Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Step by step

Step by step

04 January 2006

Drugie rowerki u Mitsu za mną. Tym razem przeżycie szalenie bolesne, bo kolano nie podziela mojego entuzjazmu. Mimo wszystko - jakoś jadę. W znaczący sposób pomaga mi fakt, że głównie w pozycji drugiej, podczas gdy inni dobijają pośladki, ale też dobrze. Kiedyś nie byłam w stanie przejechać nawet trzech piosenek, teraz wytrzymuję wszystko. Tylko nie za dobrze mi na samym końcu i nie wiem, ze zmęczenia czy bólu. Anemię wykończyłam końskimi dawkami żelaza, może pora załatwić kolano chirurgiem? No i badanie krwi trzeba by zrobić, sporo czasu minęło od ostatniego. Zabawne, jak Active zmienił moje życie, jakiemu praniu poddał mój umysł i poglądy. W pewnym sensie, gdy było bardzo źle, wariacka fascynacja Anką pomogła mi przetrwać. Tak, jakby ktoś podniósł mnie za ramiona z ziemi, otrzepał kurtkę, spojrzał w oczy i stwierdził: "No, już dość. Teraz pokaż, że jesteś dzielną dziewczynką." I jeśli jest coś, czego naprawdę obecnie żałuję, to fakt, że pozwoliłam temu zaniknąć, że w sumie sama się odsunęłam. Patrząc dziś, jak zabawnie rusza biodrami, stwierdziłam, że nadal jest dla mnie kimś wyjątkowym. To ona pokazała mi fitness, a fitness uratował mi życie. Inaczej myślę, inaczej podchodzę do samej siebie, bardziej siebie cenię. I mozolnie, powoli, z trudnością, próbuję odbudować coś, co głupio zniszczyłam w sobie przez ostatni rok. Miłość do ruchu. Może kiedyś, stawiając kolejny krok na stepie, znów poczuję, że ciemność istnieje tylko po to, żeby definiować światło. I że nie ma takiej granicy, której nie mogłabym pokonać. Promień światła tańczy wraz ze mną, łowię każdy ruch, nim nadejdzie ciemność
Komentarze - Nic

Nic

02 January 2006

Ból w mojej głowie. Ostre pulsowanie oznaczające, że migrena powróciła i mogę resztę dnia wykreślić z życiorysu. Niekiedy mam powody, żeby być wdzięczna światu - jestem mu wdzięczna za Ibuprofen. A dziś zbudziłam się rano i zobaczyłam biel. Absolutną biel za oknem, bez konturów domów, zarysów drzew. Pewnie w nocy w Szczecinie olbrzymy kurzyły faje i całe miasto utopiły w dymie. Uwielbiam taką mgłę, gdy podchodzę do okna, a za nim nie ma nic, tylko biel. Mój pokój zdaje się wtedy dryfować w nicości, na krawędzi istnienia. Podobno życie jest jak przelot papugi przez oświetlony pokój, poza którym jest tylko czerń. Pustka ma dla nas właśnie te barwy, jest czarna lub biała. Nasza wyobraźnia jest ograniczona. Bo jeśli jest absolutnie pusto, nie ma absolutnie nic, to nie ma światła, a więc kolorów też nie ma. Nadal próbuję zmusić mój mózg do uznania faktu, że zanim powstał Wszechświat, nie było absolutnie niczego, a więc zrozumieć, że nie było żadnego miejsca, żadnej materii, żadnego czasu. Nie było nic - a więc nie było też pustej przestrzeni, bo ta jest ograniczona w jakiś sposób. Jak z niczego może powstać coś i rozszerzać się, skoro nie ma przestrzeni, w której istnieje i w której mogłoby się rozszerzać? I jak przy tym może być nieskończone? Mgła się podnosi. Domy wyłaniają się spod oparów, jakby od zawsze tam były. Jak zrozumieć "zawsze"?
Komentarze - Pięta Achillesowa

Pięta Achillesowa

01 January 2006

"... mówi, że jesteśmy tacy sami." "Bo jesteśmy." "Wiem." Sylwester zaskoczenie. A teraz zamknąć to w sobie, zapamiętać i tak zostawić. Tylko dla innych można być silnym, nigdy dla siebie.
Komentarze - Dlaczego mężczyźni są grubi i rozpuszczeni

Dlaczego mężczyźni są grubi i rozpuszczeni

31 December 2005

Dziś będzie prosto, bo notka podyktowana chwilą. Dlaczego mężczyźni są grubi i rozpuszczeni? Bo mają kobiety. Od urodzenia w życiu każdego faceta jest kobieta. Kobieta, która robi wszystko, żeby tego faceta zepsuć. Mamusia. Mamusie to takie straszne istoty, które subiektywizm i nietolerancję mają wpisaną w geny. Objawia się to tym, że o ile synuś ma być inteligentny i realizować się zawodowo, o tyle dziewczynka ma być dobrą żoną i kochaną mamusią. Nawet w tym naszym nowoczesnym świecie, w głowach mamuś miga neon: synuś - przyszły pan, córeczka - przyszła służąca. Synuś wyrasta na rozpuszczonego lenia, któremu się wszystko wybacza, córeczka zawsze jest ta zła. Mamusie są pieprznięte. Rośnie sobie taki synuś, ograbiony z podstawowych umiejętności dbania o siebie i ma tylko jeden cel - znaleźć służącą, tfu, zastępczynię mamusi, tfu, kobietę swego życia. Znajduje i osiada na laurach. Oto na scenę wchodzi żona. Należy zauważyć, że żona w momencie uzyskania tego statusu, wchodzi na drogę prowadzącą ją w kierunku oszalałej mamusi. Automatycznie przejmuje bowiem większość obowiązków, synusia-mężusia stawiając na piedestał. On ją zdobył, ona musi go zatrzymać. A do serca najszybciej przez żołądek i tolerowanie wad, więc zaczyna się gotowanie obiadków, przyrządzanie śniadanek i kolacyjek, stwierdzenia: on już taki jest. Zdobywca je, nie rusza się i tyje, niewolnica śmiga koło niego zapewniając wciąż nowe atrakcje i walcząc o wygląd, bo nie daj boże, młodsza się pojawi. Potem żona zostaje mamusią powtarzając cykl nierówności, a potem się starzeje. I w sumie nic się nie zmienia. I siedzą w fotelach osiemdziesięciolatkowie. On gruby i opowiadający, że się musi odchudzić, ale nawet nie wychodzący z domu, ona nadal na każde jego skinienie. Czasem przychodzą dzieci - córeczka pożalić się na życie i męża oraz syneczek po pieniądze i coś zjeść. Ona nadal gotowa usługiwać każdemu facetowi, który się pojawi, bo przecież to przedstawiciel mężczyzn, on każdą kobietę traktuje jak siłę roboczą: podaj, przynieś, odnieś! I tak w koło macieju. Smutne. P.S. Notka podyktowana babcią, dziadkiem, wujkiem i kotem, ale także ogólnymi spostrzeżeniami. P.S. 2. Jak mi się kiedyś przytrafi syn, nie będzie miał lekko.
Komentarze - Mrówki, koty, murzynki i wielkie małpy w dodatku

Mrówki, koty, murzynki i wielkie małpy w dodatku

28 December 2005

Wolne. Do 7 stycznia nie istnieje dla mnie świat uczelniany. Mogę leżeć brzuchem do góry i nie istnieć na płaszczyźnie czynności fizycznych i umysłowych. Sielanka, nie? Tymczasem ja nie umiem. Tymczasem ja nie mogę. Bo mnie od razu się nudzi. Więc czytam Naukę Świata Dysku. Wybór o tyle niefortunny, że niewiele ma to wspólnego z moim ukochanym Światem Dysku, za to wiele z filozofią, fizyką kwantową, chemią, matematyką oraz Mrówką Langtona i Kotem Schrodingera. Zważywszy, że nauki ścisłe nieodmiennie przyprawiają mnie o ból głowy, bo absolutnie niekumata w tym względzie jestem, możecie sobie wyobrazić, co przeżywam. Na osłodę mam jedynie styl literacki Pratchetta i fakt, że całość podana jest w oryginale. Szczerze mówiąc, nie wyobrażam sobie, co z tej książki zrobili nasi tłumacze, skoro wersja polska jest tych samych rozmiarów, tak samo gruba, ale pisana znacznie większą czcionką. Wycieli połowę, co równałoby się z powstaniem jedynie połowy naszego Układu Słonecznego? Będę musiała sprawdzić przy najbliższej wizycie w Empiku. Z rzeczy bardziej przyziemnych (ha, ha, ha), upiekłam pierniczki i murzynka, kompletnie niszcząc swoją maskę osoby kuchennie nieprzystosowanej. Wyszło aż za dobrze, teraz muszę piec wszystko ponownie i w większych ilościach. Usa-kuchareczka, cholera. Próbuję wysmarować coś graficznie, ale mi się gryzie. Widocznie jeszcze nie dojrzałam do popełnienia ósmego cudu świata (ha, ha, ha). I jakby tego wszystkiego było mało, wczoraj mnie Mroziu zaciągnął na King Konga, więc przez 3 godziny oglądałam zarzynanie wielkiej małpy. Film zrobiony po mistrzowsku, obsada świetna i pewnie byłabym zachwycona, gdyby nie to, że znając wcześniej całą historię, ostatnią godzinę należało sobie odpuścić. Ja nie mogę oglądać cierpienia zwierząt, choćby nawet przypominały mojego byłego. Po takich filmach dać mi karabin w rękę i wypuścić na ulicę, a nawet Bin Laden byłby zaskoczony. Obrzydzenie mnie bierze i tyle. Do ludzkości w całości i poszczególnych sztuk indywidualnie. Jesteśmy pomyłką ewolucyjną - ale o tym będę czytała nieco więcej w trzecim tomie Nauki Świata Dysku, to nie omieszkam Wam wspomnieć. A teraz wracam do rozważań, czemu nasz Układ Słoneczny wygląda jak wygląda i czemu Pluton jest pieprznięty. Pa, pa. P.S. Dziwne nawiasy z grobowym śmiechem w środku są wizualizacją względności wypowiedzi, wynikającą ze zbyt dużego zaangażowania w proces zrozumienia fizyki kwantowej i czemu Newton się mylił. Krócej - mózg mi się przegrzewa i odreagowuje wyłapując gry słowne (ha, ha, ha). Za utrudnienia w odbiorze przepraszamy.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 113 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.