Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - I don't like Mondays

I don't like Mondays

25 August 2003

W Winampie "Faye Wong - Admire". Piękna, nieśmiała piosenka. Szept narasta, przechodzi w nucenie - płynie jak kołysanka... Po chińsku - piękniej bo nie rozumiem słów, jest tylko głos i melodia. Czasem nie warto rozumieć...

Komentarze - Sadness, hatred, love, fun... I need them all...

Sadness, hatred, love, fun... I need them all...

24 August 2003

Obejrzałam Equilibrium. Niesamowity film, do tego trafił idealnie w mój nastrój. Dawno nie oglądałam filmu nie mogąc się doczekać zakończenia.

Świat bez uczuć. Bez gniewu, zazdrości, agresji i nienawiści. Ale też bez miłości, radości, emocji wywoływanych wschodem słońca. Czy warto zapłacić taką cenę za usunięcie uczuć negatywnych? Czy warto stać się bezduszną marionetką tylko po to, żeby nie cierpieć?

Lubię moje życie wypełnione całą paletą uczuć. Tych dobrych i tych złych. Czym bowiem jest radość bez smutku? Jak docenić jej wartość, kiedy się nie zna jej przeciwieństwa? Dlatego ważne, jest żeby w życiu poznać jak najwięcej uczuć, by czuć jak najsilniej, z całej duszy...

Equilibrium - świat bez uczuć, czyli martwy świat. Ja się nigdy nie dam zamknąć w takim grobowcu. Bo każde uczucie jest wartościowe, nawet samotność, nawet cierpienie. Dziś tęsknię, choć nie umiem umalować jego snów... Wiem, że żyję...

Komentarze - You passed me by...

You passed me by...

24 August 2003

Jakie to dziwne. Spotkałam na swojej drodze kogoś, kto mi się wydawał najwspanialszy. I był właśnie taki. A teraz patrzę na niego i widzę, jak się strasznie zmienił podczas bycia razem. I jest mi żal, żal dawnego Rafała.

Jak to możliwe, żeby ktoś, kto zawsze miał tysiące pomysłów, zawsze miał coś zabawnego do powiedzenia, coś ciekawego do zaproponowania, zmienił się tak bardzo? Jak to możlwie, żeby ten, który zawsze wyczuwał mój nastrój, zawsze był wobec mnie troskliwy i opiekuńczy, nagle stał się tak nieczuły? I tak skupiony na sobie...

Tęsknię do Rafała... Do Rafała, który żył całym sobą. Który nie bał się podejmowania decyzji i potrafił pokolorować mój świat. Rafała, który widział prawdziwą mnie i kochał mnie. Rafała, którego już nie ma.

Ten człowiek, który jest koło mnie... Ktoś zupełnie obcy. Jak można kochać aż do śmierci kogoś, kto się boi żyć? Jak można kochać kogoś, kto na własne życzenie ograniczył sobie świat? Niewiele zostało mi z dawnego Rafała. Mój palladyn został zwykłym mieszczaninem. Nie umiał czy nie chciał walczyć z regułami tego świata? A może to ja po prostu nie umiałam mu pomóc?

Ja nadal staram się walczyć... Bo nie ważny jest efekt, ale dążenie...

Komentarze - And the sky today is so blue...

And the sky today is so blue...

23 August 2003

A mimo wszystko dzień toczy się przyjemnie...

Za oknem słonecznie i aż się chce otworzyć okno. Jest mi po prostu spokojnie. Jak tak patrzę w to błękitne niebo, to przez głowe przelatuje mi tysiące myśli. Jedna z nich to ta, że pomimo wszystko jestem szczęśliwa. Z tymi rozterkami, kłopotami, samotnością i tęsknotą za czymś nieuchwytnym - jestem szczęśliwa.

Lekki wiatr porusza firanki. Powietrze pachnie już jesienią. Niedługo zaczną spadać kasztany... Zbliża się moja ulubiona pora roku. Nadchodzi czas deszczu, wirujących w powietrzu liści, chłodnych wieczorów. Nareszcie. Pogodnie mam dziś w duszy...

Jak co roku, gdy patrzę, jak umiera świat.

Komentarze - And another sleepless night...

And another sleepless night...

23 August 2003

Obudziło mnie dziś pogotowie. Po trzech godzinach snu. Zaaferowana babcia i przestraszony dziadek. Siedzieli pół godziny i zabrali dziadka do szpitala. Nie było sensu nawet kłaść się spać, i tak bym nie dała rady zasnąć.

Babcia jak zwykle w pełnej gotowości bojowej, a ja jak zwykle w panice, że ją ta gotowość bojowa wykończy. W rezultacie obie jesteśmy wykończone. I jeszcze to uczucie oczekiwania...

Czekam. To naprawde głupie uczucie. Zaczyna się w żołądku i rozchodzi na każdy mięsień ciała. Bardziej świadoma część mego ja stara się w jakiś sposób to oczekiwanie zagłuszyć ale ta druga, mniej świadoma, w pełni się już poddała. Więc czekam, walcząc o to, żeby nie czekać... Istna paranoja.

Ogłupiona brakiem snu i wczorajszym winem poddaję się biegowi czasu...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228,

Strona 226 z 228

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.