask w oczach i za tę radość. Za dzisiejsze HI/LO i STEP. W takich chwilach jak dziś, wiem, po co żyję. Muzyka, ruchy, oddech, wszystko sprawia mi nieopisaną przyjemność. A Ona, jaśniejąca na tle luster, przypieczętowuje to szczęście uśmiechem. Mogłabym to przeżywać jeszcze raz i znów, i znów, aż do całkowitej perfekcji. Jeszcze jutro - PUMP i STEP jako niewielka ucieczka od rzeczywistości, krótka chwilka zapomnienia z Nią. A potem, w momencie, gdy zacznie się liczyć już tylko to, znów dwa tygodnie bez. Czasem nawet Egipt nie jest w stanie przyćmić tego uczucia. Tęsknoty za zmęczeniem, granicą możliwości, upojeniem ruchem, Jej uśmiechem. Czasem... oddałabym wzystkie gwiazdy za ten jeden blask. I za to lekkie łaskotanie, gdy przy naramiennych kropla potu spływa wzdłuż kręgosłupa. Mrrr... Chyba nie istnieje nic przyjemniejszego.
Komentarze - Siwieję

Siwieję

16 July 2005

Oddałam się z Mroziem szaleństwu zakupowemu. Egipt opanował moją głowę niemal zupełnie. Niemal, ponieważ kilka rzeczy zdołało się przebić przez mgiełkę podróżniczego amoku. Po pierwsze obejrzałam "Wojnę Światów". Brak mi słów, bo ciągle mi zęby dzwoniły z nerwów. Ja się nie mogę tak stresować! I tak siwieję, nadmiar emocji mnie zabija. A Tom Cruise rozmaśla. Ten gość pięknieje z wiekiem - też bym tak chciała. Czy wspominałam, że siwieję? Po drugie kupiłam sobie czapkę z daszkiem. Na Oma, ja mam czapkę z daszkiem! To moja pierwsza. I pomarańczowe okulary przeciwsłoneczne. O jaaa.... Nie, na serio, ja się naprawdę dziko z tego cieszę. Po trzecie widziałam (ex)Pressa. Fank ju, fank ju, lord. Ha ha ha. Ale małpa. Jak ja się mogłam w tym czymś kochać? Ludzie są ślepi, gdy młodzi. A potem siwieją, lol. A tak poza tym... zazdroszczę siostrze. Siwieję, wspominałam? I... nic więcej. Wakacje są, a jutro będzie Ania. I znowu lama, czyli ja, ale kto by się przejmował...
Komentarze - Lalala, lalala

Lalala, lalala

15 July 2005

Do dupy z taką ciszą. Słabo odpoczęłam. Ta młodzież jest jakaś INNA. Wnioski z wyjazdu? 1. Słowacja to chory kraj. 2. Godzina osłowego 'CMOK, daleko jeszcze?' wykończy nawet najwytrwalszych. 3. Kto z kim przystaje, takim się staje. 4. Powinnam się obracać w gronie równolatków. 5. To nudne. 6. Powinnam wreszcie dorosnąć. 7. Nie chce mi się. 8. Piętnastoletni chłopcy mają fantastyczne ciała. Ciekawe, gdzie je potem zostawiają? W domu, nareszcie. W lodówce malinowy Redd's - nareszcie. Kurka, ale się cieszę, że wróciłam! P.S. Gdzie Usagi nie może, tam Mitsu pośle, hehehe...
Komentarze - Sayonara

Sayonara

30 June 2005

Drzwi zamknęły się i Włóczykij wszedł w las. Miał przed sobą sto mil ciszy.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 130 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.