Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Trupia główka

Trupia główka

25 September 2004

Wędrując dziś przez miasto natknęłam się na gąsienicę. Dużą, grubą, zieloną, z ogonkiem... Nie wiem, skąd się tam wzięła, nad samym środkiem Wyszyńskiego, tuż nad tramwajami, autobusami i masą samochodów... Leżała na chodniku, a jej zieloność aż raziła w oczy... Cofnęłam się w pół kroku, podniosłam ją, a ona zaczęła się wić w mojej dłoni... Ludzie dziwnie patrzyli na elegancko ubraną dziewczynę, która ostrożnie, z zachwytem, niosła gąsienicę na trawę... A ja pomyślałam sobie, że może o to w tym wszystkim chodzi... Ludzie doszukują się sensu swojego istnienia w wielkich czynach, ideach, zmianach... A co, jeśli urodziłam się tylko po to, żeby w tym miejscu i o tej porze uratować życie gąsienicy Trupiej Główki? A może ta gąsienica uratowała mnie? Jej zieloność pośród szarych ulic, gwałtowny kontrast obłego kształtu pośród kanciastych przedmiotów... Długo jeszcze czułam na palcach siłę zamkniętą w tym małym ciałku... Te odczucia wybiły mnie z mojego marazmu, w jaki ostatnio popadałam... Jakoś odepchnęły ode mnie przytłoczenie, zobojętnienie, ogłupienie szarością, jednostajnością, rutyną... Nagle poczułam, że jednak na czymś mi zależy, że nie jest mi obojetne, czy ktoś zdepcze tę gąsienicę... Nie jest mi też obojętny fitness, ani Anka, ani strony internetowe. Tak naprawdę, nie potrafię tego odrzucić i się poddać... Nie potrafię nie walczyć o swój świat... Miło byłoby pomyśleć, że dla kogoś jestem taka gąsienicą - barwnym kształtem w bezkształtnej szarości...
Komentarze - Mów do mnie... szeptem

Mów do mnie... szeptem

23 September 2004

For the sake of your dreams I will guard you throught the night Your sadness is the only thing in this world That can soak into my heart. Jest mi źle. Jestem rozgoryczona, sfrustrowana, zdołowana. Mam po prostu dość! To, co było zawsze przyjemnością, stało się ostatnio ciężką charówką. Strony mnie przytłaczają, fitness mnie przytłacza... Anka na mnie krzyczy, a ja mam dość krzyczenia! Bo ja daję z siebie naprawdę wszystko! Po prostu już nie mam wiele... Na mnie już nie trzeba krzyczeć, sama się pilnuję. Wstydzę się, jak mi nie wychodzi albo nie daję rady, czasem po prostu toczę walkę z samą sobą... To, co było kiedyś relaksem, teraz stało się prywatną wojną. I co gorsza, przegrywam... Przegrywam z samą sobą... Najgorsze jest zmęczenie... Fizyczne i psychiczne... Żeby robić strony, grafikę do stron, muszę mieć umysł wypoczęty i kreatywny. A jedyne o czym marzę, to spanie. I potem wychodzą stronki, które ujdą i mogą się podobać, ale nie są na moim poziomie... Czuję się tak, jakbym stała w miejscu! We wszystkim. Jakbym wogóle się nie rozwijała, nie posuwała do przodu! Robię to, co umiem i nic ponadto! Nieszczęśliwa jestem... i nie mam nikogo, do kogo mogłabym się przytulić... A gdy zasypiam... śnią mi się uczucia... śnią mi się rozmowy... drobne objawy czułości i zrozumienia... i budzę się jeszcze bardziej znużona... Według Pratcheta, granice między alternatywnymi światami niekiedy się przecierają i można dojrzeć alternatywną siebie... Jeśli Ta ze snów, to Ja, która dokonała innych wyborów, to cholernie Jej zazdroszczę... Śnię... lecz nikt nie stoi na straży moich snów...
Komentarze - My dreams...

My dreams...

22 September 2004

I moją pogodną, niebieską jesień diabli wzięli. I już nie ma słoneczka na liściach, jest tylko szaro, buro i ponuro... W pokoju zimno, jednak ten niebieski to nie był dobry kolor na wystrój. Nawet wizualnie chłodno... Marzę o takim ciepłym, głębokim fotelu, na którym mogłabym zwinąć się w kłębek... Otulić kocem i popijając herbatę, zapaść się w świat jakiejś ciekawej książki... W trakcie podjadać ciastka z talerzyka na stoliku obok... Enya albo Enigma w głośnikach, ciepłe światło stojącej lampy rozjaśniające ciemny pokój... I ja ten fotel kupię! I tę lampę też... Może jeszcze nie teraz, ale spełnię marzenie mojej babci i mamy, bo w przeciwieństwie do nich, ja mam siłę, żeby stawiać na swoim. A do mebli szykujemy się z Mroziem w grudniu... Dziwne to... Kupujemy meble... ja i Mroziu... Kolejna nitka więzi oplątana wokół mojego palca... Kolejna nić, którą niełatwo zerwać... I co z tego, że nie jestem pewna, czy tego chcę... co z tego, że chcę czegoś innego? Niektóre marzenia łatwo jest spełnić, jak ten fotel i lampę, inne nie mają szans na realizację i trzeba je porzucić po drodze... Taka jest cena bycia dorosłym... cena bycia człowiekiem.. i ja o tym wiem... tylko to tak strasznie boli...
Komentarze - Sometimes I feel a bit confused...

Sometimes I feel a bit confused...

21 September 2004

Wczoraj wreszcie udało mi się wziąć duże krążki na naramienne. Bez sensu zwlekałam, niewielka różnica. Jeśli mnie biceps przestanie boleć do jutra, dorzucę sobie na niego po małym. Dumna z siebie jestem... Mam zaproszenie na imprezę u Chibby w niedzielę. Czuję się tak, jakby cały mój świat skoncentrował się w tym jednym niewielkim punkcie kuli ziemskiej... Wszystko się kręci wokół Activa. Znajomi, zajęcia, tryb dnia, jedzenie, ubrania... Nawet fryzura... Gorzej, że zaczynam odczuwać głód wiedzy na temat anatomii, kontuzji, diety... Chciałabym siąść z kimś i po prostu porozmawiać, jak planować sobie treningi, czy wogóle planować, ile ćwiczyć, jak ćwiczyć... Tylko nie mam nikogo, kto by mógł mi to powiedzieć. W końcu zrobię ten kurs intruktorski tylko po to, żeby się dowiedzieć więcej. Praca w domu powoduje zamknięcie pomiędzy domem a klubem. Albo klepię kod, albo ćwiczę, a gdzie miejsce na coś wiecej? Najgorsze, że ja nawet nie mam czasu na to "coś" ani pojęcia, co to mogłoby być. Potrzebuję uczelni, muszę pogadać z kimś, kto nie ćwiczy, wyrwać się jakoś, zanim zupełnie zatonę w fitnessie...
Komentarze - RED GOEZ FAZTER!

RED GOEZ FAZTER!

20 September 2004

Już nie pamiętam, że miałam urlop... Zdjęcia wraz z wspomnieniami zakurzyły się sekundami minionego czasu... Zapracowana jestem. Zawalona robotą. Zamęczona fitnessem. Pat się martwi, że wzięła 12 wejść na miesiąc i ich nie wychodzi, ja ćwiczę około 20 godzin tygodniowo i martwię się, że to za mało. Organizm jednak czuje... Chodzę półprzytomna, ciągle mi się spać chce... Budzę się już zmęczona. Ścięgna w rekach bolą jak diabli... Za dużo i za szybko... Zanim się zdąrzą przyzwyczaić do jednych obciążeń, ja dorzucam kolejne... Boję się... że skrzywdzę samą siebie... A Anka upewnia mnie tylko w tym szaleństwie... Gdyby stwierdziła, że przesadzam... ale Ona jeszcze pyta, kiedy będę i czemu już wychodzę! A ja zakręcona, zafascynowana, zaczynam się zastanawiać, czy nie zostać jeszcze jednej godzinki... It's madness... W pracy też szaleństwo: Active się rozbuchał ze stronami, Aga ma co i rusz to nowe pomysły. Wciąż się uczę czegoś nowego, Szop idzie mi jak burza, strony są coraz bardziej adaptacyjne. Ojciec załatwił mi stronkę swojej szkoły. Mroziu dopomina się o swoją. Blog stoi w remoncie, bo nie mam kiedy go poprawić. Miałam wczepić Mitsu nową wersję galerii, ale też brak czasu. Tyle że Wędruśki skończyłam. A jeszcze mi się szykuje strona katedry... Dobrze, że chociaż na uczelni nie mam większych obłożeń dydaktycznych... Kiedy ja się dałam tak wmanewrować w to wszystko?

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 165 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.