Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - In my room...

In my room...

05 September 2003

W moim pokoju jest ciemno... Na zachodzie jeszcze lekko różowi się niebo. Dopiero mieszkając w tym pokoju, zauważam je naprawdę. Pewnie dlatego, że oprócz bloków, nie ma tu nic innego. Szare domy i niebo... moje prywatne wniebowstąpienie.

Dziś znów oglądałam "Her and her cat...". To film o mnie, króciutka historia o samotności, życiu, uczuciach... Klimatyczna zajawka. Mogłabym ją oglądać tysiące razy...

W moim pokoju leci X Japan "Rose of Pain". Wysokie, chłodne ściany odbijają dźwięki. Świat dzwoni... Głos Yoshikiego, gitara elektryczna, moje prywatne zmartwychwstanie...

W moim pokoju pracuje komputer... Siedzę przy jasnym monitorze... Obok kawa... Z monitora świecą zielone oczy Kamui... Uczucia spływają w dół, na klawisze... On tam gdzieś jest...

W moim pokoju... jak zawsze... samotna...

W moim pokoju...

Komentarze - Martwe morze

Martwe morze

05 September 2003

Słońce za oknem... Wyszłabym na spacer, ale nie mogę, bo zacznę myśleć... Nie chcę teraz myśleć, chcę być wściekła, ten stan mnie trzyma na powierzchni. Zimna wściekłość... i to błękitne niebo.

Decyzja - wiem, że on tu dziś przyjdzie i będę musiała podjąć decyzję. Wiem, że przyjechał do mnie, bo mu zależało... Tylko czemu tak głupio? Czemu tak narozrabiał? Ja nadal nie rozumiem, co on sobie myślał wtedy. Boję się zrozumieć, bo może to ja popełniłam błąd?

Znów usprawiedliwiam innych, znów próbuje sobie wytłumaczyć, że to nie oni są winni, tylko ja... Zaczynam wątpić w swoje racje... Ale skoro nic się nie stało, to dlaczego przez ostatnie dwa dni czułam się tak przez nich zmaltretowana?

Czuję się bezradna... Mroziu miał się wprowadzić w ten weekend. Raczej się nie wprowadzi... Czuję się nieswojo, bo mam wrażenie, że powinnam mu na to pozwolić, że powinnam się zgodzić i dać sobie spokój ze złością. Tylko co potem? Jakoś tak we mnie wszystko ochłodło. Wszystko jest takie zamglone... Zaczyna mi być po prostu obojętne... Jakby nie było uczuć tylko ich cienie. Przez chwilkę starają się mną zawładnąć, a potem nagle rezygnują. I nadal unoszę się na powierzchni martwego morza. Nic nie chcę, niczego nie pragnę...

Nawet nie widzę powodów do płaczu... Nie kocham nikogo i niczego...

Komentarze - It is too easy

It is too easy

05 September 2003

Każde poszło w swoją stronę. Ja do siebie, on do siebie. Tylko nie wiem, co dalej. Jakoś nic nie czuję. Wiem, że powinnam czuć: żal, może smutek, resztki miłości, tymczasem nie ma nic.

Istnieje szansa, że w to po prostu nie wierzę. Że to do mnie nie dotarło i dlatego, nic nie odczuwam. Ale wydaje mi się, że to jednak nie to. Miłość umarła w te wakacje. Jeśli jakaś jeszcze była, to w te wakacje się jej pozbyliśmy. Zbyt dużo obojętności, zbyt dużo samotnych wieczorów. Mnie już z nim nic nie łączy, nawet nie jest mi smutno. W sumie jesteśmy sobie tak obcy, że moglibyśmy zacząć od nowa :) Tyle, że mi się nie chce.

Teraz się dopiero czuję zagubiona, bo nie wiem, co powinnam zrobić. Skoro nic nie chcę robić...

A ten idiota dał mi wolną rękę. Zamiast stać tu z kwiatami, walić wyznaniami, mówić, jak mnie kocha, że jego życie beze mnie nie ma sensu, poszedł do pracy, napisał mi na gg, że mu zależy i że jak będę chciała pogadać, to mam dać znać. Co z tym gościem jest nie tak? W sumie, co z nami jest nie tak? Chyba jednak obojgu nam jest obojętne co dalej. To w takim razie to nie ma sensu...

Komentarze - Switch off this fucking world!

Switch off this fucking world!

04 September 2003

Dziś się zastanawiałam, czy jednak śmierć nie jest dobrym pomysłem. Albo katatonia... Wszystko, tylko nie ten pieprzony świat. Nie świat, w którym zostałam tak skopana...

Cały ten tydzień to jeden wielki koszmar, to klęska za klęską. To ludzie, którzy zamiast mnie wspierać, jeszcze mnie dobijali. Ci, na których powinnam móc liczyć, zgnoili mnie podwójnie...

Za co ja tak oberwałam? Za co ja będę obrywała dalej, bo to się jeszcze nie skończyło. Jeszcze pora na moich rodziców.

Już nigdy, nigdy nie zrobię nic dla kogoś. Brzmi jak obietnica. Już nigdy nie zrobię nic dla kogoś.

Komentarze - I hate suprises

I hate suprises

03 September 2003

Mroziu przyjechał do Warszawy.

Totalne zaskoczenie, choć stan mój bliższy był furii niż radości. Przecież to totalnie głupie, żeby bez uprzedzenia wsiąść w samochód i przyjechać po kogoś do innego miasta. Z drugiej strony to jest też totalnie desperackie, a ja mam słabość do desperatów. Tylko teraz nie wiem, co dalej... Pogadać z nim i go odesłać do domu, czy zabrać się z nim...

Nie chcę dłużej siedzieć w tej cholernej Warszawie. Denerwuje mnie tu wszystko. Zwłaszcza fakt, że wyjechałam nie z własnej woli w środku życiowej katastrofy. Czemu ja zawsze próbuję spełniać czyjeś oczekiwania? Alex i Baśka byli niezadowoleni. A ja im życzę kogoś takiego, kogoś, kto dla ratowania związku będzie gotowy przejechać pół Polski tylko po to, żeby porozmawiać. Życzę im kogoś, kto będzie ich po prostu akceptował, bezgranicznie... Choć oni tego nie potrafią...

I mam już dość. Dość niezdecydowania, ulegania innym. Dość wysłuchiwania krytyki. Dość wysłuchiwania, że moje wybory są bez sensu, że każdy inny wybrałby lepiej. Kurwa mać, a co komu do tego, co ja robię ze swoim życiem??? It's my life...

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 222 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.