Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Mały biały domek

Mały biały domek

25 September 2005

Wybory mnie dobiły. Z głupotą nie wygrasz. Ale znaleźliśmy z Mroziem mieszkanie, które po oględzinach w Internecie jak i na żywo z okna samochodu, wydało nam się przyswajalne. Teraz ja latam po pokoju i obmyślam, którą wersję chcę, a Mroziu pogrywa w Worka, żeby usunąć sprzed oczu wizję wydatków. Biedny chłopak, tak się stresuje, a przecież w życiu będzie, co ma być. Mieszkać trzeba gdzieś, jak można dobrze, to dobrze, jak się okaże, że jednak źle, to się wymyśli coś innego. Nie można wiecznie uciekać od problemów, bo nie ma rozwiązań idealnych. Ani ja, ani on, nie jesteśmy milionerami, dopiero się dorabiamy, ale idzie nam nieźle. A za parę lat może iść nam źle. I co z tego? Co przeżyjemy i jak to przeżyjemy, to nasze. Nikt nam nie odbierze tego, co mamy za sobą. Tylko sumy rzeczywiście podnoszą włosy na głowie. Biedny Mroziu...
Komentarze - Pain

Pain

23 September 2005

Ostatnie dwa dni wypełnia mi ból. Niczym zombie snuję się po domu (bo nogami pociągam i jęczę) i jak żmija spełzam ze schodów (bo syczę). I tylko w głowie natrętne pytanie - jak można się tak skrzywdzić jednym pilatesem? W następny wtorek też tam idę, jak boli to znaczy, że działa. Na podstawie czego ludzie decydują, że ta druga połowa to ta właściwa? Nie pytam o stan zakochania (o yaaa, o yaaa, jak ja go kocham!), tylko o tę w pełni dojrzałą decyzję, gdy ma się świadomość wszystkich wad i zalet partnera. Ja podejmuję swoją decyzję na podstawie kilku rzeczy, które dla innych mogą być śmiechu warte: lubi mojego kota, mogę z nim nie rozmawiać cały dzień, przebywając razem w jednym pokoju, umie programować i lubi mnie wozić po okolicy. I koniec. Decyzja podjęta. I żyli razem długo i szczęśliwie. Tylko dlaczego do cholery on nie majsterkuje?
Komentarze - Janie, wynieś gruz, a potem zrób herbatę.

Janie, wynieś gruz, a potem zrób herbatę.

22 September 2005

Kolejny remont, a ja znów zaczynam zastanawiać się, po co mi ten człowiek. Szczególnie mocno uderzyło mnie to, gdy wraz z podopiecznymi babci wynosiłyśmy gruz z łazienki, a on stanął w drzwiach i zaczął mi opisywać jakąś pierdołę. Nawet nie spytał, czy pomóc. A potem, gdy skończyłam, zaczął mi jęczeć, że wszystko go boli i zmęczony jest. W tym momencie naprawdę zwątpiłam w sens tego związku, w jakikolwiek sens bycia razem. Remont w łazience się przeciąga - tylko Krzysiek pracuje, więc nic dziwnego. Razem jeździmy wybierać kafle, oglądać umywalki, zastanawiamy się nad kompozycją i ile to nas wyniesie. Wujek zasuwa, ja sprzątam. Choćby po to, żeby można było umyć zęby. Mroziu po prostu umył ręce, jedyne co słyszę to: Chcę się wyprowadzić na swoje. A ja nie wiem, czy chcę, bo mam przed oczami swoją charówkę przy Jaśnie Panu. I nawet nie powie "Przepraszam" tylko zachowuje się, jakby to było normalne. Jak mocne jest uczucie przywiązania? Zastanawiam się, kiedy moje się wytrze do końca.
Komentarze - Shadow and dust

Shadow and dust

20 September 2005

Czasem trzeba powiedzieć sobie 'Dość'. Odwrócić się od swoich lęków i odejść. Nie stawiać im czoła, po prostu znaleźć sposób na ich obejście. Ale niekiedy się nie da. Ostatnie parę miesięcy szukałam obejścia. Dziś postanowiłam skonfrontować je z rzeczywistością. Chyba nie ma nic gorszego, niż strach - nie przed czymś znanym, ale przed wszystkimi tymi rzeczami, które mogą się zdarzyć, choć nie muszą. Przed wszystkimi tymi rzeczami, które powstają w ludzkiej głowie. Miałam już dosyć walki z wiatrakami. Dosyć ucieczki przed Anką, Mitsu, klubem i sobą. Więc poszłam tam - poszłam stawić czoła potworowi. Trzygłowej hydrze zwanej zazdrość, obojętność, nieudolność. Poszłam opancerzona w resztki pewności siebie, w resztki tego, co kocham, w ostatki nadziei, aby zwyciężyć lub polec, ale przestać się wreszcie szarpać. Czy muszę pisać, że żadnego potwora nie było? Że tak naprawdę nie zmieniło się nic, odkąd Mitsu została studentką Activa? To tylko ja się zgubiłam wśród swoich obaw. Chyba wreszcie pora przestać uciekać. Chyba pora się wreszcie odnaleźć.
Komentarze - I, robot

I, robot

19 September 2005

Moje życie jest proste. Prostotą swoją wcale nie monotonne. Bo piszę. I klepię. I kłócę się. I denerwuję na remont. I mieszkania szukam. I zaręczam się. I nawet ćwiczę troszeczkę. Brat znów emigruje. Z dziewczyną. I z jednej strony zazdroszczę, że ach. A z drugiej wcale. Chciałabym tak jak on - nie mieć nic, co trzyma w tym mieście. Jednocześnie tak bardzo kocham to, co mam, że nie chcę z niczego rezygnować. Bo nie jest trudno wyjechać. Trudno jest się odważyć, trudno zrezygnować ze znanej rzeczywistości na rzecz nieznanej. Żyjemy ograniczani własnymi pragnieniami. Nie ma we mnie ambicji. I nie ma pędu do stawiania czoła wyzwaniom. Całe moje życie to brak podejmowania decyzji i ryzyka. I gdy słyszę, jak mnie wychwalają, śmieję się w duchu. Pzynajmniej jestem szczera wobec siebie, jeśli nie wobec innych. Chyba tylko na tym mi zależy naprawdę. Ten blog, moje myśli, moje poglądy, mój cynizm - wszystko po to, żeby zrozumieć siebie, odrzeć siebie z ideologii, zaakceptować swoje słabości. I zwalczyć je. Stworzyć z siebie maszynę, która żyje bez ograniczeń społecznych. To taki krzyk wewnętrzny: DAJCIE MI WSZYSCY SPOKÓJ. Bo chyba tylko spokoju tak naprawdę szukam.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 123 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.