Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ???

???

18 March 2004

Od wtorku czuję się dziwnie. Samo chodzenie stało się dla mnie wysiłkiem. Bolą mnie mięśnie, jest mi gorąco, oblewam się zimnym potem. Potem którego nie ma. Pierwsze piętro to dla mnie ilość schodów równa porządnej zadyszce. Przejście do kuchni powoduje nagłe przyśpieszenie uderzeń serca. Śmieję się histerycznie z byle czego albo płakać mi się chce. Ciśnienie osiągnęło max w całej historii mojego życia: 120/80 (na codzień koło 90/50). Czuję się jak po alkoholu. Wczoraj nie poszłam na stepa tylko powlokłam się na spacer. Nie sądziłam, że obejście Jasnych Błoni może być takim wysiłkiem. Ale pogoda była taka piękna, tak cieplutko było, że aż żal... Zapisałam się na fitness na jutro. Mam nadzieję, że mi przejdzie. Tak bardzo chcę tam iść...

Komentarze - ...

...

16 March 2004

Poszłam na sztangi i wróciłam na sztandze (?). Jakoś tak się słabo poczułam podczas ćwiczeń. Dziwnie mi się zrobiło, tak gorąco, i obciążenie, choć znacznie mniejsze niż zazwyczaj, zaczęło mi sprawiać problemy. Więc wyszłam.

Zastanawiam się, co to było. Bo źle się zaczęłam czuć już koło 18, było mi niedobrze, w głowie mi się kręciło, zaczęły mnie boleć stawy. Nadal nie czuję się za dobrze. Wczoraj po jednej lampce wina też się tak czułam. A przecież jem normalnie i sypiam w miarę. Trudno moje życie określić stresującym. Jest mi przykro. Przykro, że nie dałam rady.

I że nie poszłam na HI/LO później. Chciałabym... esh... nawet nie wiem, jak to napisać... Ciiii....

Komentarze - Born from the Planet...

Born from the Planet...

15 March 2004

"Born from the Planet and after death return to the Planet."

Pojechaliśmy nad morze, do Międzyzdroi. Takie miasteczko po sezonie ma swój urok. Jedna, dwie otwarte knajpki, ciemne okna w domach. Jedząc naleśniki i wyglądając za okno, pomyślałam, że ta sceneria aż się prosi o romans. Taki z książek Chmielewskiej.

A potem poszliśmy na molo, podniosłam głowę i spojrzałam w niebo. A odległe galaktyki odpowiedziały spojrzeniem. Idealnie czyste, bezkreśnie czarne niebo i roje gwiazd. I siedząc na tej małej, zaniedbanej planecie, mnąc rękaw kurtki w chłodnej dłoni i patrząc w niebo, poczułam, czym jest szczęście. Znalazłam sens istnienia, a Kosmos wlał się we mnie aksamitną falą spokoju.

Dla takich chwil warto żyć, dla tego uczucia zachwytu, które ogarnia na widok czegoś tak doskonale pięknego. Dla uczucia, że się jest niepomiernie małym i nic, co się zrobi, nie wpłynie na ten boski ogrom nieba. Na uczucie przynależności.

Mroziu, to jest odpowiedź na twoje pytanie o sens ludzkiego życia. Żyjemy, żeby czerpać radość z tego, co nas otacza, z chwili, która wypełnia serce szczęściem. Nie po to, żeby przedłużać gatunek, który to niszczy, nie dla domu, dzieci, dobrej pracy. Żyjemy dla siebie samych.

Nasze życie tylko wtedy ma sens, gdy potrafimy dostrzec, jak piękny jest świat, na którym dane nam było istnieć. Jesteśmy przypadkiem, zrządzeniem losu, pomyłką ewolucyjną (?), a nie panami świata. Przed nami nie ma żadnej misji ani celu, po śmierci wrócimy do planety.

Tam, na tym molo, pod rozgwieżdżonym, przepastnym niebem, mogłam przestać istnieć. Byłam szczęśliwa, a potem... ... potem chmury zakryły niebo i Szczecin, miasto beznadziei, strąciło mnie w pustkę cywilizacji.

Komentarze - ...

...

13 March 2004

Kolejny smętny dzień. Wyrwana z pracy nad Wędrusiami, pojechałam z Mroziem na zakupy. Nic nie kupiliśmy. Zaliczyliśmy kopa w zderzak. Kolejna rysa. Tyle, że odebrałam tort na jutro.

Właśnie, jutro zwalą się starzy i trzeba będzie odwalić szopkę z urodzinami. Dobrze, że właściwy dzień, poniedziałek, mam tylko dla siebie. Będę mogła poudawać, że tak naprawdę nic się nie dzieje. I będzie git. Zeżrę tort i będzie jeszcze bardziej OK, a potem się zachleję winem i urwie mi się film. Kolejne urodziny za mną.

I nie, tu nie chodzi o wiek, strach i przygnębienie przemijaniem. Tu chodzi o to, że w urodziny lubię pobyć tylko ze sobą, sam na sam.

Komentarze - Another dream, another day.

Another dream, another day.

11 March 2004

Dlaczego on? Przyśnił mi się właściwie bez powodu, bo ani ostatnio o nim nie myślałam, ani nawet nie rozmawialiśmy ze sobą już jakiś czas. Stał na chodniku w białej koszuli, czarnych luźnych spodniach i takiej samej marynarce. Coś mówił. A potem się tak ładnie uśmiechnął.

Stałam na przeciw, z tymi moimi rozwichrzonymi włosami, bojówkami, koszulce i kurtce sportowej. Jak lump jakiś i nie wiedziałam, co powiedzieć. Wtedy zaczął padać deszcz, na niego, na mnie, na cały świat, taka ciepła wiosenna ulewa.

Obudziłam się.

Jak można uśmiechać się do człowieka, którego się nigdy nie widziało na oczy?

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231,

Strona 194 z 231

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.