Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - czy ty wiesz, że weekend jest...

czy ty wiesz, że weekend jest...

23 April 2005

No wiem, wiem. Ale dla mnie to żadna różnica. W ramach załatwiania spraw weekendowych, co u mnie równa się sprawom zaległym, napisałam sobie bloga od nowa. Właściwie... wyszła mi z tego strona domowa, pomniejszona o dział "o mnie". Ale nareszcie zaczynam mieć to coś, co tak bardzo chciałam: szansę zupełnej przeprowadzki do świata wirtualnego. Moje wiersze, cytaty, rozpiski treningów, adresy internetowe - wszystko w jednym miejscu, dostępne globalnie. Są i minusy - chwilowo wcięło mi RSS'a, blokadę IP oraz ukrywanie notek. Jakoś przeżyję. Nie sądzę, żeby do jutra zaatakowało mnie 1000 kretynów piszących "muuu", Larki nie zubożeje, jak nie przeczyta raz czy drugi moich wyn(at)urzeń, a panna Anna i tak pewnie wie, że się na Jej widok rozmaślam. I tak mi właśnie zniknęła sobota. A jutro uczelnia i zniknie też niedziela. Zapracowana jestem w weekendy.
Komentarze - Siemianów

Siemianów

22 April 2005

Nie chcę mieć wspomnień. Nic nie przynoszą, tylko cierpienie. Pamiętam wyprawy na wieś do mojego i brata ukochanego Siemianowa. Lata spędzane na zabawach z Baśką i jej źrebakami, cielakami, kotami i psami. Wąskie spracowane dłonie prababci i wygłupy rowerowe wujka. Gorące żniwa, zginające do ziemi wykopki, sianokosy i wyprawy na rwanie wiśni. Las, pełen grzybów, mrówek, jeziorek w lejach po bombach, ptaków. Reperację dachu obory, wspinaczki po drzewach, wspaniałe kryjówki w stogach i na balotach. Dni wypełnione ciepłem, śmiechem, smakiem porzeczek i zapachem zborza. Potem Baśka odeszła i ziemi też coraz mniej było i skończyły się żniwa. Wycięto starą topolę. Jezioro ktoś kupił i ogrodził. W pamięci mam dzień, gdy zmarła prababcia. Weszłam do domu po basenie, a babcia siedziała przy telefonie taka spokojna, zbyt spokojna. Tą samą drogą przyszła wiadomość o śmierci wujka, tylko to na mnie wtedy wypadło i to moje emocje zastygły. A potem było tylko gorzej... I to uczucie dwa lata temu, że ja już tu nie wrócę. Że ostatni raz patrzę z ganku w to granatowe niebo na spadające gwiazdy. I ten śmiertelny spokój znowu. I już nie mam, gdzie wracać. Czas niszczy wszystko, co kocham. Zostaje gorycz. Czasem mam wrażenie, że mnie przepełnia, że to już nie tylko serce, ale wylewa się ze mnie porami. A wciąż więcej napływa z zewnatrz. Nie chcę pamiętać. Nie chcę kochać. Za to nienawidzę. Społeczeństwa, tego państwa, tej rzeczywistości. Tego, że wszystko potrafię przewidzieć, a jednak boli. Moje dzieciństwo właśnie umarło. Wyprzedane, porzucone, rozkradzione wraz z Siemianowem. I mogłam tylko stać z boku i patrzeć... Stałam i patrzyłam. Do końca.
Komentarze - Droga

Droga

20 April 2005

Generalnie to wyluzowałam z życiem. Ćwiczę, gdy ćwiczę. Pracuję, gdy pracuję. Wybitnie rozsądnie. Nie mam większych zapotrzebowań ani wiekszych marzeń. Jakieś cele, których realizacja lub nierealizacja nie bardzo mnie obchodzi. Jakieś myśli, które nie zostają na dłużej. Ramki mnie już nie męczą. Weszłam w etap życia, gdzie idzie się polną drogą. Trawa pod nogami, niebo nad głową niebieskie, w zbożu można się ukryć przed światem. Świerszcze leniwie cykają, a motyle barwią koniczyny plamami czerwieni, błękitu i złota. Droga wije się wstęgą, niewielkimi pagórkami, pośród niedużych kęp drzew, których chłodny cień przynosi odpoczynek wędrowcom. Ludzie uśmiechają się, wracając z pola, zapraszają na świeży chleb i zsiadłe mleko. Moja droga zrobiła się swojska, znajoma, spokojna. Dobrze mi się wędruje. I gdy siedzę oparta o jabłoń, gryząc pachnące jabłko i patrzę przed siebie, na horyzoncie zamglone widnieją góry. Ostre krawędzie, ciemne zbocza, wichry i pozostałości śniegu. I wspinać się trzeba będzie krwawiącymi palcami. Ale to dopiero przede mną. Skowronek śpiewa. I koniczyna pachnie upojnie...
Komentarze - Weiderzę sobie

Weiderzę sobie

18 April 2005

Chwilowo Weider zaspokaja całą moją potrzebę pisania i zwierzeń - w sumie ma to nawet sens. Każdy odliczony dzień to sedno tego, co mnie zajmuje. W zapiskach to tylko kawałek linijki wykreślającej nowy dzień, ale to także ból, pot, zacięcie i walka z samą sobą. Codziennie przypominam sobie każdą sztuczkę, jaką znam, a która zmniejsza wysiłek i ból. I codziennie odmawiam sobie zastosowania każdej z nich. Potem przez parę chwil leżę na kocu i zastanawiam się, czy wogóle wstanę, czy następnego dnia zdobędę się na dalszy trening. I nigdy nie wiem - aż do następnego poranka, gdy znów się kładę i zaczynam serie. Ale dam radę - przecież to ja, ja zawsze daję. Czasem nie mogę uwierzyć, że sport stał się dla mnie tak ważny - koło fotela leży sobie sztanga, obciążniki na ręce jadą ze mną w góry i do Egiptu. Mroziu też wsiąkł i coraz częciej zamiast przy komputerze, spędzamy czas w Activie, na spacerach, machając sztangą. Nasze rozmowy zdominowały diety, techniki, treningi i pomysły na zdrowe życie. Nie stosujemy, ale jednak. Ale coś jednak zgrzyta. Brak fascynacji? Utrata celu? Pewne zawieszenie? Odkąd trafiłam do Active'a, ciągle się uczę. I doszłam do momentu, w którym powinnam pójść dalej, dowiedzieć się więcej. Nie, nie chcę zostawać instruktorką - mam dość pracy z ludźmi na uczelni, ale z drugiej strony chcę czegoś więcej niż mechaniczne powtarzanie ćwiczeń po instruktorze. Znudził mnie ostatnio pump, ABF i inne tym podobne zaczęły mnie usypiać, wszelkie brzuszki po Weiderze to kpina, HI/LO nigdy nie lubiłam, zresztą podobnie jak wszelkich rzeczy tanecznych. Zostały mi rowery, których nie cierpię. Bawi mnie za to praca nad sobą w domu - sztanga i Weider i jeszcze pseudo Gimnactive. No i co teraz?
Komentarze - Mężczyzna

Mężczyzna

16 April 2005

Najpierw mnie mężczyzna na trzy dni porzucił, a potem powrócił. To były najmilsze moje dni od dawna i największa radocha na jego widok. Prawie że się z tej radości pobiliśmy. Koty z rezygnacją powróciły do starych zasad: niewłażenia mężczyźnie na biurko, niespania ze mną na całej szerokości łóżka, niejedzenia wspólnych kolacji na stole. Życie wróciło do normy. Znów mam bajzel w całym pokoju, chodzę spać o jakichś chorych porach - koło 23 (!), z niczym się nie wyrabiam i jadam niezdrowo. Tak, mężczyzna to skarb i lepsza połowa. Są i plusy: - śpię tylko na jednej poduszce, więc nie muszę nagle w nocy decydować, na której teraz. - mam expresowego dostawcę chipsów. - mogę się kłócić o poglądy i dochodzić do wniosku, że społeczeństwo składa się z idiotów. - mam na kogo zwalić winę za wszystko, co mi nie wychodzi. - mogę się lenić i twierdzić, że przy nim się nie da pracować. - słyszę, że nie jestem gruba. Jeden mężczyzna, a tyle radości...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227, 228, 229, 230, 231, 232, 233, 234,

Strona 145 z 234

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.