Lubię góry. Ciężar plecaka i równy rytm kroków. Krople deszczu na skórze i drzewa. Podróże, sushi i moją kuchnię. Kocham koty. Dobrą książkę, półsłodkie wino. Leniwe popołudnia. Moją pracę.

Chciałabym być jak Esme Weatherwax, bliżej mi jednak do Agness Nitt - ona miała swoją Perditę, a ja mam moją Usagi...
Komentarze - Diamonds are a woman’s best friends

Diamonds are a woman’s best friends

14 October 2005

Może najpierw, jak było zaplanowane. Zaplanowane było dokładnie w piątą rocznicę, czyli wczoraj. Miała być elegancka restauracja, smaczne jedzenie, wino, świece. Miała być radość z mieszkania, błyszczące oczy i ten moment napięcia, gdy on wyjmuje pierścionek... Miało być... ale... my nie jesteśmy normalni. Przede wszystkim nam się nie chciało. Cała sytuacja mieszkaniowa nas zamęczyła i dobiła. W Chrobrym był tłum i mi się nie podobało, w Avanti się nie lubujemy, w sumie większość restauracji-pubów już nam się znudziła. Tak samo jak jedzenie w nich. Poza tym... cała ta otoczka wzniosłych słówek jest tak głupia, że aż śmieszna. Pojechaliśmy na przejażdżkę, która zakończyła się w Pizza Hut na Słonecznym. Było dobre jedzenie, było wino, była loża i spokój. I był pierścionek, i brak jakiegokolwiek romantyzmu, za to machanie ręką, żeby zobaczyć czy świeci. I wiecie co? Świeci! I generalnie jakoś lepiej to wyszło, bardziej po naszemu i bardziej naturalnie. A teraz uprzedzę pytania. Ślub za kolejne 5 lat, bo nam się nie spieszy. Nigdzie, byleby razem.
Komentarze - Miodowe Ogrody

Miodowe Ogrody

12 October 2005

No to teraz chyba się już mogę przyznać. Znaleźliśmy z Mroziem mieszkanie - takie akurat dla nas. Na dwie osoby + kot. No i może kiedyś jeszcze piesek. Mieszkanie idealne - 76 m2, trzy pokoje, spora łazienka i kuchnia, balkon z otworem, żeby Pysia miała z czego oglądać świat. Na trzecim piętrze, z podziemnym garażem i windą. Blisko centrum. Wokół zielono i w miarę pusto. Na górce z panoramą na Szczecin. Nowe. Ładne. Drogie. Umowa podpisana, kontakty i przyłącza rozplanowane. Pozostało czekać. Do lutego. Aż skończą je budować. I dadzą nam kredyt. Czuję się oklapła. Jak ludzki balonik, który istniał dzięki adrenalinie. I już nie mogę się doczekać. ul. Pszczelna, Miodowe Ogrody. Ładnie to brzmi.
Komentarze - Leniwiec to ma dobrze

Leniwiec to ma dobrze

11 October 2005

OK, napiszę to tu i teraz i udamy, że tego stwierdzenia nie było. I cała ludzkość pójdzie po tym spać i obudzi się, łudząc się na nowo, że to nie jest prawda. Znów będzie wymyślanie wzniosłych idei i powodów, stwierdzenia w stylu: w życiu najważniejsza jest miłość i cały ten stek bzdur, który otacza nas na codzień. Ludzkości droga, czyś jest gotowa? Oto mądrość niezwykła wynikła ze zmagań z remontem w łazience: "Życie bez kibla jest cholernie trudne." Ufff. Napisałam to. A teraz udajmy, że ten tekst nie istnieje. Omińmy go i nadal pławmy się we własnych wzniosłościach. Lepsze to, niż we własnym... khem. No właśnie. To ja na dziś już zakończę. Dobranoc Państwu.
Komentarze - ...

...

10 October 2005

Nie poszłam jednak. Nie widzę sensu. Spać mi się chce i bolą mnie kości. Czyżby przeziębienie?
Komentarze - Chaos

Chaos

09 October 2005

Szalony tydzień za mną zwieńczony równie wariackim weekendem. A przede mną następne szaleństwo siedmiodniowe. Będzie parę rewelacji pod koniec tygodnia do opisania, ale na razie cicho-sza, żeby nie zapeszyć. Cieszę się, że tyle się dzieje, cieszę się, bo nie lubię czekać. A tak nawet nie mam na to za wiele czasu. Mam za to czas, żeby być dumna. Z mojej siostrzyczki. I mam czas, żeby być smutna. Z powodu wyjazdu brata. I żeby rozpieszczać kota, brać udział w wyborach i marudzić nad kafelkami do łazienki. Takie to małe rzeczy, a przecież każda znaczy bardzo wiele. Chaotycznie znowu. Nie umiem jakoś pisać, kiedy mieszają się we mnie nastroje euforyczno-depresyjne. Jutro idę na step, a pojutrze na pump. Może trochę ochłonę, jak dostanę wycisk. Może tym razem się uda. Może nie cofnę się w pół kroku. Może znajdę swoje miejsce pomiędzy Nią, siostrą, lustrami i własnym życiem. Tęsknię za tym... a jednocześnie nie umiem zrobić tego jednego kroku, który zlikwidowałby tęsknotę. Przecież wystarczy pójść tam kilka razy pod rząd, przestać myśleć i dać się opętać. Ja idę na jedne zajęcia, a potem się cofam w popłochu. Szklana tafla pomiędzy mną a Nią. Nie widać przeszkody, ale ona tam jest. A znaki zapytania nieustannie pracują na jej grubość. Mitsu przeszła, a ja nie i teraz zupełnie nie wiem, na czym stoję. Kim tam jestem, czy wogóle i kim chciałabym właściwie być. Łatwiej było być bezgranicznie zakochanym... P.s. Piękny jest.

1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 10, 11, 12, 13, 14, 15, 16, 17, 18, 19, 20, 21, 22, 23, 24, 25, 26, 27, 28, 29, 30, 31, 32, 33, 34, 35, 36, 37, 38, 39, 40, 41, 42, 43, 44, 45, 46, 47, 48, 49, 50, 51, 52, 53, 54, 55, 56, 57, 58, 59, 60, 61, 62, 63, 64, 65, 66, 67, 68, 69, 70, 71, 72, 73, 74, 75, 76, 77, 78, 79, 80, 81, 82, 83, 84, 85, 86, 87, 88, 89, 90, 91, 92, 93, 94, 95, 96, 97, 98, 99, 100, 101, 102, 103, 104, 105, 106, 107, 108, 109, 110, 111, 112, 113, 114, 115, 116, 117, 118, 119, 120, 121, 122, 123, 124, 125, 126, 127, 128, 129, 130, 131, 132, 133, 134, 135, 136, 137, 138, 139, 140, 141, 142, 143, 144, 145, 146, 147, 148, 149, 150, 151, 152, 153, 154, 155, 156, 157, 158, 159, 160, 161, 162, 163, 164, 165, 166, 167, 168, 169, 170, 171, 172, 173, 174, 175, 176, 177, 178, 179, 180, 181, 182, 183, 184, 185, 186, 187, 188, 189, 190, 191, 192, 193, 194, 195, 196, 197, 198, 199, 200, 201, 202, 203, 204, 205, 206, 207, 208, 209, 210, 211, 212, 213, 214, 215, 216, 217, 218, 219, 220, 221, 222, 223, 224, 225, 226, 227,

Strona 121 z 227

  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL
  • Ava gardner Agpamis*PL

Archiwum

Dodaj do czytnika Google

Copyrights ©Usagi.pl. Wszystkie prawa zastrzeżone.
Kopiowanie i rozpowszechnianie bez zgody Usagi.pl zabronione.