Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - ...

...

26 July 2010

Bankrutujemy po cichu, a ja desperacko ściubię pieniądze skąd się da. Marzenia są wspaniałe i cudownie jest je spełniać, ale przedwczesne ich spełnianie bywa ryzykowne. No cóż, czasem spontaniczne akcje są nam potrzebne, by dobitniej wskazać, jak ważne jest planowanie.

Słońce i piękna pogoda wyjątkowo nie robią na mnie wrażenia, siedzę w domu w piżamie lub w samej bieliźnie, piję litry wody i cieszę się spokojem. Nigdy nie przypuszczałam, że polubię lato w mieście. Jadam bób z boczkiem. Domową pizzę. Serniki na zimno i arbuza ściekającego po palcach. Wieczorami długo stoję pod chłodnym prysznicem. Włosy myję szamponem za 4 zł z pokrzywą i miętą.

Gdy robi się chłodniej smażę dżemy. Dryluję czereśnie, mieszam, zamykam w słoikach zapach słońca. Pracuję rankami, a potem oglądam McLeod's Daughters, rozchichotaną Tess i wyważoną Claire. Psocę się Avie i bawię aparatem fotograficznym. Dostaję samolotowej fobii...

Już nie pamiętam, kiedy moje lato było takie leniwe i pogodne.


W wolnych chwilach piszę testament.

Komentarze - I już lipiec

I już lipiec

15 July 2010

Lipiec w tym roku zamęcza nas falą upałów. Tak długo i niecierpliwie wyczekiwane słońce wpierw wysłodziło truskawki, by zaraz potem wysuszyć trawę i pokryć liście kurzem. Powietrze wisi nad Szczecinem nieruchome i ciężkie, nawet ptaki nie mają sił na śpiewanie.

Duszno, gorąco, od sąsiadów śmierdzi papierosami. Obrzydliwie.

Przez kilka dni mieszkałam gdzie indziej. Takie zupełnie inne życie, z psem zamiast kota. Z przespanymi nocami, kuchenką gazową i wanną, z porannymi i wieczornymi spacerami po osiedlowych uliczkach.

Świat pożyczony na trochę. Podobał mi się.

Komentarze - Wieczory czerwcowe

Wieczory czerwcowe

23 June 2010

Wieczory czerwcowe

Cisza. Nietoperze znów plotą szalone kółka na wyciągnięcie ręki. Kilka centymetrów niżej kocie serce drży z podniecenia. Ogon zamiata balkon, wargi unoszą się w nerwowym poszczekiwaniu.

Tutaj wieczory są przesycone zaspanymi głosami ptaków i aksamitnym szelestem nietoperzych skrzydeł. Ranki hałaśliwe od śpiewu i ptasich nawoływań.

Cisza tutaj jest głośna od skrzydlatych stworzeń.

Na wieczornie czystym niebie smuga samolotu. Tęsknie i uspokajająco.

Tutaj wieczory są mi bliskie. I pachną truskawkami.

Komentarze - I czerwiec?

I czerwiec?

16 June 2010

Próbuję się ogarnąć, bo jak zwykle sporo się dzieje. Zastanawia mnie, jak to jest, że robię wszystko, by moje życie płynęło leniwie, a ciągle jestem zajęta. Chciałabym mieć tak dwa tygodnie wolnego, podczas których mogłabym kompletnie nic nie robić. Żadnego nadganiania pracy, żadnego poprawiania pierdół, żadnych zaległych fryzjerów, lekarzy, nic.

Dwa tygodnie na posprzątanie domu, pomycie okien (bo lubię), na fitness, spacery po mieście, spacery z kotem, gotowanie i pieczenie do bloga, książkę i byczenie się z maseczką na twarzy. Dwa tygodnie bez słów: Trzeba zrobić.

Jak zrobię, co trzeba zrobić (a jak zwykle jestem w stanie już-niemal-ukończenia), to się pobyczę. Zapewne dopiero w lipcu, ale i tak. I nie za długo, bo muszę uzbierać 10 k, wczoraj podpisaliśmy cyrograf na Chiny. Jestem bankrutem.

A tak poza tym u mnie bez zmian - jak widać mam zaległych lekarzy, fryzjera, maseczkę, ciągle nadganiam z pracą, poprawiam pierdoły, nie mam czasu na sprzątanie, gotowanie, fitness i spacery, czasem uda mi się poczytać książkę.

Ale ja wszystko mam za darmo przecież. I tylko siostrę mam nie z tej bajki, która zamiast mózgu ma musk.

Komentarze - Maj

Maj

01 June 2010

Tak, wiem, znów się opuszczam, choć przy tak zatrważającej ilości czytaczy, chyba nie ma powodu do obaw.

Co u mnie? Właściwie nic nowego. Nadal zbieram na Kenię. Znów mam kryzys wartości. Wciąż walczę z kotem i próbuję złapać dystans w stosunku do rodziny.

Czyli po staremu.

Postanowiłam się przełamać i zaczęłam czytać "Nation" T. Pratchetta. Na południu kraju powódź i wielka fala. Odłożyłam "Nation" na półkę. Coś nie mam szczęścia do tej książki. A przecież nie jestem przesądna.  

Właściwie jestem spokojna. Fryzjer jak zwykle zdziałał cuda. Te oczy...

I cisza, spokój, i nic-nie-pragnienie.

Skończył się maj.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 66 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.